Fala emigracji chińskiej na Syberię trwa nieprzerwanie od 1992. Obecnie przebywa tam ponad 2 mln imigrantów zza wschodniej granicy. Coraz częściej dochodzi do poważnych konfliktów z rdzenną ludnością, która czuje się wyzyskiwana przez Chińczyków.

W kierowanej przez Chińczyków fabryce mebli pod Irkuckiem wybuchł w minionym tygodniu pożar. Przyczyną tragedii była kłótnia między rosyjskimi robotnikami i chińskim zarządem, do której doszło po suto zakrapianej alkoholem kolacji. Po ostrej wymianie zdań mieszkańcy wioski podpalili zakład i uciekli do swoich domów.

W wyniku śledztwa okazało się, że głównym powodem sporu było zaniżanie przez chińskich nabywców ceny drewna. Przed otwarciem fabryki cena jednego metra sześciennego drewna wynosiła 759 dolarów, a obecnie spadła do 243 dolarów.

O podobnych przypadkach coraz częściej informują media rosyjskie i chińskie, ale nie zmienia to ogólnej tendencji rozszerzania osadnictwa chińskiego na terenie Syberii. Początkowo obecność Chińczyków była pozytywnie postrzegana przez lokalne społeczeństwa, szczególnie, że byli oni źródłem tanich towarów codziennego użytku oraz żywności przy kryzysowym zaopatrzeniu rynku rosyjskiego. Chińczycy dawali miejsca pracy, ale również sami pracowali, często nielegalnie, na niskopłatnych stanowiskach.

Lokalni mieszkańcy wspierani przez środki masowego przekazu zarzucają obecnie Chińczykom nagminne łamanie obowiązującego w Rosji prawa. Oskarżają ich o popełnianie przestępstw gospodarczych, w tym unikanie płacenia podatków, łamanie przepisów dewizowych, korumpowanie urzędników, przemyt i fałszowanie dokumentów. Z drugiej strony Chińczycy nieoficjalnie bronią się mówiąc, że jest to obowiązująca w tym kraju norma i podobnie działają firmy rosyjskie.

Sytuacja na tyle stała się poważna, że już w 2000 roku w czasie wizyty w Błagowieszczeńsku prezydent Putin ostrzegał, że „za kilkadziesiąt lat Rosjanie będą tam mówić przede wszystkim po japońsku, chińsku i koreańsku.” Tereny Syberii są bardzo słabo zaludnione i przemieszczenie nawet niewielkiej części ludności północno-wschodnich prowincji Chin na rosyjski wschód i Syberię może spowodować zachwianie demograficznej równowagi tych terenów i utratę realnej nad nimi kontroli.

Pomimo zagrożenia dominacją chińską Rosjanie muszą godzić się na obecność Chińczyków na Syberii, której nie są w stanie sami zagospodarować. Pod koniec stycznia br. rząd rosyjski oświadczył, że poszukuje kapitału azjatyckiego, który byłby zainteresowany inwestycjami na rosyjskich terenach Dalekiego Wschodu. Na wrzesień w czasie szczytu APEC (Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku) we Władywostoku zapowiadana jest konkretna oferta dla inwestorów azjatyckich. Pierwszy raz Rosjanie kierują ofertę do sektora rolniczego. Zainteresowani są dzierżawcami, którzy zadeklarują okres upraw powyżej 5 lat.

Z Pekinu Jacek Wan (PAP)