Lech Wałęsa w Radiu Zet stanął na wysokości zadania. Wystarczyło, że prowadząca Monika Olejnik podsunęła kilka aktualnych tematów, a była legenda wywijała maczugą.

Były prezydent nawoływał media do piętnowania związkowców:

Musimy, szczególnie dziennikarze, podnosić to, że zachowanie takie naprawdę kiedy jest demokracja, kiedy jest wolność, no nie pasuje do epoki. To było dobre i naprawdę potrzebowaliśmy ich w swoim czasie, wtedy ich nie było, kiedy pałowano nas, kiedy trzeba było walczyć o resztę i wiele innych rzeczy, a dzisiaj, kiedy można no to niszczymy to, co wywalczyliśmy.

A teraz, to były lider „Solidarności” chciałby pałować i to… obecnych związkowców:

Lech Wałęsa: - Gdybym był na miejscu Tuska dałbym polecenie spałować, oddać za to, władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się, ale potem szacunek, ktoś ich wybrał, oni są przedstawicielami narodu, nie mogą pozwolić sobie na takie, na opluwanie, na bijatykę, no, no, no. Panie premierze, zdecydowania, dość takiej zabawy.

Monika Olejnik: - No dobrze, to pałowałby pan członków, działaczy „Solidarności”?

LW: - Tak, z przewodniczącym na czele. Pierwszego bym, jak byłbym komendantem albo premierem wyszedł z pałą i go spałował, że nie potrafi mądrze układać stosunki w wolnej Polsce.

MO: - Laureat Nagrody Nobla, były przewodniczący „Solidarności” chciałby pałować przewodniczącego „Solidarności”!?

LW: - Bo takie mam prawo, ja mówię, jakbym był na miejscu premiera, to nie mówimy o teraz o tym miejscu, tylko na miejscu premiera to on wyszedł sam żeby nikt nie miał, żeby się ktoś nie bał, policjant jakiś spałować przewodniczącego, to ja bym jako komendant policji sam go spałował.

MO: - Czyli co, nie mają prawa do demonstracji?

LW: - Mają prawo, nie do takiej demonstracji, nie do opluwania, nie do bijatyk, demonstracja musi być w formie, a nie areszt zrobić dla premiera, zamknąć parlament, no ludzie, gdzie my żyjemy, to jest cywil banda.

Wracając do piątkowych wydarzeń Olejnik dała też Wałęsie okazję do powtórzenia swojej ulubionej tezy dotyczącej katastrofy smoleńskiej:

Monika Olejnik: - A w sejmie była bijatyka werbalna Janusz Palikot mówił do prezesa Kaczyńskiego, że wysłał swojego brata na śmierć.

Lech Wałęsa: - No proszę panią, no nie można też tego powiedzieć, choć jest to blisko prawdy.

MO: - Jakiej prawdy.

LW: - No przecież telefony, rozmawiali przez telefon i na pewno jest to, jak znam Kaczyńskich, znałem Kaczyńskich, tak wiem kto dyktował i kto dawał polecenia, więc jeśli były polecenia, a na pewno były, no to były jednoznaczne.

MO: - No tak, ale to jest takie teoretyczne, hipotetyczne i wedle tego, co wiemy takich rozmów nie było, rozmowy były tylko o zdrowiu, panie prezydencie.

LW: - No nie, proszę pani, powagi, powagi, tutaj samo, nie wiadomo czy lądować, tutaj odmawiają wykonania lądowania, no proszę pani, a tu rozmowa na temat zdrowia, no pani nie żartuje.

Udało się również przyłożyć telewizji Trwam:

MO: - Ale prezydent Kwaśniewski mówi lepiej żeby dali im koncesję cyfrową niż żeby była burda uliczna.

LW: - No nie, proszę panią, małpie nie daje się brzytwy, a to tak na skróty wygląda. Ja nie mówię o wierze, wiara, religia tak jest, tu trzeba pomagać, dawać jak najwięcej, bo trzeba moralność podnieść w kraju i jestem za, ale to politykowanie, to co oni tam wyprawiają, jaki oni mają stosunek do rządu, do premiera, demokratycznie wybranego, no proszę panią, oni są jedyni patrioci. Tylko gdzie oni byli, jak walczyliśmy o wolną Polskę i patriotycznie walczyliśmy, to ich nie było a gdzie był ten największy, z Torunia w tamtym czasie? Nie wiem, gdzieś w Niemczech był, nie wiem, na kursach, czy na czym, a dzisiaj bohatera gra!

Szkoda, że tych mądrości na na temat szacunku dla władzy nie słyszeliśmy z ust Lecha Wałęsy np. gdy prezydentem był Lech Kaczyński.

Szkoda, że symbioza Wałęsy z obecną władzą - rozpoczęta na bazie antylustracyjnej - skutkuje takimi kuriozami, jak wezwania do pałowania demonstrujących związkowców, zresztą jego macierzystego związku zawodowego.

Szkoda, że Wałęsa każdą publiczną wypowiedzią potwierdza, że nie należy go w najmniejszej mierze traktować poważnie.

znp

PS. Szkoda, że Andrzej Wajda przedstawi Wałęsę (jak wynika z recenzji opisu scenariusza filmu w ostatnim „Uważam Rze” autorstwa Sławomira Cenckiewicza”), jakiego nie znamy, bo jaki nigdy nie istniał.