Prywatny pozew przeciwko profesorowi pedagogiki, dziekanowi Wydziału  Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, autorowi kilkunastu książek, promotorem kilkunastu doktorów oraz członkiem Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, wniósł Przemysław Szczepłocki z "Pracowni Różnorodności", Stowarzyszenia Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer.

Sprawa dotyczy wypowiedzi prof. Aleksandra Nalaskowskiego, który  niespełna rok temu na łamach portalu Fronda.pl sprzeciwił się sejmowemu projektowi ustawy, zezwalającej na adopcję dzieci przez pary homoseksualne.

Nie mówi się też o tym, że homoseksualizm się reprodukuje, a taka zmiana w rodzinnych domach dziecka, to tworzenie, przestrzeni do reprodukcji homoseksualizmu. Rodzice homoseksualni, tworzący dom dziecka, nie są w stanie przekazać dziecku w procesie wychowania, właściwego wymiaru życia seksualnego człowieka. Ten wymiar będzie zawsze wymiarem spaczonym, wymiarem chorym. Tak jak homoseksualizm jest chory, choć Organizacja Zdrowia uznała, że nie jest. Absolutnie jestem przeciwny, udzielaniu pozwoleń na prowadzenie domów dziecka przez homoseksualistów. Decyzja sejmu jest kuriozalna i chora. Apeluję zdecydowanie do posłów, aby nie było takiego prawa.

Przemysław Szczepłocki z Pracowni Różnorodności próbował wymusić na władzach Uniwersytetu Mikołaja Kopernika reakcję na wypowiedź dziekana Wydziału Pedagogiki. Gdy nie osiągnął swojego celu, wniósł przeciwko prof. Nalaskowskiemu pozew z oskarżenia prywatnego.

Oskarżenie jeszcze nie dotarło do sądu, bo sądy w Warszawie i Toruniu ustalały między sobą który sąd jest właściwy do rozpatrzenia sprawy i to trwało. Teraz okazało się, że moją sprawą musi się jednak zająć sąd w Warszawie

– mówi nam prof. Nalaskowski, zaznaczając że trudno mu się odnosić do treści oskarżenia, z którym co do zasady się nie zgadza.

To są brednie. Jeżeli zakwestionujemy pojęcie reprodukcji w rodzinie, to trzeba wyrzucić  wszystkie podręczniki od socjologii, pedagogii, psychologii rodzinnej, psychoanalizę też należałoby wyrzucić do kosza. Ja mam teraz dyskutować, że 2+2=4? To już dawno stwierdzono

– mówi profesor, podkreślając kontekst społeczno-polityczny, w którym pojawiła się jego opinia.

To było wypowiedziane w czasie, kiedy Sejm przekazał projekt do Senatu, Senat zakwestionował ten przepis, czyli nie pozwolił homoseksualistom tworzyć domów opieki zastępczej. W następstwie Sejm przywrócił tę oczywistą poprawkę. Moja opinia pojawiła się w toku dyskusji. Zabierałem głos jako normalny obywatel.

Prof. Nalaskowski zaznacza też, że powoływanie się przez grupy mniejszościowe na orzeczenie Światowej Organizacji Zdrowia, która nie uznała homoseksualizmu za chorobę jest tylko słabym narzędziem w dyskusji.

WHO jest organizacją polityczną, bo to część ONZ, tak jak UNICEF czy UNESCO. Nie można uznać decyzji WHO jako obligujących profesorów do ich przestrzegania. W 1990 roku podjęli decyzję, że homoseksualizm nie jest chorobą, natomiast cały czas ukazują się podręczniki, np. z urologii klinicznej, gdzie jest wyraźnie napisane, że homoseksualizm jest dewiacją

– podsumowuje profesor.

Przemysław Szczepłocki z "Pracowni Różnorodności", który złożył pozew przeciwko Nalaskowskiemu, niedawno przegrał podobną sprawę przed radomskim sądem. Oskarżał wówczas wiceprezydenta Radomia i radnego PiS o poniżenie w oczach opinii publicznej osób homoseksualnych, poprzez odmówienie obecności w debacie publicznej zadeklarowanemu homoseksualiście.

 

mall