Zaprezentowany przez KAI raport „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce” to bezprecedensowa próba ukazania w całości systemu finansowania Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. To jednocześnie próba – czas pokaże, czy udana – przecięcia spekulacji na temat niewyobrażalnych bogactw polskiego Kościoła.

Z tego, co pamiętam to diecezja lubelska jeszcze za życia abp. Józefa Życińskiego wprowadziła zwyczaj regularnego publikowania rocznych sprawozdań finansowych, żeby wierni mogli zobaczyć, na co wydawane są ich pieniądze.

Raport „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce” daje odpowiedź na odwieczne pytanie czy Kościół w Polsce jest bogaty czy biedny. Choć dla wielu nieprzejednanych krytyków Kościoła zawsze będzie instytucją opływającą w dostatek.

Z wyliczeń przeciętnych zarobków księży wynika, że zarabiają poniżej średniej krajowej. Trzeba jednak pamiętać o dużym zróżnicowaniu zasobności poszczególnych parafii oraz o tym, że te pieniądze w większości są wydawane na codzienne życie parafii, pomoc ludziom  potrzebującym, działalność edukacyjną, wychowawczą, charytatywną, utrzymanie budynków sakralnych (często unikalnych zabytków) administracji kościelnej i podatki.

Dyskusje na forach internetowych pod informacją na temat raportu – także na portalu wPolityce.pl - wciąż koncentrują się wokół jednostkowych przypadków księży, dla których ubóstwo jest teoretycznym wezwaniem niekoniecznie realizowanym w praktyce. Jeden z księży trafnie zauważył, że ludzie patrząc na biały obrus skupiają się na kilku plamach. Taka nasza natura.

To prawda, tacy księża są i sieją zgorszenie psując dobre imię Kościoła. Ale można wskazać o wiele więcej przykładów księży, którzy ofiarnie pełnią swoja posługę duszpasterską i wielu tych dyżurnych krytyków na pewno spotka na swojej drodze takich kapłanów, kiedy będą potrzebowali realnej pomocy.

Publikacja raportu to także - w zamierzeniu autorów - otwarcie dyskusji na temat przyszłości finansowania działalności Kościoła. Redaktor naczelny KAI Marcin Przeciszewski mówił na konferencji prasowej, że

poza nielicznymi wyjątkami analiza budżetów instytucji kościelnych wskazuje, że z trudem pokrywają one bieżącą działalności.

Ważny jest kontekst publikacji. Od kilku lat - jak wskazują kolejne badania socjologiczne - nieznacznie, ale wyraźnie i systematycznie spada poziom uczestnictwa w praktykach religijnych. To jeden z bardziej miarodajnych wskaźników religijności wiernych. Trudno jednak w tej chwili wyrokować, czy to początek trendu, czy tylko pewne wahnięcie. Najnowsze badania CBOS skłaniają, ku tej drugiej interpretacji. Ale z takimi wnioskami trzeba być ostrożnym.

W każdym razie spadek poziomu uczestnictwa w mszy św. raz w tygodniu poniżej 50 proc. jest faktem. Potwierdzają to badania CBOS z 2008 i 2011 r. (kolejno 45 proc. i 49 proc.) i Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego z 2008  i 2010 r. (40,4 proc. i 41.0 proc.). Różnica w pomiarze bierze się z innych pytań, jakie zadano w każdym z badań (CBOS w pytaniu o praktyki religijne uwzględniał msze św., nabożeństwa i spotkania religijne, ISKK badał poziom uczestnictwa w niedzielnych mszach św.).

Parafia jest ciągle centrum życia religijnego wierzących Polaków i głównym miejscem, w którym realizują swoją więź z Kościołem. Ale w badaniach społecznych widać wyraźnie, że wierni coraz częściej traktują ją jak religijny punkt usługowy, nie angażując się w życie religijne parafii. Ciekawe jest to, że większość badanych narzeka, że ma zbyt mały wpływ na to, co dzieje się w ich Kościele parafialnym, ale jednocześnie deklaruje niechęć jakiegokolwiek zaangażowania, wykraczającego poza udział w niedzielnej mszy św. i dania na ofiarę.

W tym statystycznym obrazie niknie oczywiście wiele tętniących życiem parafii, skupiających wokół charyzmatycznych księży i wspólnot modlitewnych tłumy wiernych. Warto pamiętać, że te obrazy się nie wykluczają, te dwa światy istnieją obok siebie i są nierozłączne. Traktowanie ich osobno jako reprezentatywnych dla kondycji Kościoła jest mylące, niezależnie od statystycznych różnic.

Publikacja raportu powinna pomóc w rzetelnej dyskusji na temat stanu Kościoła katolickiego w Polsce. Oczywistością jest to, że jego utrzymane musi kosztować. Ale oczywistością już nie jest fakt, ile Kościół katolicki daje w zamian - bardzo często wyręczając państwo w jego obowiązkach, ale przede wszystkim prowadząc ludzi do Boga.