1. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.

Tego się nie robi kotu…

Te dwie myśli Szymborskiej wbiły mi się w pamięć.

2. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono… Ja na przykład o sobie wiem niewiele. Prawie siebie nie znam, bo mało mnie sprawdzono. Nie wiem, jakbym sie zachował na wojnie, nie wiem, czy  ukrywałbym Żydów, nie wiem, czy skoczyłbym do wody ratować topielca, nie wiem, czy umiałbym żyć w biedzie, bezrobociu, nie wiem jakbym stawił czoła złemu losowi, gdyby mnie doświadczył, nie wiem jak zachowałbym sie w bólu czy chorobie.

Nie wiem też, jakbym zniósł przypływ bogactwa i fortuny, czy by mi nie odbiło.

Nie wiem i dziękuję Bogu, że nie wiem. I modlę się, żeby jak najdłużej mnie w tym wszystkim nie sprawdzono.

3. Mój przyjaciel Samuel Dombrowski, rówieśnik Szymborskiej, Żyd ocałały z łodzkiego getta opowiadal mi o dwóch swoich kolegach, którzy wyszli z getta po chleb na aryjską stronę. Gdy wracali, natknęli sie na niemiecki patrol. który zaczął ich ścigać. Jeden z chłopaków fizycznie sprawny, błyskawicznie przeskoczył mur. Drugi, słabszy, zawisł na murze i nie miał siły przeskoczyć na drugą stronę, gdzie był ratunek. Wisiał na tym murze i krzyczał do tego pierwszego, żeby mu podał rękę. Ten pierwszy jednak uciekł, kolegi nie ratował. Niemcy dopadli nieszczęśnika i zatłukli kolbami.

A ten, który uciekł, wojnę przeżył…

Widziałem to z daleka - mówił Samuel - i od tej pory czesto patrzę na ludzi i zastanawiam się - czy on by podał rękę temu na murze…

Wydaje mi się, że bym podał, choć pewności nie mam. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono…

4. Tego się nie robi kotu… Tak jak czlowiekowi, kotu też nie robi się niczego złego. Taki straszny mróz, otwórzmy zziębniętemu chociaż okno od piwnicy. I nie drwijmy ze straszej pani, która zanosi do piwnicy miskę.

Jeśli chociaż to pozostanie nam z Szymborskiej, to i tak wiele.