Europejscy eksperci i specjalistyczne media alarmują, że kres strefy euro zbliża się nieuchronnie. Wśród przyczyn nadchodzącego fiaska najczęściej pojawiają się dwie fundamentalne: panika na rynkach finansowych i brak sensownego przywództwa.

Bez szybkiej interwencji Europejskiego Banku Centralnego i zmiany nastawienia europejskich przywódców, unia walutowa może się rozsypać w ciągu kilku tygodni - pisze „The Economist”.

Początek rozpadania się unii walutowej, zdaniem ekspertów, może zostać spowodowany dowolnym wydarzeniem, począwszy od upadku dużego banku po nieudaną aukcję obligacji.

Kryzys grozi rozpadem unii walutowej i recesją na światową skalę. Obecni przywódcy eurolandu będą może kiedyś oceniani równie źle jak elity, które zawiodły w latach wielkiego kryzysu – komentuje „Foreign Affairs”

Tymczasem w Polce sielska cisza. Politycy, głusi na doniesienia ekonomistów, zanurzeni jak zwykle w błogiej drzemce na wciąż podobno jeszcze zielonej wyspie, snują swój obłędny sen o włączeniu się do strefy euro. Szalejący kryzys nie wpływa na korektę absurdalnych fantazji.

Prezydent Komorowski miesiąc temu głosił peany na temat dobrodziejstw płynących ze strefy euro. Podczas konferencji „Ku większej integracji i stabilności Europy: wyzwania dla strefy euro oraz Europy Środkowej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej”, podkreślał z całym swym prezydenckim przekonaniem, że ułomności unii walutowej nie mogą przesłonić jej sukcesów. Wśród tych ostatnich wymienił stabilność cen, skuteczną walkę z inflacją, dodatkową wymianę handlową, wzrost gospodarczy oraz 14 mln nowych miejsc pracy.

Niektóre rozwiązania instytucjonalne i zasady leżące u ich podstaw wymagają przeformułowania, inne bardziej rygorystycznego przestrzegania, jeszcze inne po prostu uzupełnienia - mówił Komorowski.

Jednak, jak dodał, mając świadomość wszystkich ułomności w konstrukcji strefy euro, nie można zapominać, że na tle wcześniejszych przedsięwzięć integracyjnych, unia walutowa jest projektem absolutnie wyjątkowym.

Nie chcemy stać bezczynnie z boku, czekając na zastąpienie złotego euro. Pragniemy aktywnie brać udział w reformowaniu ustroju unii walutowej, uczestnicząc – podobnie, jak pięć innych krajów spoza strefy euro – w Pakcie Euro Plus oraz aktywnie współkształtując nowe zasady zarządzania gospodarczego

deklarował prezydent, zaznaczając, że wzmocniona i powiększona o nowych członków strefa euro, pogłębi integrację europejską i zwiększy znaczenie Europy na forum globalnym.

Jestem przekonany, że Unia Europejska i strefa euro wykorzystają obecny kryzys do odważnych i dalekowzrocznych działań, które wzmocnią fundamenty integracji europejskiej i zadecydują o sukcesie zjednoczonej Europy w dynamicznie zmieniającym się świecie – podsumował Komorowski.

Entuzjazm Bronisława Komorowskiego podziela także premier Tusk, który jeszcze niedawno informował, że Polska nie obawia się pogłębienia integracji w strefie euro.

Jesteśmy zdecydowanie zwolennikami postępującej integracji UE, także w strefie euro. Inaczej niż niektóre państwa UE, Polska deklaruje gotowość do wejścia do strefy po uporządkowaniu tej strefy i wypełnieniu kryteriów – mówił w październiku po szczycie w Brukseli.

Do grona walutowych euroentuzjastów należy także Leszek Miller, przekonujący dziś w Sejmie, że Polska powinna konsekwentnie zmierzać do strefy euro.

To jest szansa na to, że nasz kraj znajdzie się w jądrze Europy i nie będzie błąkał się po rozmaitych europejskich peryferiach. (…) Główne decyzje makroekonomiczne, dotyczące przyszłości kontynentu będą zapadały w strefie euro i jeśli Polska nie znajdzie się w tym ekskluzywnym towarzystwie, to nasza pozycja będzie marginalizowana -

- przekonywał Miller, zarzucając rządowi, że nie podejmuje w tej sprawie zdecydowanych decyzji.

Prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z portalem Stefczyk.info twierdzi, że to jedynie czcze deklaracje

Nie sądzę jednak, że dyskusja o wejściu Polski do strefy euro jest poważna. Jeśli ktoś na ten temat mówi, to jest to niepotrzebne emitowanie dwutlenku węgla.

Wejście Polski do strefy euro, zdaniem Rybińskiego, jest w najbliższej dekadzie niemożliwe, choćby ze względu na brak możliwości spełnienia podstawowych kryteriów, obowiązujących kraje członkowskie.

Nie wydaje mi się, żeby NBP, a konkretnie Rada Polityki Pieniężnej wyraziła dzisiaj zgodę na wejście do ERM2, bo w sytuacji kryzysu finansowego, wejście złotego do systemu ERM2 groziłoby potężnymi atakami spekulacyjnymi. Jest to więc scenariusz zupełnie fikcyjny, w odróżnieniu od scenariusza rozpadu strefy euro, który jest bardzo realny -wyjaśnia prof. Rybiński.

Dlaczego więc temat wejścia Polski do unii walutowej pojawia się w postulatach polityków wbrew zdrowemu rozsądkowi? Lojalność wobec matki unii zawsze była silną stroną Platformy Obywatelskiej. Czas polskiej prezydencji dobiega końca, a lista zadań wciąż nie została wypełniona jak należy. Trzeba nadrobić. Kurs na Brukselę wybrano już dawno, więc nie ma co ulegać propagandzie sławiącej korzyści narodowej waluty.

Rozchodzi się przecież o to, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów.