Tomasz Ślesicki, członek grupy rekonstrukcyjnej I Pułk Legii Nadwiślańskiej opowiada jak idąc przez Warszawę z kolegami z IV Pułku (grupa stworzona przy Wojskowej Akademii Technicznej) na defiladę historyczną w Warszawie zostali zaatakowani przez niemieckich skrajnych lewaków:

Szliśmy na spotkanie wszystkich grup rekonstrukcyjnych przed paradą historyczną. Wcześniej wskazano nam miejsce w okolicach Starego Miasta. Trasa miała prowadzić od kościoła Wizytek na Krakowskim Przedmieściu przez Nowy Świat do Muzeum Wojska Polskiego. Jechaliśmy autokarem z Wojskowej Akademii Technicznej. Nie było możliwości dojechania na Plac Teatralny więc poszliśmy na piechotę przez Nowy Świat. Gdy szliśmy, idąc w zwartym szyku, w kolumnie, mijaliśmy grupę około 20 lewaków z Niemiec.

Gdy ich mijaliśmy jeden z nich napluł na kolegę, który szedł w polskim mundurze z okresu napoleońskiego, z roku 1812. Celowo zaczął pluć na mundur! W tym momencie kolega odpowiedział, żeby się uspokoili. Oni coś zaczęli do nas krzyczeć po niemiecku. Doszło do szarpaniny. Wyzywali nas po niemiecku. Pojawiła się policja, poprosiła nas o rozejście się. Posłuchaliśmy, dla dobra sprawy.

Tomasz Ślesicki podkreśla, że wskutek obecności zaledwie 20 lewaków na Nowym Świecie, którzy mieli siedzibę w "Krytyce Politycznej", doszło do zmiany trasy parady historycznej:

Nie puścili nas ze względu na Niemców przez Nowy Świat, musieliśmy skręcić w kierunku Tamki, na Solec. problem w tym, że ludzie czekali na nas na Nowym Świecie! Nie było więc na nowej trasie żywego ducha. Ale OK, rekonstruktorów można potraktować mniej serio. Co najgorsze, to samo nakazano zrobić Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Przez 20 lewaków!

- podkreśla nasz rozmówca.

UJAWNIAMY Wstrząsająca relacja świadka: "Nagle wypadło pięciu zamaskowanych z pałami. Mówili po niemiecku. Zaczęli bić"

gim