Do dwóch godzin zwiększyła się różnica czasu między Polską a Białorusią, gdy w nocy z soboty na niedzielę Polska przeszła na czas zimowy. Białoruś od tego roku, podobnie jak Rosja, zrezygnowała z cofania zegarków w ostatnią niedzielę października.

Od niedzieli, kiedy w Warszawie jest godzina 20., w Mińsku jest już godz. 22. Wcześniej była to jedna godzina różnicy.

Jak odnotowują białoruskie portale internetowe, rezygnacja ze zmiany czasu może okazać się utrudnieniem w podróżach. Wcześniej różnica w czasie w porównaniu z innymi krajami regionu była stała, a teraz będzie wahać się w zależności od pory roku. Zimą czas w Mińsku będzie różnił się o godzinę od tego w Wilnie i Rydze, i dwie godziny od warszawskiego. Wiosną różnica czasu z Warszawą zmniejszy się do jednej godziny, a z Wilnem i Rygą zniweluje się.

Po raz pierwszy też Białorusini będą mieli inny czas niż Ukraińcy - wcześniej oba kraje posługiwały się taką samą strefą czasową: GMT+2. Ukraina w tym roku również chciała zrezygnować ze zmiany czasu na zimowy, ale ostatecznie zrezygnowała z tej decyzji.

Chociaż Białorusini nie przestawili zegarków, muszą teraz zmienić ustawienia w urządzeniach elektronicznych, które przeprowadzają automatycznie sezonową zmianę czasu. Na portalach internetowych pojawiły się w niedzielę porady, jak rozwiązać ten problem. Zalecane jest na przykład ustawienie czasu na GMT+3 (jak w Kaliningradzie) i wyłączenie opcji automatycznego uwzględniania zmian czasu.

Z Mińska Anna Wróbel (PAP)