Janina Drzewiecka, żona b. ministra sportu, zeznawała w procesie w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały o swej znajomości ze skruszonym gangsterem, świadkiem koronnym Piotrem K. ps. „Broda”. Według niej, K., który w 1998 r. przedstawił się jej jako rzekomy agent tajnych służb i „był przekonujący”, oszukał ją na kilka tysięcy marek. Miał też jej grozić, że ją zabije, jeśli kiedyś zezna coś przeciw niemu.

Proces Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z. ps. Słowik - oskarżonych o współudział w zabójstwie b. szefa polskiej policji - toczy się od lutego 2010 r. Obecnie Sąd Okręgowy w Warszawie jest na etapie przesłuchiwania świadków w wątku dotyczącym zeznań Piotra K.

„Broda” to skruszony gangster, który w katowickiej prokuraturze miał złożyć zeznania obciążające bossów gangu pruszkowskiego „Wańkę” i „Maliznę” i otrzymał tam status świadka koronnego. Zeznawał też przed łódzką prokuraturą w sprawie nieznanych wątków sprawy zabójstwa gen. Papały, ale w tym śledztwie nie ma statusu świadka koronnego. K. kilka razy zeznawał już niejawnie przed warszawskim sądem.

Broda” miał zeznać w łódzkim śledztwie, że zabójstwa Papały dokonali płatni zabójcy - Rosjanin i Białorusin Aleksander A. i Siergiej B. Jak podawały media, „Broda” w 1998 r. dostał polecenie od szefów gangu pruszkowskiego, by zaopiekował się Aleksandrem A. i Siergiejem B. Pewnego dnia „Broda” i Rosjanie bawili się w łódzkiej restauracji „Wiedeńska”, gdzie - według „Brody” - mieli poznać ówczesną właścicielkę lokalu, żonę Mirosława Drzewieckiego. Przesłuchano ją kilka miesięcy temu w prokuraturze w Łodzi.

W piątek Drzewiecka potwierdziła, że znała „Brodę”. Poznała go pod innym nazwiskiem w 1998 r., gdy zaczął bywać w jej restauracji jako właściciel salonu fryzjerskiego. Dodała, że podawał się wtedy za oficera Urzędu Ochrony Państwa pracującego „pod przykryciem”; pokazywał legitymację UOP i zwierzał się jej z tajnych misji; mówił, że „mafia wydała na niego wyrok”. Zeznała, że spotykała go także później, ale - jak podkreśliła - „nie łączyły jej z nim żadne bliższe stosunki”.

 

To dla mnie krępująca znajomość, bo uwierzyłam, że to oficer śledczy; był przekonujący - powiedziała. Mówił, że zajmuje się zabójstwem Papały i że „mają podejrzanych”

- zeznała Drzewiecka. Nie pamiętała, czy wymienił nazwisko Boguckiego. - Mówił, że zabójca Papały miał gips na ręku - oświadczyła Drzewiecka.

Przyznała, że z K. w jej restauracji bywali rosyjskojęzyczni obcokrajowcy. Pytana, czy zna tych Rosjan, zaprzeczyła. Z otoczenia K. poznała tylko Sławomira O. Zapewniła, że K. nie bywał u niej w domu i nie poznał jej męża.

Kobieta zeznała, że pod koniec 1998 r. przed stołecznym hotelem K. ukradł jej złoty zegarek i portfel z kilkoma tysiącami marek. Ruszyli wtedy za nim w pościg, jej samochodem, którego im w tym celu użyczyła, dwaj mężczyźni - potem okazało się, że to Aleksander A. i Siergiej B.

Jakiś czas potem K. groził jej, że „ją załatwi”; mówił też, że jeśli kiedyś zezna coś przeciw niemu, „to ją zabije”. Świadek tłumaczyła to tym, że ci Rosjanie mieli go wtedy „skopać”. Obaj potem do niej dzwonili, ale ona „obawiała się tej znajomości”, bo policja powiedziała jej, że obaj b. obywatele ZSRR mogli być w zmowie z K. Śledztwo w sprawie tego incydentu zakończyło się niczym - dodała świadek. Skarżyła się, że K. oszukał ją wtedy na kilka tys. marek (były one opłatą za „wykup” auta, które odzyskała).

„Należałoby spytać o to policjantów” - tak świadek odpowiedziała na pytanie sądu, dlaczego w jej restauracji bywali przedstawiciele grup przestępczych. Przyznała, że z powodu ich obecności i „charakterystycznych zachowań” - co odstraszało gości - musiała w końcu zamknąć swój lokal.

Drzewiecka oświadczyła, że nie zna Edwarda Mazura, polonijnego biznesmena z USA podejrzanego o podżeganie do zabójstwa Papały.

Sąd będzie badał, czy uchylić grzywnę 10 tys. zł, nałożoną wcześniej na Drzewiecką za nieusprawiedliwione niestawiennictwo w sierpniu. Proces odroczono do 2 grudnia.

jm/(PAP)