Jest nie lada okazja dla niezależnego dziennikarstwa. Prawdziwa gratka. Trzeba zadać Jarosławowi Kaczyńskiemu dwa proste pytania.

Często publikuję na portalu wPolityce.pl . Cieszę się z tej możliwości choć poglądy mam zwykle różne od jego szefów. Dziś mały prztyczek pod ich adresem.

Zespół redakcyjny tego portalu zajmuje się bardzo pieczołowicie katastrofą smoleńska, Lechem Kaczyńskim i w ogóle Pisem. Wiem - będzie się bronił – ale staje po stronie Pisu. Nie tylko w tej sprawie. Tak to widzę. W ramach tej linii często zajmuje się też zniewagami rzucanymi pod adresem zmarłego prezydenta.  W dużej mierze słusznie. Wskazuje, też że tylko jego redakcja potrafi zadawać niewygodne pytania. Takie, których inni nie zadają.  Na przykład o wypowiedzi Jerzego Gorzelika z Ruchu Autonomii Śląska.

Pobieżna lektura portalu wskazuje jednak, że są także pytania, których jego redaktorzy również nie zadają. Przykład? Kazimierz Świtoń i jego występy na zjeździe zorganizowanym przez Jana Kobylańskiego. Wielokrotnie bracia Karnowscy rozwodzili się nad wygłupami Palikota. Nad tym, jakie to ohydne (z czym się absolutnie zgadzam), z radością podchwytując opinię Jarosława Kaczyńskiego jak to Ci, którzy się z nim spotykali nie mają do PiS powrotu. A czy dalszy pobyt w Pisie i start pod jego szyldem w wyborach mają zapewniony senatorowie: Ryszka, Bender, Cichoń czy poseł Kowalski? Przecież spokojnie słuchali jak dzielny niegdyś a dziś oszalały Świtoń nazywał śmierć prezydenta Kaczyńskiego karą Bożą. Przecież ta wypowiedź, – jeśli idzie o jej ciężar - jest dokładnie tym samym co wezwanie Palikota do patroszenia Jarosława Kaczyńskiego.

Panowie Karnowscy! Jest nie lada okazja dla niezależnego dziennikarstwa. Prawdziwa gratka. Trzeba zadać Jarosławowi Kaczyńskiemu dwa proste pytania. Pierwsze: kiedy wyciągnie  konsekwencje wobec należących do jego partii obserwatorów „świtoniowych występów”? Czy będą oni kandydatami PiS w najbliższych wyborach?  I pytanie drugie, jaka jest przyczyna tego, że do tej pory tego nie zrobił? Czy jest nią polityczny sojusz ze ze środowiskiem Ojca Rydzyka? I dlatego jego członkom wolno wszystko?  Oto interesujące pytania. Zwłaszcza dla prawdziwie niezależnych dziennikarzy.  A więc Panowie Bracia Karnowscy: do dzieła!