Mastalerek o ataku mediów: "W tym symbolicznym dniu prowadzona jest nagonka na opozycję". NASZ WYWIAD

fot. wPolityce.pl/TVP Info
fot. wPolityce.pl/TVP Info

Mainstream lubi podkreślać, że w Polsce jest całkowita wolność słowa, a opozycji nie spotykają szykany, gdyż jest ona zapraszana do mediów.

Rzeczniczka Bronisława Komorowskiego - Joanna Trzaska-Wieczorek i rzecznik PiS - Marcin Mastalerek zostali zaproszeni na rozmowę do TVP Info. Jednak - co już stało się normą: przedstawiciel władzy był głaskany pod włos, zaś przedstawiciel opozycji nie mógł dokończyć zdania bez przerywania mu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Na kolanach przed władzą, z bejsbolem na opozycję. Media III RP w akcji… ZOBACZ FILMY

O potraktowaniu opozycji przez dziennikarzy telewizji publicznej rozmawiamy z rzecznikiem PiS, Marcinem Mastalerkiem.

wPolityce.pl: Naprawdę jest pan zaskoczony tym, co pana spotkało w TVP Info? Przecież to wypracowany przez mainstream standard postępowania.

Marcin Mastalerek: Nie, ale dziś jest to bardzo symboliczne. Dlatego byłem tym tak oburzony. Ale faktycznie jesteśmy już przyzwyczajeni, że jesteśmy brutalnie atakowani w mediach. Mówiliśmy o tym wielokrotnie, że jesteśmy jedynym państwem w Unii Europejskiej, gdzie rozliczana i atakowana jest opozycja, a nie władza. Jednak dziś jest dzień symboliczny – rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Pani rzecznik Trzaska-Wieczorek była łaskawa nazwać dyktatora stanu wojennego, który ma krew na rękach – „panem generałem”. Ona miała całkowitą swobodę wypowiedzi…

No, ale jeśli jej szef mówi na pogrzebie Jaruzelskiego: „śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie”, no to jest wyraźna wskazówka, jak mają podwładni traktować sowieckiego namiestnika.

Tak, wiem. Ale to mnie właśnie oburzyło, że to wszystko, ta wypowiedź, i to potraktowanie jej i mnie, nastąpiło w rocznicę wprowadzenie stanu wojennego. W tym symbolicznym dniu prowadzona jest nagonka na opozycję, która śmie zorganizować demonstrację pokojową, obywatelską! Z jednej strony rzecznik prezydenta pozwala się mówić per pan generał na dyktatora, a z drugiej strony nie pozwala się mówić opozycji o niebezpiecznym dryfowaniu Polski w kierunku Białorusi. W tym symbolicznym dniu to taka klamra. I dlatego powiedziałem temu redaktorowi, że to jak on ze mną rozmawia, jest najlepszym dowodem na to, że zbliżamy się ku Białorusi. 13 grudnia 2014 r. przedstawiciel władzy ma bardzo miłą rozmowę, w której opowiada o „panu generale” Jaruzelskim. A opozycja, która chce walczyć o uczciwe wybory, o to, aby dziennikarze mogli swobodnie wykonywać swe obowiązki, jest atakowana i niedopuszczana do słowa. Ja nie mogłem dokończyć swojej kwestii! Skierujemy w tej sprawie oficjalne pismo do władz telewizji publicznej jak i do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Będziemy protestowali.

Ale co da skarga do TVP, czy do KRRiT, skoro to przecież stamtąd idą zalecenia, aby tak postępować, jak postępują dziennikarze telewizji publicznej?

Nie mamy najmniejszej wątpliwości, że dziś ta skarga nic nie da. Ale przyjdzie taki moment, gdy będzie można politycznie rozliczyć osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy, za skrajne upolitycznienie mediów. Gdy zapytają wówczas o to, jakie mamy dowody, to my je pokażemy. My to wszystko archiwizujemy, kompletujemy. Mamy te wszystkie materiały, które, gdyby pokazać je na Zachodzie, to ludzie łapaliby się za głowy.

Miał pan dziś w tym TVP Info do czynienia z młodymi ludźmi. Oni na pewno nie pamiętają jak wyglądali ich starsi koledzy ze stanu wojennego poprzebierani w mundury ludowego Wojska Polskiego, którzy łajali w Dzienniku Telewizyjnym opozycję solidarnościową.

Nie wiem z czego to wynika. Być może wynika to z sygnałów politycznych, które wysyłają rządzący. Jeżeli głowa państwa mówi, że Jaruzelski był prezydentem „przełomu”. Jeżeli mówi on słowa na pogrzebie dyktatora, które pan wcześniej zacytował. Jeżeli w ogóle uczestniczy on w uroczystościach pogrzebowych zbrodniarza, który nie został w wolnej Polsce osądzony, to jest to bardzo jasny sygnał, który odbierają także dziennikarze. Podobną sytuację presji rządzących mamy w sądownictwie. Prezydent Komorowski razem z prezesami sądów dał bardzo jasny sygnał w kontekście wyborów samorządowych. Kiedyś podobny sygnał, w kontekście afery hazardowej dał Donald Tusk, który powiedział, ze nie było afery. Jak podległe służby mają badać coś, czego nie było?

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych