Nie ma się co oszukiwać, że media publiczne znajdują się w fatalnym stanie zarówno pod względem ekonomicznym jak i organizacyjno-misyjnym. Tym jakże poważnym problemem należało się zająć już dawno – problem polega jednak na tym, że status quo był i nadal jest na rękę obecnej ekipie, a opozycja ze zrozumiałych względów nie mogła przeforsować swoich propozycji.
Misja publiczna od wielu lat jest po prostu fikcją. Mechanizmy mające chronić pluralizm i obiektywizm nie działają. Nagminnie łamane są przepisy ustawy medialnej, gdzie wprost jest mowa o bezstronności, wyważeniu i niezależności emitowanych programów. Panowie na Woronicza oraz członkowie KRRiT (wszyscy blisko związani z Platformą Obywatelską) uznali, że media publiczne to prywatny folwark, z którym mogą robić co im się żywnie podoba. Zapomnieli chyba, albo nie chcą przyjąć do wiadomości, że media publiczne są tworzone przede wszystkim dla obywateli i to im mają służyć.
Gra o media jest szalenie istotna z powodu ich wciąż ogromnej siły oddziaływania. Docierają do milionów ludzi, mogą posyłać na dno i wynosić na piedestał, nagłaśniać kolejne afery i równie dobrze je tuszować.
Tymczasem na straży tej potężnej machiny stoją stronniczy dziennikarze (słusznie nazywanie funkcjonariuszami) stojący po stronie rządu, broniący go na wszelkie sposoby, realizujący nierzetelne materiały, dobierający uczestników w programach publicystycznych (o czym świadczy ujawniony ostatnio raport dotyczący czasu wypowiedzi przedstawicieli poszczególnych ugrupowań) tak, by zagłuszyć odmienne zdania. Wystarczy wspomnieć chociażby emitowany w niedzielny poranek program “Woronicza 17″, gdzie nawrócony na Platformę Obywatelską Michał Kamiński (po dostaniu “jedynki” w Lubelskiem) był zapraszany przez sześć tygodni z rzędu tylko po to, żeby przyzwyczaić do niego potencjalnych wyborców, oswoić ich i zwiększyć szanse na reelekcję politycznego konwertyty. To wszystko aż nadto mówi jak realizowana jest misja publiczna. Naprawianie mediów publicznych należy zacząć od podjęcia trzech podstawowych kroków. Po pierwsze, aby zapewnić lepszą jakość i bezstronność przekazu trzeba wymienić jak najszybciej praktycznie wszystkich dziennikarzy pracujących w TVP1, TVP2 i TVP Info i dać szansę ludziom młodym, ambitnym i pracowitym, a co najważniejsze nie mającym w najmniejszym stopniu korzeni w PRL oraz powiązań z establishmentem. Trzeba powiedzieć jasno: póki resortowe gwiazdy takie jak szef “Wiadomości” TVP Piotr Kraśko będą nadawać kierunek medialnemu przekazowi, nie będzie nawet mowy o jakimkolwiek obiektywizmie. Po drugie należy zapewnić mediom stabilność finansową. Obecne władze telewizji publicznej doprowadziły ją praktycznie na skraj bankructwa (co wydaje się celowym zabiegiem). To z kolei przyczynia się do tego, że media stają się bardziej zależne, a przez to łatwiejsze do kontrolowania przez obóz władzy. Donald Tusk kilka lat temu wezwał do niepłacenia abonamentu RTV. Jednocześnie nie wprowadził żadnego mechanizmu mającego zapewnić środki finansowe mediom publicznym. Był to jeden z czynników, który doprowadził do zapaści ekonomicznej tych podmiotów. TVP od wielu lat notuje wielomilionowe straty, jednocześnie inwestując w całkowicie nierentowne produkcje, czy też kupując prawa do bojkotowanych seriali (“Nasze matki…”), a to wszystko pociąga za sobą dramatyczny spadek wpływów z reklam. Żeby ratować budżet władze TVP zdecydowały się dokonać outsourcingu, choć efekty tego zabiegu okazały się nader wątpliwe. Tak jawna niegospodarność powinna zwrócić uwagę NIK i prokuratury, a w konsekwencji doprowadzić do odejścia (a być może też skazania) ludzi działających na szkodę telewizji publicznej. A jednak wszyscy zainteresowani nadal dzielnie trzymają się swoich posad. Trzecim krokiem są zmiany prawne. Dotyczyłyby one obecnej ustawy medialnej (regulującej nie tylko status mediów publicznych), która nie przystaje już w dużej mierze do współczesnych realiów, zwłaszcza że coraz większą rolę odgrywa internet. Ponadto trzeba też zastanowić się nad sensem istnienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w jej obecnym kształcie.
Dla zapewnienia transparentności działań związanych z mediami, a także dla szybkości podejmowania decyzji może lepiej powinien to być organ jednoosobowy, wybierany przez Sejm kwalifikowaną większością spośród osób nigdy nie związanych z żadną partią polityczną, a zarazem posiadająca duże doświadczenie i wiedzę w zakresie mediów.
Marcin Strzymiński
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/193048-potrzeba-sanacji-mediow-publicznych-poki-resortowe-gwiazdy-takie-jak-szef-wiadomosci-tvp-piotr-krasko-beda-nadawac-kierunek-medialnemu-przekazowi-nie-bedzie-nawet-mowy-o-jakimkolwiek-obiektywizmie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.