Robert Gliński uważa za kompletne nieporozumienie tropienie wątków homoseksualnych u bohaterów powieści Aleksandra Kamińskiego.

Reżyser zapewnia, że jego film, który wejdzie na ekrany polskich kin 7 marca, nie będzie pokazany po genderowemu.

Filmową opowieść koncentruję na „odbrązowieniu” pomnikowych postaci-legend, tak aby współczesny odbiorca znalazł w nich osoby bliskie sobie - chłopców i dziewczęta, którzy chcieliby zwyczajnie żyć, rozwijać swoje pasje, cieszyć się młodością, przyjaźnić się, kochać. Z drugiej strony film jest także kontrpropozycją wobec współczesnych trendów „odczytywania” bohaterów „Kamieni na szaniec” i ich losów w ujęciu genderowym (np. tropienie wątków homoseksualnych), co jest moim zdaniem kompletnym nieporozumieniem -

mówi Gliński.

Reżyser odcina się w ten sposób od medialnych informacji, jakoby Rudy i Zośka byli parą kochanków.

Film opowiada przede wszystkim o przyjaźni – jej bezwzględnej wartości, której nie da się oszacować statystyką, obliczaniem zysków i strat. Mówi także o wrażliwości moralnej. Zośka i Rudy nie są zawodowymi żołnierzami, nie zabijają automatycznie. Od żołnierzy różni ich to, że myślą, mają świadomość dokonywanego wyboru. Ta chwila wahania, przed samym strzałem ma bardzo wysoką cenę - czasem kosztuje życie przyjaciela, czasem własne -

zauważa Gliński.

Pytany, dlaczego do głównych ról w „Kamieniach na szaniec” wybrał mało znanych aktorów (przyp. Marcel Sabat, Tomasz Ziętek i Kamil Szeptycki) odpowiedział:

Po pierwsze Zośka i Marcel mają pewną tajemnicę. My nie do końca wiemy, co Marcel myśli pod spodem. To ważne, że aktor, który gra główną postać ma w sobie coś więcej, niż tylko to, że staje przed kamerą i gra. W przypadku Marcela jest to naddatek nad tym, że dobrze odgrywa swoją postać. Myślę, że sam go jeszcze do końca nie rozgryzłem do tej pory.

Z kolei Tomek Ziętek, który gra Rudego, to taki polski James Dean – młody i sympatyczny chłopak. Historia jego bohatera jest taka, że najpierw musimy go poznać, zobaczyć, że jest fajny, aby następnie zacząć go żałować, kiedy wpadnie w ręce Gestapo. Czujemy wtedy żal. Postać Rudego jest więc niezwykle podoba do osoby Tomka.

Kamil jest aktorem dosyć młodym, jeszcze nie ma tak daleko posuniętego warsztatu, ale ma pewnego rodzaju żarliwość i młodzieńczą naiwność. Taka była również postać „Alka”, chłopca niezwykle radosnego.

W „Kamieniach na szaniec” zobaczymy, że Rudy i Zośka mieli dziewczyny (w „Akcji pod Arsenałem” Jana Łomnickiego z 1977 roku, wybrankę miał tylko Alek. Baśkę zagrała Magdalena Wołłejko).

W role ukochanych Janka Bytnara i Tadeusza Zawadzkiego wcielą się Magdalena Koleśnik (Monika, dziewczyna „Rudego”) i Sandra Staniszewska (Hala Glińska, dziewczyna „Zośki”).

Maciej Gąsiorowski/Monolith Films