Michał Korsun: Jak rozpoczęła się pani przygoda z malarstwem, i dlaczego ta pasja wygrała z baletem?**

Kasia Domańska: Jak każdy artysta od zawsze miałam silną potrzebę wyrażania siebie poprzez sztukę. W młodości był to taniec, ale najbliższe mi zawsze było malarstwo jako medium niezwykle plastyczne i dające praktycznie nieograniczone możliwości ekspresji.

Cykle obrazów „Basen” i ” Lato” wręcz zniewalają wakacyjnym słońcem i idyllicznym spokojem.

Prawdę mówiąc prędzej spodziewałbym się tak sugestywnie słonecznych prac po osobie mieszkającej w ciepłym kraju niż w Polsce.

Skąd pani czerpie „energię słoneczną” do tworzenia swoich prac?

Obrazy wyrażają sposób w jaki widzę świat a raczej w jaki chciałabym go widzieć. Światło jest motorem moich poczynań artystycznych, inspiruje i pobudza do tworzenia. Nie sądzę abym kiedykolwiek namalowała mroczne wnętrze. Tym co daje mi energię do tworzenia to jest właśnie otwarta przestrzeń rozświetlona światłem słonecznym, które wyostrza barwy, sprawia, że wszystko wokół iskrzy i nabiera eterycznego piękna.

tytuł
tytuł

Skoro jesteśmy przy „Lecie” - cała seria jest lekka, przejrzysta, kolorowa - istny folder wakacyjny. W zasadzie wszystko jest jasne, ale ta jednoznaczność jest dla mnie zagadkowa.

Proszę zdradzić, czy jest jakieś głębsze dno?

Jedyną rzeczą na jaką na prawdę mamy w życiu wpływ, to sposób w jaki myślimy. To właśnie nasze myśli tworzą świat i sposób jego odbioru. Moim celem jest afirmacja życia, tworzenie rozświetlonych, pełnych życia obrazów, które są wyrazem mojej pasji do piękna. W obrazach świat przedstawiam z pozycji obserwatora, który oddaje się kontemplacji, a wokół niego tętni życie. Rodzaj pewnej medytacji pozwala dostrzec nowe, nie znane piękno życia. Interpretacja należy do każdego indywidualnie.

Bohaterka kilku prac to Kasia Domańska we własnej osobie. Jak bardzo pani malarstwo ma charakter autobiograficzny?

Czasem moje myśli wracają do określonej scenerii, nastroju, klimatu i zupełnie podświadomie zaczynam odtwarzać tamtą rzeczywistość. Jeżeli jakaś chwila szczególnie zapadła mi w pamięci to mam potrzebę jej zachowania, czy utrwalenia. Taki rodzaj pamiętnika chwil i nastrojów.

Te cykle poprzedziła seria poświęcona roślinom - duże zbliżenia na soczysto kolorowe płatki i liście tropikalnych kwiatów. Większość znanych artystów jest ceniona za swoją konsekwencję tematyczną - min. Roman Opałka za jego ciągi liczb. Pani nie zawahała się zrobić wolty i zaczęła pokazywać ludzi. Co panią skłoniło do tej zmiany?

tytuł
tytuł

Nie ma czegoś takiego jak konsekwencja w sztuce. Sztuka daje nam wolność, pozwala wykraczać poza granice a więc nie ma żadnych reguł. Jedni będą całe życie pisać cyfry na płótnie a inni jak np. Gerhard Richter poruszają się płynnie pomiędzy fotorealizmem i abstrakcją. To ewolucja myśli i emocji maluje.

Proszę uchylić rąbek tajemnicy - jak powstają pani obrazy?

Maluję w technice olejnej, a więc bardzo czasochłonnej. Sam proces tworzenia wymaga dużej koncentracji i dodatkowo przedłuża się o czas jaki potrzebuje każda warstwa farb aby wyschnąć przed dalszym etapem. Tworząc staram się uchwycić emocje, odczucia, chwile, mowę ciała, układ sylwetki, mimikę a osoby które maluje często nie wiedzą, że znajdą się na obrazie. Żeby zapamiętać te wrażenia robię dużo zdjęć zamiast szkiców, a następnie wychwytuję w nich szczegóły przeglądając całe albumy. Kiedy już jakiś obraz utkwi mi w pamięci i czuję, że mogę go oddać na płótnie tworzę. To proces około miesiąca.

Jak pani znosi rozstania ze swoim obrazami, w które zainwestowała pani tak dużo pracy?

To duża przyjemność móc dzielić się radością. Cieszy mnie jeśli prace trafiają do ludzi, którzy naprawdę je kochają i czerpią przyjemność z codziennego obcowania z nimi. Uwielbiam słuchać opowieści o emocjach jakie wywołują moje obrazy. Czasem zupełnie inne niż mój zamysł, ale jak już mówiłam to my decydujemy jak myślimy.

Co pani prace odróżnia (oprócz tematyki) od prac innych autorów hiperrealistycznych?

Zasadniczą różnicą jest  cel, moim nie jest wierne odwzorowanie fotografii ale oddanie pewnego nastroju, który chce stworzyć. Zdjęcie stanowi jedynie rodzaj szkicownika. Życie i każda chwila jest bardzo ulotne. Oglądanie fotografii pozwala odświeżyć pamięć, przypomnieć zapach, wiatr, ciepło. Ilość bodźców z jakimi się codziennie stykamy jest tak duża, że aby całkowicie się skupić i wyłączyć, lubię oglądać fotografie, które odświeżają pamięć i przez to żaden drobiazg nie umyka w obrazach.

Pani prace - z całym warsztatem, przywiązaniem do detali i poświęceniem na ich wierne oddanie stawiam w opozycji do prac minimalistów, którego najlepszym przykładem założyciel tego nurtu Kazimierz Malewicz i jego słynny „Czarny kwadrat na białym tle”. Jaki ma pani stosunek do prac minimalistów.

tytuł
tytuł

Cenię każdą dobrą sztukę, która jest w stanie zainspirować i poruszyć. Wszyscy się różnimy między sobą a więc i sztuka naturalnie jest zróżnicowana. W dzisiejszym wielokulturowym świecie powszechny jest pluralizm również w sztuce. Świat jest tak malowniczy, że zaspokaja każde gusta.

A jakie 3 obrazy z dowolnych muzeów lub prywatnych kolekcji powiesiłaby pani u siebie w studiu?

Narodziny Wenus, Sandra Botticellego, w pierwotnych żywych i jasnych kolorach tak jak stworzył artysta, oczyszczone z kilkusetletniego brązowego brudu. Zwiastowanie, Leonarda da Vinci. Większy plusk, Davida Hockneya.

Jest pani reprezentowana przez nowojorską galerie? Jak to się stało ze pani prace zawędrowały za Atlantyk?

Naturalną koleją rzeczy jest, że chciałam zaprezentować swoje prace w samym sercu sztuki światowej jakim w tej chwili jest Nowy Jork. W Chelsea, dzielnicy Manhattanu znajdują się największe i najbardziej prestiżowe galerie świata, jedna koło drugiej. Tam też znajduje się galeria, która mnie reprezentuje. W obecniej erze łatwości komunikacji kontakty stają się znacznie prostsze. Paradoksalnie moje prace kupują prawie wyłącznie w Stanach, Europie i na Bliskim Wschodzie. W zeszłym roku miesięcznik bliskowschodni wydawany w 50 krajach świata sprawił mi dużą przyjemność umieszczając wywiad ze mną wśród artystów, którzy sprzedają swoje prace w cenach idących w miliony. Oczywiście ja nie mam takich cen ale to było bardzo miłe. Rząd Niemiec przez swój Konsulat Generalny w Nowym Jorku promuje moje wystawy, co jest dla mnie dużym wyróżnieniem. Mam grono amerykańskich kolekcjonerów, stąd tam moje obrazy.

Jaka jest pani opinia na temat polskiego rynku sztuki? Polskich galerii?

Bardzo mało o nim wiem. Jest ciekawa inicjatywa młodych ludzi Abbey House. Z drugiej strony czytałam ostatnio przykry artykuł o grupie jak ją nazwali, trzymająca rynek sztuki skupionej wokół Fundacji Galerii Foksal i Muzeum Sztuki Nowoczesnej finansowanej przez Ministerstwo Kultury. Jeżeli tak wygląda rynek to smutne.

Czy z malowania można się utrzymać w naszym kraju?

Na pewno ceny obrazów w Polsce i na świecie są nieporównywalne. Jesteśmy cały czas biednym krajem, w którym dopiero tworzą się finansowe elity kultury. Ci, którzy dzisiaj zamiast kupić sobie nowy samochód i wyrzucić go za trzy lata zainwestują w sztukę, nie tylko pomnożą swój majątek, ale wzbogacą swoje życie, o nowe doznania. Przez obcowanie z kuturą, sztuką, pięknem nasze życie staje się ciekawsze i nabiera nowego sensu. To właśnie dlatego ludzie zamożni w innych krajach inwestują w sztukę, bo przecież nikt ich nie zmusza, czują się spełnieni, a jednak czegoś brak. Gdyby było inaczej to w bardziej rozwiniętych od nas krajach ludzie zbieraliby wyłącznie samochody.

tytuł
tytuł

Na sam koniec - prośba o radę dla osób, które chcą rozpocząć kolekcjonowanie sztuki lub karierę malarską.

Kolekcjonowanie to inny wymiar życia, zupełnie inna jakość i doznania. Ludzie z natury są rozsądni i jeżeli do przyjemności zaczyna dołączać się korzyść inwestycyjna, bo w odróżnieniu od samochodów obrazy drożeją z wiekiem, to przyjemność jest podwójna. Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest kwestia czy nas już stać żeby zacząć poznawać inny wymiar, lub czy mamy wystarczającą ilość kontaktów ludzi zamożnych, którym później będziemy mogli odsprzedać nasze kolekcje. Jeżeli chociaż jeden z powyższych warunków jest spełniony, kolekcjonowanie obrazów da nam radość.

Młodym artystom na razie polecam szukanie kontaktów na świecie.

Ars longa, vita brevis.


Kasia Domańska jest malarką realistyczną tworzacą obrazy w technice olejnej, reprezentowana jest przez galerię w Nowym Jorku “532 Gallery Thomas Jaeckel”. Brała udział w wystawach na świecie, m. in w Nowym Jorku, Londynie, Art Basel w Szwajcarii, Art Miami, Art Palm Beach. Jej prace znajdują się w kolekcjach na Bliskim Wschodzie, w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Wystawę obrazów Kasi Domańskiej będzie można oglądać w Galerii Kuratorium (Sienna43A) od 6. do 20. marca. Wernisaż odbędzie się w południe w sobotę 8. marca. Otwieranie wystaw w sobotę to zwyczaj nowojorskich galerii sztuki, gdzie takie wydarzenia są ważnym punktem wolnego dnia mieszkańców wielkiej metropolii.

Więcej na TEJ STRONIE