Denne produkcje mają jedną niewątpliwą zaletę - po ich emisji jak grzyby po deszczu pojawiają się internetowe żarty, które potrafią rozbawić do łez nawet największych sztywniaków.

Kilka dni temu na portalu YouTube pojawiła się zmieniona czołówka śp. serialu "Plebania", emitowanego przez kilka ładnych lat na antenie telewizyjnej "Jedynki". Jednak miejsce postaci popularnej opery mydlanej zajęli bohaterowie dennego show dla ludzi o IQ na poziomie marchewki czy taboreta - "Warsaw Shore". Widoki te same, piosenka Tadeusza Woźniaka bez zmian, ale te wyżelowane, opalone, wytapetowane twarze jakby z innej bajki... Bajki dla ćwierćinteligentów.

Przypomnijmy, że zniknięcie z ekranu "Plebanii" zasmuciło tysiące fanów serialu, którzy z zaciekawieniem śledzili losy ks. Antoniego Wójtowicza i jego parafian. Tym bardziej, że telenowela została zdjęta nagle i bez klarownej argumentacji.

„Plebania” to był polski film, nasz, szanował tradycję i Kościół. Naciski, by to zmienić, były od dawna, mówiono też producentom, że gospodyni księdza nie może być tak stara jak ja. Jestem wdzięczna producentom, że do końca mnie bronili. Rzeczywiście szkoda „Plebanii”, ludzie mówią mi często, że tęsknią za tym serialem -

powiedziała niedawno tygodnikowi "wSieci" Katarzyna Łaniewska, serialowa "Babcia Józia", a obecnie felietonistka Tygodnika Młodej Polski.

Mamy tylko nadzieję, że prezes Braun nie odbierze internetowego żartu na serio i nie podkupi "Warsaw Shore"...

gah