Zespół Happysad jest w trakcie ogrywania podczas koncertów materiału z nowej płyty "Ciepło/Zimno", której premiera miała miejsce we wrześniu. Materiał powstawał w niewielkim domu na Warmii , w kosmicznym otoczeniu lutowego mrozu i upału z kominka, wraz z Leszkiem Kamińskim. Jeżdzili tam trzykrotnie. W roku 2010 i 2011 spotykali się tam i robili po prostu piosenki. W 2012 wszystkie te pomysły zarejestrowali.

Na płycie znajduje się 12 utworów w charakterystycznym stylu grupy. To piosenki, których melodie i teksty łatwo zapamiętać, choć w kilku utworach muzycy zapuścili się w rejony dotąd dla siebie obce. Na pytania portalu wNas.pl odpowiada Kuba Kawalec, wokalista, gitarzysta i tekściarz Happysad:

Grzegorz Kasjaniuk: Co oznaczają domy-trumny na okładce płyty, czy to jest odniesienie do rzeczywistości?

Kuba Kawalec: Okładka płyty, ma tworzyć klimat, najczęściej zbliżony do klimatu muzycznego na płycie. Interpretacje i rozkminianie zostawia się odbiorcom. Od siebie mogę jedynie powiedzieć, że okładka bardzo kojarzy mi się z miejscem, w którym nagrywaliśmy. Na uboczu, jakby na ławce rezerwowej realnego świata.

Muniek ostatnio stwierdził, że jednym z grzechów artystów jest pycha? Czy będąc muzykiem można zachować równowagę emocjonalną i trzeźwo patrzeć na rzeczywistość?

Nie wiem, może Muniek spowiada się ze swoich grzechów. Ja osobiście nie znam za wielu muzyków (naszego pokroju, czyli nieco mniejszych kapel niż T.Love), którym krótko mówiąc odbiła palma. Raczej pychę zastępuje wielka radość z tego, że gramy, że ludzie chcą póki co słuchać i się jeszcze bawić. Częstszy tu bywa strach, że to nie potrwa wiecznie.

Skończyłeś Akademię Ekonomiczną - czy to pomaga w tworzeniu zaplecza bytowego kapeli?

W skali mikro pewnie tak. W skali makro zupełnie nie.

Biegniecie prosto w ogień? Czytając teksty, nie widać w was nostalgii, czy rozchwiania, raczej pewność i to nawet taką dekadencką.

Odbiór tekstów i ich interpretacje zostawiamy odbiorcom. Tak jest lepiej. Nie wyjaśniać za wiele, nie podpowiadać. Dla nas ważne jest, żeby klimat muzyczny i tekstowy nie zżerał się nawzajem.

Czy Polska jest zaściankiem muzycznym? Z czego to wynika?

Polska ma wielu utalentowanych ludzi, muzyków, artystów. Problem Polski jest tylko taki, że nikt (z małymi wyjątkami i w małym zakresie) o nich nie mówi. Mówi się natomiast o tym, co upiec i jak, co i jak zatańczyć i jak się ubrać, żeby nie było obciachu. To póki co są tematy dyżurne.

Miłość to przeżytek? Czy warto cały czas o uczuciu śpiewać?

Ja to mam przeświadczenie, że każda, nawet najmniejsza rzecz jaką wykonujemy, podszyta jest chęcią bycia zauważonym. U źródeł każdego naszego czynu leży potrzeba akceptacji. Chęć akceptacji i zauważenie to pierwiastki miłości. Idąc skrótem – wszystko cokolwiek robimy, robimy z potrzeby bycia kochanym, lubianym, pieszczonym, całowanym, przytulanym czy - chociażby idąc w merkantylizm dobrze - opłacanym. Nie uważam zatem, że miłość to przeżytek i nie warto o tym śpiewać.

Rozmawiał Grzegorz Kasjaniuk