Ks. Małkowski na dywaniku u abp. Nycza. Zostanie odesłany na emeryturę? Sumliński ujawnia kulisy rozmowy

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Fot. Blogpress.pl
Fot. Blogpress.pl

Ksiądz Małkowski może zostać odesłany na wcześniejszą emeryturę? Miał mu tym zagrozić arcybiskup warszawski kardynał Kazimierz Nycz. Ujawnił to w Poranku Wnet przyjaciel księdza, Wojciech Sumliński:

Ks. Małkowski był wczoraj na tzw. „dywaniku” u księdza kardynała. Dowiedział się, że jeśli nie poprawi swojego zachowania – jakby było co poprawiać – niewykluczone, że zostanie wysłany na wcześniejszą emeryturę, więc nie będzie mógł nawet odprawiać mszy świętej na Wólce Węglowej.

Według Sumlińskiego, ksiądz Małkowski zniósł dobrze to spotkanie, wciąż wierzy w to, co robi i widzi, jak pozytywnie na jego działalność reagują wierni.

Miałem to szczęście, że byłem z ks. Stanisławem na jego pierwszym w życiu zagranicznym wyjeździe w Belgii. Tysiące ludzi na spotkaniach, wspaniałe przyjęcie. Ksiądz widzi, że ma olbrzymie poparcie ze wszystkich stron, widzi słuszność swojej sprawy i dlatego mam głębokie przekonanie, że takie strachy go nie złamią.

Pamiętamy, jak w czasie obrony krzyża na Krakowskim Przedmieściu też mu grożono suspensą. Siła przyciągania krzyża jest tak wielka, że mimo zakazów będzie chodził pod ten krzyż. Zapłacił za to odebraniem mu duszpasterstwa w seminarium Res Sacra Miser, czyli służby, którą cenił, którą kochał. Ale cóż, taka jest nasza rzeczywistość

—- dodał dziennikarz. Opowiadając o spotkaniach, które odbywa w całej Polsce z czytelnikami, wspomniał o jednym z wątków swojej książki „Z mocy nadziei”, gdzie opisuje dziwne powiązania Bronisława Komorowskiego z fundacją Pro Civili. Nazwał ją „zapleczem prezydenta” i dodał, że dzięki jej działalności zdefraudowano miliony, a może nawet miliardy złotych.

Bronisław Komorowski zachowywał się tak, jakby prowadził w stosunku do tej fundacji działania osłonowe. Było to w czasie, gdy był ministrem obrony narodowej. Ta fundacja działała sobie w najlepsze. W wyniku działań tej fundacji śmierć poniosła dość duża grupa ludzi. Centralne Biuro Śledcze naliczyło 17 osób. Niektóre z tych osób ginęły śmiercią samobójczą strzelając do siebie trzy razy, jak np. dyrektor IV oddziału banku PKO BP pan Sutor. Strzelał do siebie 3 razy w tym raz z kliku metrów. Zakwalifikowano to jako śmierć samobójczą. Wokół tej fundacji – założonej przez oficerów WSI, dla których to służb Bronisław Komorowski był i jest chyba największym protektorem - jest bardzo dużo niewyjaśnionych sytuacji. Nigdy nie doczekały się one finału sądowego, bo w kluczowym momencie śledztwa prowadzonego przez CBŚ oficerowie WSI wkroczyli do Komendy Głównej Policji i po prostu zabrali wszystkie dokumenty.

Sumliński zauważył, że analogiczne sytuacje pojawiały się w jego procesie. Wymienił głównego świadka prokuratury, płk. Leszka Tobiasza:

Przestępca skazany prawomocnym wyrokiem sądowym, człowiek, który inwigilował Kościół katolicki, był szantażystą, w stosunku do którego pro garnizonowa prowadziła postępowania karne, nagle – gdy stał się świadkiem – niczym w kreskówkach zmienił się z przestępcy w postać absolutnie wiarygodną i trafił pod parasol Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Cała rozmowa do odsłuchania na stronach Radia Wnet.

znp

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych