Sprawa jest arcyciekawa.

Czy wdowa po Czesławie Kiszczaku rzeczywiście chciała sprzedać dokumenty? Czy naprawdę nie jest już w stanie ocenić, że kto jak kto ale IPN żadnych dokumentów nie kupi, bo kupić - w takiej formule - nie może?

Wreszcie, gdyby chciała sprzedać, to przecież są o niebo lepsze adresy. W Gdańsku albo - obecnie - w Chile.

A może to była tylko metoda, by zwrócić uwagę Instytutu na zasób znajdujący się w domu Kiszczaków? Bo taka była, wyrażona przed śmiercią, wola byłego szefa PRL-owskiego MSW? Bo może bolało go, że mimo wszystko był ciągany po sądach, czyli jednak nie wypełniono całej umowy?

Mogła to być też gra na skompromitowanie IPN, wciągnięcie Instytutu w grę pt. „chcą za każdą cenę kupić materiały na Wałęsę”. Owszem, to mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe. Dobrze, że IPN zagrał czysto, bez zwłoki zwołał konferencję, szybko wysłał prokuratora z policją.

Ciekawy jest fakt, że pani Kiszczakowa przyniosła dokument dotyczący TW Bolka. A więc dokument odnoszący się do najważniejszego sporu historyczno-faktycznego III RP. Sporu, który jest sporem nie tylko o biografię byłego prezydenta, ale o coś znacznie więcej. Sporu, który ma definiujące znaczenie dla wielu obszarach naszej rzeczywistości. Oczywiście, mogła uznać, że to akurat zainteresuje IPN, ale mogła też z pełną świadomością pokazać, że to jest to, o czym myślimy.

Jeżeli dokument okaże się autentyczny, to ostatecznie pogrąży Wałęsę. Bo przecież datowany jest na  16 XI 74 r. I sam Wałęsa, i jego obrońcy, sugerowali że jeżeli coś było, to zaraz po Grudniu. Ta notatka wskazuje, że współpraca trwała aż do głębokich lat 70.

Sprawa jest też głęboko symboliczna. Niezależnie od tego, jaki ostatecznie okaże się jej kontekst.

Partie III RP przegrały wybory, i wygląda na to, że czeka je powolna śmierć. Nie podniosą się, bo były podtrzymywane sztucznie. Tak jak kilka spiżowych „legend” III RP, które też mogą teraz upaść. Trochę groteskowo, z ręki może nie do końca świadomej pani Kiszczakowej.

W sumie owe „legendy” same na to zapracowały, budując przez tyle lat kraj pozorów i ułudy, kraj odwróconych znaczeń, kraj chwały nikczemników i pogardy dla prawdziwych bohaterów.

Kraj, w którym zapewne bardzo wiele bardzo ważnych decyzji podjęto nie z myślą o dobru kraju, ale z myślą o tej szafeczce albo szufladzie w domu Kiszczaków.

W tym sensie niezrozumiały jeszcze gest pani Kiszczakowowej niesie ze sobą jasne przesłanie: III RP naprawdę się skończyła.


Nowość!

720 stron mrocznej prawdy! „Konfidenci” autorstwa Sławomira Cenckiewicza, Witolda Bagieńskiego i Piotra Woyciechowskiego.

W książce znajduje się wiele unikatowych dokumentów i ilustracji pochodzących z zasobów archiwalnych IPN. Pozycja dostępna „wSklepiku.pl”. Polecamy!