Prof. Musiał w tygodniku "wSieci": Triumf niemieckiej propagandzie historycznej umożliwiają niektórzy polscy historycy

Wikipedia
Wikipedia

Prof. Bogdan Musiał, znany polski historyk mieszkający od lat 80. w RFN, zaangażowany w sprawy niemieckiej Polonii, opisał w bieżącym tygodniku „wSieci” w artykule „Triumf niemieckiej propagandy” mechanizm kreowania polityki historycznej przez naszego zachodniego sąsiada. Kreacja ta odbywa się także rękoma polskich historyków.

Niemiecka narracja o zbrodniach ,,nazistowskich” ogranicza się niemalże do Holokaustu. Podkreśla się przy tym, że sprawcom ,,nazistowskim” pomagali miejscowi kolaboranci. Mieli nimi być przede wszystkim polscy antysemici i nacjonaliści, bowiem naziści” wymordowali najwięcej Żydów na terenach okupowanej przez nich Polski. Z tego powodu oczekuje się od Polaków rozliczenia z własną niechlubną przeszłością.

— pisze we wstępie tekstu prof. Musiał.

Skutek tych prac „nad historią” jest taki, że dziś źle odbierane jest na „salonach” wypominania Niemcom ich przeszłości. Dlatego m.in. stosuje się „wymiennik” – naziści. Za to w dobrym guście jest nazywania niemieckich obozów „polskimi”. Mieści się to już w kanonach poprawności politycznej na Zachodzie.

Wydawać by się mogło, że polscy historycy i polskie ośrodki naukowe próbują się tej propagandzie przeciwstawić, dezawuując rzeczowo jej zafałszowania i uprzedzenia. Jednak tak nie jest.

— tłumaczy prof. Musiał i dodaje, że ten sukces Niemcy zawdzięczają min. patologicznym układom i stosunkom panującym w Polsce.

Tę patologię ucieleśnia m.in. prof. Włodzimierz Borodziej, profesor Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, który zdominował dyskurs i badania na temat stosunków Polski z zachodnim sąsiadem.

Wiele wskazuje na to, że Włodzimierz Borodziej zawdzięcza swoją pozycję zakulisowemu wsparciu różnych instytucji. W okresie PRL mogła to być SB. Jego ojciec Wiktor był funkcjonariuszem MSW w stopniu pułkownika, odpowiedzialnym za odcinek niemiecki

— wskazuje prof. Musiał.

Po upadku komunizmu Niemcy nadal forsują jego kandydaturę Borodzieja na różne stanowiska. Szef Niemieckiego Instytutu Historycznego

wręcz nachalnie promował Borodzieja juniora

— czytamy w artykule.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych