O tym, że Artur Szpilka ma wielki temperament wiedzą chyba wszyscy (zwłaszcza jego przeciwnicy z ringu, jak i spoza niego). Również trener boksera, Fiodor Łapin nie ukrywa, że do Szpilki trzeba podchodzić w specjalny sposób.

Cóż ja mogę powiedzieć… Artur jest Arturem. Do jakiegoś stopnia oczywiście trzeba go wychłodzić… ale jak mówiłem to jest Artur Szpilka i dlaczego miałby udawać kogoś innego? On najlepiej boksuje kiedy jest sobą bo szczerze mówiąc to boksowanie, ten styl, są tylko jego. Bazuje na chęci walczenia z najlepszymi, na ryzyku a naszym zadaniem jest jedynie lekko obniżyć to ryzyko i do tej jego gorącej głowy dopasować elementy techniczne, nauczyć go żeby te wszystkie emocje, agresję włożył w ciosy, w kombinacje ciosów, przejścia z obrony do kontrataku -

tłumaczy rosyjski szkoleniowiec.

A jak wyjdzie to w praktyce? Tego nie wie chyba sam Łapin.

Ostatnia walka z Mollo pokazała to wszystko pokazała. Kiedy Artur już dobijał Mike’a, napalił się na jeden cios i przyjął bombę ale ogólnie wcale nie było tak najgorzej. Oczywiście Mollo jest innym typem zawodnika ale też obdarzonym siłą fizyczną i ciosem. Ta ostatnia walka, jak na Artura, mówię o jego poziomie emocjonalnym, była ok -

przekonuje Łapin.

Mamy nadzieję, że popularny „Szpila” zachowa zimną głowę również na walkę z Bryantem Jennigsem. Będzie to w końcu przełomowa walka w jego karierze. W Madison Square Garden nie walczą kelnerzy. A jeżeli nie pójdzie? Trudno, najwyżej Marcin Daniec zrobi kolejny skecz „bokserski”.

AM/polsatsport.pl