Polski rynek usług finansowych jest mocno skoncentrowany i banki nie zabiegają o klienta w taki sposób, jak powinny
— mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.
wPolityce.pl: Czy państwo powinno interweniować ws. wzrostu rat kredytów zaciągniętych we frankach szwajcarskich?
Andrzej Sadowski (Centrum im. Adama Smitha): Trzeba zdawać sobie sprawę, że sytuacja osób mających te kredyty jest różna. Wśród moich znajomych są ludzie, którzy uważają, że nadal zyskują na tym kredycie w stosunku do tego, co wzięliby w złotówkach, pomimo wzrostu ceny franka. Dlatego nie można mówić, że obecna sytuacja szwajcarskiej waluty jest zagrożeniem dla wszystkich. Po drugie, ludziom trzeba pomagać bez względu na to, czy im wzrośnie kredyt, ale tylko tym, którzy takiej pomocy wymagają. Poza tym, taka interwencja bez rozdzielenia osób naprawdę potrzebujących i tych, którzy nie mają z tego tytułu większych problemów, jest irracjonalna. Podjęcie interwencji ws. klientów banków, którzy wzięli kredyt we frankach to zadrwienie z milionów Polaków, którzy wzięli kredyt w złotówkach i świadomie płacili wyższe oprocentowanie. To nie banki zapłacą za taką operację na rzecz nielicznych, ale zwykli obywatele. Uważam, że to fundamentalnie niesprawiedliwe. Natomiast sprawiedliwe jest to, aby pomagać ludziom naprawdę potrzebującym.
Czy możliwe jest rozwiązanie, zgodnie z którym osoby mające kredyt we frankach spłacałyby kredyty po kursie sprzed uwolnienia szwajcarskiej waluty?
Wszystko jest możliwe, w końcu politykom zdarzało się również odwracać bieg rzek, co u naszych zachodnich sąsiadów spowodowało spustoszenia. Jak widać, polityka próbuje rządzić prawami natury, ingerować w rynek i uwalniać ludzi od odpowiedzialności za własnej decyzje.
Senator PiS Grzegorz Bierecki zaproponował wprowadzenie limitu roszczeń z tytułu kredytu hipotecznego, maksymalnie do wartości nieruchomości, która jest kredytowana. Właśnie taki system panuje na Zachodzie i doskonale się sprawdza…
Dobrym przykładem są Stany Zjednoczone. Jeśli weźmie tam kredyt hipoteczny i ze względu na zmianę koniunktury na rynku nieruchomości, cena kredytowanej nieruchomości jest radykalnie niższa od wziętego kredytu, to musimy oddać kluczyki od domu i tyle – cała procedura. Trzeba się zastanowić, czy takie prawo dla konsumenta powinno znaleźć zastosowanie w Polsce.
Słyszymy również o wariancie węgierskim, czyli o przewalutowaniu kredytu. Czy to dobre rozwiązanie?
Za przewalutowanie kredytów - wymuszone przez rząd - zapłacą klienci wszystkich banków. Słowo polityka nie staje się ciałem bez kosztów. To podatnicy zapłacą za taką operację rządu. Niestety politycy często próbują zdobywać popularność kosztem nas wszystkich. Problemem w Polsce nie jest kwestia wzrostu ceny franka, który jest kłopotem przejściowym spowodowanym sztucznym przewartościowaniem, ale brak pracy, która umożliwia spłatę tych kredytów.
Politycy podnoszą jednak argument, że bankom powinno zależeć na własnych klientach i ułatwiać im spłatę kredytu. W końcu troska o konsumenta jest cechą gospodarki wolnorynkowej…
W państwach, których rynki usług finansowych są dużo bardziej konkurencyjne niż w Polsce, takie działanie byłoby uzasadnione. W naszym kraju ten rynek jest bardzo mocno reglamentowany i nie jest tak rozwinięty, jak choćby w Niemczech. Za Odrą jedna trzecie oszczędności jest trzymana w Sparkasse, które można porównać do rodzimych SKOK-ów. Natomiast nasz rynek jest mocno skoncentrowany, nie ma dużej konkurencyjności i banki nie zabiegają o klienta w taki sposób, jak powinny. Niezależnie od tego, należy pamiętać, że sami podejmujemy decyzję, czy bierzemy kredyt we frankach czy złotówkach. Nie może być tak, że cała rzesza ludzi mająca na barkach o wiele większe ciężary kredytowe, zostanie teraz zlekceważona. Ci ludzie odebrali lekcję, że byli naiwni biorąc droższe kredyty, bo jak przychodzi co do czego, politycy zawsze opowiedzą się za mniejszością, która przez całe lata z tego tytułu korzystała. Trzeba zrobić uczciwy bilans i ustalić, do jakiego momentu ci ludzie z tego wyższego oprocentowania nie korzystali. Dzisiaj może spłacają wyższe oprocentowanie, ale zyski z tytułu niższego oprocentowania wydawali na konsumpcję, czego nie robili inni, którzy np. wzięli kredyt w złotówkach.
Rozmawiał Aleksander Majewski
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/gospodarka/230081-sadowski-problemem-nie-jest-wzrost-ceny-franka-ale-brak-pracy-nasz-wywiad
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.