Nie ma końca serial telewizyjny pod tytułem "Debata Republikanów 2012". Niemal co tydzień politycy GOP uczestniczą w kolejnym telewizyjnym starciu. Ale komu to w zasadzie politycznie służy?
Odpowiedź na tak postawione pytanie może być tylko jedna: urzędującemu prezydentowi. Ale nie jest czysty zysk.
Kilkanaście debat - najważniejszych wydarzeń politycznych tego roku spowodowało, że kolejni kandydaci dostali szanse pokazania się elektoratowi GOP i zwykle z tej szansy korzystali, pokazując się jednak z jak najgorszej strony. Np. Rick Perry zanim stał się politykiem z którego już nawet SNL się nie śmieje, był uznawany za kogoś w rodzaju konserwatywnego supermena, który zmiecie Romneya autentyzmem i dzięki swoim osiągnięciom na fotelu gubernatora Teksasu będzie stanowił poważne zagrożenie dla Obamy.
Nic takiego się nie stało - spektakularne gafy Perry'ego praktycznie pogrzebały jego szanse na nominacje.
Mitt Romney również nie ustrzegł się gaf i niefortunnych stwierdzeń, które pieczołowicie gromadzi sztab Obamy w Chicago by je wykorzystać w zapowiadającej się wyjątkowo brutalnie kampanii prezydenckiej.
Im więcej debat tym więcej wpadek - jest to bardzo prosta zależność. Zawsze można jednak z debat zrezygnować, ale jeśli taką taktykę doprowadzi się do skrajności - a później nie wybiera się rozsądnie tych debat na które jednak warto iść, to może to kandydata dużo kosztować. Jest to aksjomat słuszny niezależnie od szerokości geograficznej - wystarczy zapytać premiera Kaczyńskiego.
Ponieważ w tym cyklu wyborczym debat Demokratów nie ma, cały naród może obserwować jak kandydaci GOP niszczą swoje szanse, na żywo w wysokiej rozdzielczości i na Twitterze.
Ale debaty mają jeszcze jedno aspekt. Dzięki w miarę dobrej, stabilnie aroganckiej postawie w ich trakcie Newt Gingrich nabrał wiatru w żagle po wakacyjnej katastrofie swojej kampanii. Gingrich opuściło wtedy m.in. kilkunastu doradców.
Teraz chyba tego żałują - Gingrich dostał dziś kluczowy endorsment dziennika New Hampshire Union Leader. Jego szanse przeciwko Romneyowi - "nieuniknionemu" - kandydatowi rosną.
Tyle że Gingrich- były spiker Izby z lat 90tych, lobbysta, rozwodnik - jest postacią toksyczną w wyborach powszechnych.
I w ten sposób każda kolejna debata powoduje, że humor prezydenta staje się coraz lepszy. Tyle że w polityce nie ma nic pewnego na sto procent...
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/122737-czy-debaty-republikanow-zapewnily-juz-zwyciestwo-obamie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.