Obama zmienia Twitter w polityczną broń masowego rażenia

opublikowano: 31 lipca 2011 roku, 19:05 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:30

W walce o podniesienie limitu zadłużenia USA Biały Dom zmobilizował wszystkie siły. W piątek po raz pierwszy Obama w oświadczeniu telewizyjnym zaapelował, by Amerykanie nie tylko pisali i dzwonili do członków Kongresu, ale też "tweetowali".

Już w poniedziałek Obama zaapelował w wieczornym przemówieniu do Amerykanów, by sprawili że członkowie Kongresu usłyszeli ich głosy wzywające do kompromisu w sprawie podniesienia limitu zadłużenia. Efekt był niemal natychmiastowy - strony niektórych kongresmenów przestały działać ze względu na zbyt duży ruch. Następnego dnia na Kapitolu telefony się praktycznie urywały. Ale to nie było nic nowego. Już wcześniej m.in. Ronald Reagan wystosowywał podobne apele.

Ale to nie koniec. W piątek w porannym oświadczeniu Obama przeszedł do konkretów. Zaapelował by Amerykanie nie tylko dzwonili i pisali do swoich przedstawicieli, ale także "twettowali".

Na oficjalnym koncie Obamy pojawił się apel skondensowany do 140 znaków ze znacznikiem (hashtagiem) #compromise. A później, łamiąc wszelkie zasady, sztabowcy Obamy zaczęli wpisywać po kolei - geograficznie - konta Republikanów w Kongresie, do których można na twitterze wystosować apel o kompromis. Trzeba było ponad 100 wiadomości, by wypisać wszystkich.

Na rezultaty można spojrzeć dwojako. Z jednej strony Obama stracił ponad 33,000 śledzących, zirytowanych spamem. To z kolei spowodowało, że w amerykańskich mediach pojawiło się bardzo wiele artykułów w stylu "Obama przegrywa bitwę, traci śledzących na Twitterze". Oczywiście w kontekście tego, że Obama ma ponad 9 milionów śledzących, taki spadek może nie wydawać się istotny

Z drugiej strony jak wskazują badania firmy NM Incite, znacznik #compromise został użyty 22,00 razy i dotarł do 36 milionów użytkowników Twittera - od 10.00 rano do 17.00. To niezły wynik.

Sztab Obamy złamał reguły gry spamując przez wiele godzin. Ale to mało finezyjne "uderzenie" miało zmobilzować zwolenników prezydenta - i to się przynajmniej częściowo udało. W ten sposób Biały Dom w spektakularny sposób przyciągnął uwagę do sprawy podniesienia limitu, wykorzystując Twitter jako "przekaźnik informacji" na skalę całego kraju, a nawet całego świata.

To sygnał, jak mogą wyglądać twitterowe wojny w czasie kampanii w 2012 roku. Sztab Obamy na pewno bardzo uważnie analizuje teraz wszystkie zebrane w piątek informacje. To dopiero skromne początki.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: twitter

Komentarzy: 12

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A co to kogo w Polsce obchodzi-pisz pan na Berdyczów.

Zgłoś nadużycie

a ty kolanko jak każdy leniwy lewak byś tylko zadłużał ludzi i mamił ich ŚWIETLANĄ przyszłością nie licząc się ze skutkami TOTALNEJ KATASTROFY ekonomiczno-gospodarczej świata . DLA WAS NAJWAZNIEJSZE JEST UTRZYMANIE TYLKO WŁADZY ,WSZĘDZIE JESTEŚCIE TACY SAMI "PO WAS CHODŻBY I POtop "

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A u nas Radzio twettuje, zdarza się, że robi to z błędami.:) http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/112572,sikorski-sadzi-byki-na-twitterze.html

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Obama to tuman tak samo jak u nas Tusk. Widac,że skóra nie ma tu wiele do powiedzenia,liczy się własny poziom intelektualny i wartości których dla tych dwóch matołów nic nie znaczą.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

http://bezdekretu.blogspot.com/

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Kolonko, piszesz pan zajebiście ciekawe dla Polaka teksty. Twitter, hasz, i inne pierdoły. Jesteś pan dzieckiem matrycy i procesora, dwurdzeniowego.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Kolanko, gdzie pan żyje do cholery i czym? czy przeciętny Polak ma się znać na tych bzdurach, o których pan pisze?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Proszę zwrócić uwagę, że redaktor Kolanko pracowicie cenzuruje komentarze krytyczne dla jego stylu myślenia i treści wypowiedzi. Proponuję państwu wpaniałomyślny bojkot płytkich i przesiąkniętych polityczną poprawnością artykułów redaktora Michała Kolanko. Myślący samodzielnie czytelnicy i patrioci nie pozwolą sobie wciskać nieprzemyślanych banałów i manipulacji na poziomie umysłowym tzw. lemingów. Należy wymagać od publicystów i Redakcji wyższych standardów. Ich naoczny brak jest źródłem powszechnego zepsucia obecnego w polskiej publicystyce. Warto zauważyć, że Redakcja zachęca czytelników do finansowego wsparcia portalu, a jednocześnie ignoruje ich opinie i nie realizuje własnych zobowiązań poczynionych względem odbiorców. Jest to co najmniej niestosowność, jeśli nie objaw pospolitego fałszu.

Zgłoś nadużycie

PSL-owskich zasrańców wygoniliśmy stąd. POkraczny łysola JFL nie daje się. Podobnie z POLitrukiem lewicowym Kolankiem. Ale pracujmy nad tym dalej.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

- Znów nadaję!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Kolonko, co Pan do cholery z tym Obamom, stale stawiasz go za wzór lepszego świata. Amerykanie już się na nim poznali, a Pan ciongle jak Kierbel Paweł z pło, że Obama jest o,key.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Obama stracił na całej awanturze z GOP.Nie będzie mógł podnieść podatków. Nastąpią znaczne cięcia w administracji. Jedyne co zyskał to to że limit zadłużenia nie bedzie już rozpatrywany przed końcem jego kadencji. To co Autor pisze o twitterze jest bez znaczenia. Szanse Obamy na drugą kadencję maleją.

Najnowsze