Krzyż i Konstytucja. "Nie chodzi o to by budować wspólnotę gniewu - ale by obronić to, co dobre"

opublikowano: 24 października 2011 roku, 10:04

PAP

Ruch Palikota chce usunąć krzyż z Sejmu powołując się na Konstytucję. Ale jaką Konstytucję? Konstytucję, którą wymyślił Palikot - czy Konstytucję Rzeczypospolitej?
Wstęp do Konstytucji, stwierdza, że Konstytucja została przyjęta jako "prawa podstawowe dla państwa" w poczuciu "odpowiedzialności przed Bogiem". Wiarę "w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna" uznaje za podstawowy fakt moralny naszego życia społecznego, a "chrześcijańskie dziedzictwo narodu" wskazuje jako źródło naszej kultury. Mówi również o przyjmujących Konstytucję Polakach niewierzących, ale nigdzie fakt ich niewiary nie stanowi podstawy do przemilczania faktów wiary i życia chrześcijańskiego, wręcz przeciwnie.

W swych przepisach szczegółowych Konstytucja zobowiązuje władze do "bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych" oraz do "zapewnienia swobody ich wyrażania w życiu publicznym" (art. 25). Bezstronność ta oznacza, że wszelkie publiczne akty wiary wynikać mogą z inicjatywy ludzi, a nie z decyzji czy ograniczeń urzędnika. Bezstronność urzędów ma właśnie chronić swobodę wyrażania wiary w życiu społecznym. Tak więc obecność lub nieobecność krzyży w miejscach publicznych (jak i inne chrześcijańskie akty życia publicznego) to kwestia odpowiedzialności konkretnych społeczności i osób. W Sejmie obecność krzyża jest całkowicie zrozumiała, skoro ogromna większość posłów prosiła Boga o pomoc w wykonaniu swych obowiązków. Był to akt publiczny, przewidziany przez art. 104 Konstytucji. Dokonany w sposób całkowicie wolny, bo ślubowanie (zgodnie z zasadą bezstronności) może zawierać prośbę do Boga o pomoc w wypełnieniu zobowiązań, ale decyzja o jej dołączeniu do tekstu ślubowania zależy po prostu od konkretnych posłów.

We wspomnianym wyżej art. 25 Konstytucja przyjmuje, że prawa Kościoła Katolickiego będą miały oparcie w "umowie międzynarodowej zawartej ze Stolicą Apostolską". A właśnie w umowie tej Rzeczpospolita formalnie potwierdza fakt, że "religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego", "podkreśla posłannictwo Kościoła Katolickiego, rolę odegraną przez Kościół w tysiącletnich dziejach Państwa Polskiego oraz znaczenie pontyfikatu Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski" oraz "stwierdza doniosły wkład Kościoła w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie moralności".

Tak wygląda porządek konstytucyjny i okołokonstytucyjny naszej Rzeczypospolitej. Atak na Krzyż stanowi więc również atak na nasze prawa, który - jeśli zacznie się podporządkowywanie Konstytucji lewicowo-liberalnej poprawności politycznej - skończy się zupełnym pozbawieniem chrześcijan prawa do wyrażania swych (wróćmy do pojęć art. 25) "przekonań religijnych" w "życiu publicznym" i całkowitą dechrystianizacją życia publicznego. Czy tak będzie dobrze? I dlaczego wyznajemy publicznie naszą wiarę? Bo Bóg (jak uczy Pius XI w "Divini Redemptoris") nie dlatego istnieje, że ludzie w Niego wierzą, lecz ponieważ istnieje - dlatego w Niego wierzymy. I Bóg jest wszędzie u siebie.

Nie byłem zachwycony, że krzyż w Sejmie wisi z boku, nad wejściem, jakby dyskretnie, ale może to właśnie znak czasu - Boga, który choć odpychany, jest wciąż z nami obecny? W najtrudniejszych momentach pracy parlamentarnej zawsze o ten krzyż można było oprzeć oczy, poczuć widzialną (bo w danym nam znaku) obecność Zbawiciela. Są tacy, którzy chcą, żeby Go tam nie było. I nie chodzi tu o to czy krzyż ma być w Sejmie, ale o krzyż, który znowu w Sejmie JEST od kilkunastu lat (a był od początku polskiego parlamentaryzmu). Nie chodzi o abstrakcyjne zasady, chodzi o rzeczywistość.

Na wyzwanie moralne, które rzucił Ruch Palikota, trzeba dać odpowiedź również w kategoriach prawnych. Nie dlatego, żeby do przepisów prawnych można było zredukować powinności społeczne. Ale dlatego, że prawo w istotnym stopniu je potwierdza i w żadnym wypadku nie można w jego interpretacji zakładać domniemania intencji dechrystianizacyjnej. Również dlatego, że rezygnacja z odwoływania się do prawa oznaczałaby lekceważenie dla realnych elementów cywilizacji chrześcijańskiej obecnych w życiu Rzeczypospolitej. I wreszcie dlatego, że gdy stajemy przed wyzwaniem, nie chodzi o to by się bezpłodnie oburzać czy budować wspólnotę gniewu - ale by obronić to, co dobre. Na tym polega nasz obowiązek, to kwestia konsekwencji i kompetencji.

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: krzyż Marek Jurek Palikot Sejm

Komentarzy: 2

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Kim tu się przejmować...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A może by tak cytować dokładnie? "w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem", "zarówno wierzący w Boga (...) a te uniwersalne wartości [prawda, sprawiedliwość, dobro i piękno] wywodzący z innych źródeł". Odwołanie do Boga było mocno kontrowersyjne i zostało obudowane odwołaniem do "innych wartości" właśnie po to, by nie można było powoływać się na Konstytucję dla dowodzenia praw do dyskryminowania niekatolików. Konkordat to jedna z wielu umów które Polska ratyfikowała. Ratyfikowała również Europejską Konwencję Praw Człowieka, gdzie wprost zapisano zakaz dyskryminacji ze względu na wyznanie lub bezwyznaniowość. A taką właśnie dyskryminacją jest wiszący w Sejmie jako jedyny krzyż, przy braku gwiazdy Dawida, półksiężyca, posągu Świętowita, symbolu ing-jang itp. Skoro przeciwko zdejmowaniu krzyża protestują osoby bynajmniej nie będące posłami, to tak samo nie posłowie mają prawo domagać się powieszenia swoich symboli, lub zdjęcia krzyża. Ja poproszę ten posąg Świętowita, posłowie reprezentują naród, zatem również mnie.

Najnowsze