Polityczne struganie marchewki

Zuzanna Dąbrowska: Panie pośle, dzisiaj odbędzie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Wiadomo było już od wczoraj, że nie weźmie w tym posiedzeniu udziału Jarosław Kaczyński, prezes PiS. Był przez swoich kolegów z partii tłumaczony na różne sposoby, że nie ma czasu, że jest kampania wyborcza, ale wszystkie te spekulacje zostały przecięte, powiedział: nie będę w ogóle uczestniczył w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Czy to jest z punktu widzenia prezesa PiS-u dobra decyzja, czy to jest tylko potwierdzenie tego, co i tak wszyscy wiedzieli?

Janusz Piechociński: To jest potwierdzenie tego zjawiska, które opisuję jako radykalizacja PiS-u po 4 lipca i niepogodzenie się z wynikiem wyborów, bo na początek było to unikanie kontaktów z nowym prezydentem, a później kilka uszczypliwych wypowiedzi typu, że „z tym panem" albo wręcz pomijanie w miejscach publicznych prezydenta. To jest smutne i ja to rozumiem w wymiarze osobistym, ale zdumiewające jest jedno – że to powoduje, że PiS kolejny raz pokazuje, że będzie się izolował coraz bardziej w obszarze bardzo ryzykownym, bo polityka zagraniczna i polityka obronna to było to coś, co śp. Lech Kaczyński, ale także i cała formacja PiS-u, do czego przywiązywała olbrzymią wagę, o czym mówiła. No i tuta było takie niepisane w polskiej demokratycznej rzeczywistości prawo, że to jest obszar poza sporem takim partyjnym, tym bardziej że mówimy o szczycie NATO, w czasie którego ma być zamknięta bardzo ważna nowa doktryna obronno-militarna, i przecież to nie inne środowiska polityczna, ale PiS zwracał uwagę na potrzebę sformułowania takiej doktryny albo wręcz nakręcał emocje antyrosyjskie, mówiąc, że NATO w chwili próby może Polski nie bronić. No więc dla mnie jest to kolejny przykład zamykania się PiS-u w syndromie oblężonej twierdzy, a także przeniesienie wojny politycznej i partyjnej, gdzie interesy Polski nie będą odpowiednio dopilnowane przez te środowisko polityczne ,także w obszar polityki bezpieczeństwa czy obszar polityki międzynarodowej.

Z.D.: No tak, jest to, jak pan mówi, jakoś psychologicznie zrozumiałe, ale politycznie ryzykowne.

J.P.: Ale skończmy już z tą psychologią, bo mamy nie do czynienia tylko z Janem Kowalskim, ale mamy do czynienia z Janem Kowalskim, który był premierem i jest ważnym w instytucji demokratycznej szefem jednego z ugrupowań opozycji parlamentarnej, jest wieloletnim parlamentarzystą, no i jeżeli ktoś świadomie zawęża przestrzeń własnej aktywności, gdzie trzeba dla państwa, dla społeczeństwa, dla realizacji tego, co głosił nie tak dawno w kampanii prezydenckiej, że Polska jest najważniejsza, podejmować wspólne działania, omawiać i dawać mocny nie tylko koalicyjny, nie tylko parlamentarny, ale także polityczny sygnał dla tych, którzy będą reprezentować nas na szczycie, żeby to było stanowisko przyjmowane większością zdecydowaną głosów świata polityki i dobre dla Polski, tak, aby później po ewentualnych jednych czy drugich wyborach na nowo nie redefiniować i nie stawiać naszych partnerów z NATO czy z Unii Europejskiej w kłopotliwej sytuacji. Dlatego przyjmuję to z wielkim bólem i dla mnie jest to kolejny sygnał potwierdzający daleko idącą radykalizację formacji politycznej Prawa i Sprawiedliwości.

Z.D.: A przede wszystkim kłopoty, te, o których wszyscy słyszeliśmy, o których także w serwisach informacyjnych Jedynki bardzo głośno, czyli odejście znanych posłanek. Wiadomo, że grupa następnych posłów i europosłów przygotowuje się do ogłoszenia swojego ruchu, mówią grzecznie, że poczekają do wyborów samorządowych, żeby nie szkodzić jeszcze bardziej PiS-owi, ale to chyba ma wpływ na kampanię wyborczą Prawa i Sprawiedliwości i na jej ewentualny efekt. Jak pan sądzi?

J.P.: W ogóle to ma wpływ na kampanię, dlatego że te wybory samorządowe są w cieniu wydarzeń krajowych. Otóż zamiast materii samorządowej, relacji pomiędzy państwem a samorządem, poszczególnymi jego ogniwami, mechanizmami finansowania, refinansowania pewnych zadań, pozyskiwania wkładu krajowego, ciągnięcia przez samorządy środków unijnych i natrafiających tam przez samorządowców na różne bariery instytucjonalno–prawne, o czym my mówimy? Mówimy o konflikcie wokół dramatu 10 kwietnia, mówimy o konflikcie wokół sposobu jej upamiętnienia, a teraz będziemy mówić o tym, co dzieje się w PiS-ie i jaki to ma wymiar na przyszłe scenariusze parlamentarne czy wyborcze roku 2011. A więc z tego punktu widzenia jest to dla debaty publicznej jakby w oderwaniu zupełnie od tej bardzo potrzebnej dyskusji o mijającej i nadchodzącej kadencji samorządu terytorialnego, gdzie powinniśmy wybrać dobrych gospodarzy, z wizją, którzy potrafią odnaleźć się w tym trudnym czasie choćby po to, żeby znakomicie wykorzystać środki unijne z nowej perspektywy 2014–2020 i podnieść nasz poziom cywilizacyjny, rozwoju kraju, a także spełniać to, co najważniejsze – satysfakcję mieszkańców małych ojczyzn.

Z.D.: Niech pan się nie gniewa, ale bardzo wielu polityków mówi właśnie takie słowa, że nie zajmujmy się tym, tylko zajmujmy się czymś poważniejszym, zajmijmy się pieniędzmi, budżetami i tak dalej...

J.P.: Ale to nie jest przytyk do mediów. Ja tylko pokazuję, że politycy narzucają ten temat, my w sposób naturalny je konotujemy i to już przechodząc bezpośrednio do...

Z.D.: Ale mam wrażenie, że właśnie się panowie i panie trochę ze świata polityki rzucają w takie tematy też personalne, chętnie od razu wygłaszają komentarze, że wspomnę posła PSL Eugeniusza Kłopotka, który od razu zaprosił posłanki, szefa klubu Platformy. No, wszyscy się odzywają.

J.P.: A bo to łatwiej...

Z.D.: No właśnie.

J.P.: Myślę, że w tej przestrzeni łatwiej definiować proste recepty albo delikatnie strugać marchewkę i mówić, że przeciwnik czy rywal polityczny ma kłopoty. Ja patrzę na to szerzej. Ten rozwód, jak każdy nie tylko w polityce, ale i w życiu, niesie z sobą wiele smutnych refleksji, a jednocześnie potęguje tę izolację PiS-u, no bo odchodzą z PiS-u środowiska, które były najbardziej otwarte na dialog i porozumienie.

Z.D.: Dziękuję bardzo za rozmowę. O Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, o struganiu marchewki rozmawiałam z posłem Polskiego Stronnictwa Ludowego Januszem Piechocińskim.

J.P.: Dziękuję bardzo.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych