Łamańce logiczne księdza Kotlińskiego: Nie stracił wiary w Boga, ale nie wie, czy On istnieje

PAP
PAP
Przeczytałem dziś na Onecie pierwszą część rozmowy tego portalu z Romanem Kotlińskim, eks(?)-księdzem, naczelnym "Faktów i Mitów", posłem Ruchu Palikota i jednym z najbardziej znanych antyklerykałów III RP. Istne pomieszanie z poplątaniem. Kotliński wie, że w myśl prawa kanonicznego nadal jest osobą duchowną, ale mu to "powiewa", czy nadal według Kościoła jest księdzem, czy nie. Autodefiniuje się jako agnostyk, który nie stracił wiary w Boga, lecz w Kościół. Mówi, że zawiódł się na Kościele, w którym już w seminarium nie dostrzegł pierwiastka boskiego. Bije się także mocno w cudze piersi, szeroko opowiadając o niegodziwościach duchownych, z którymi się jakoby zetknął, a które spowodowały przewartościowanie jego postawy.
Stan ducha Romana Kotlińskiego, który zaprezentował w tym wywiadzie, to temat na głębszą analizę. Na potrzeby tego tekstu wybrałem jedynie dwa fragmenty, w których widać, mówiąc delikatnie, niekonsekwencje jego myślenia. Na pytanie dziennikarza: "Co sprawiło, że stracił pan wiarę?", Kotliński odpowiada: "Nie straciłem wiary w Boga. Straciłem wiarę w Kościół". Lecz na kolejne pytanie, czy wierzy w Jezusa Chrystusa, naczelny "FiM" odpowiada: "Wierzę w siłę wyższą, ale nie potrafię jej nazwać. Jestem agnostykiem". (Agnostyk, przypomnijmy, to człowiek, który - mówiąc najprościej - twierdzi, że nie wie, czy Bóg istnieje). A więc, panie Kotliński, jak to jest? Nie stracił pan wiary w Boga, ale nie wie pan, czy On istnieje?... Poza tym, jako teolog z wykształcenia, wie pan zapewne, że Jezus Chrystus jest drugą Osobą Boską. A więc, jeżeli - jak pan twierdzi - nie stracił pan wiary w Boga, to jak to pogodzić z tym, że nie potrafi pan nazwać owej siły wyższej, skoro Bóg jest osobowy, a trzy Osoby Boskie mają konkretne imiona?
I drugi przykład, wybity zresztą przez redakcję portalu do "główki" wywiadu. Kotliński mówi: "Aborcja sama w sobie zawsze jest złem i jest zabiciem życia. Gdyby matka Magdy z Sosnowca mogła usunąć dziecko będąc w ciąży, bo nie nadawała się na matkę, to dzisiaj nie mielibyśmy cyrku medialnego z parą, która chce być celebrytami". Ejże, gdyby matka Magdy mogła usunąć dziecko, to - mówiąc pańskimi słowami - zdecydowałaby się na "zabicie życia". A więc - rozumując logicznie - byłaby morderczynią. Naprawdę uważa pan, że to lepsze rozwiązanie niż "cyrk medialny z parą, która chce być celebrytami"?
Drogi panie, przechodząc na "drugą stronę" skazał się pan na takie łamańce logiczne. Tylko  że nic tu się kupy nie trzyma.
Jaromir Kwiatkowski
dziennikarz podkarpackiego dwumiesięcznika VIP Biznes&Styl

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych