Do kierownictwa TVP: Jakie wartości chcecie promować, skoro zastępujecie plebanię galerią handlową?

Z telewizyjnej „Jedynki” zniknął serial „Plebania”, zastąpiony nową produkcją - „Galerią”. Nie zabierałbym głosu w tej sprawie, gdyby nie to, że dziś na jednym z portali trafiłem na reklamowe hasło mówiące o tym, że jeżeli znudziła ci się już „Plebania”, to masz „Galerię”.

Oficjalnie, ciemne chmury zaczęły zbierać się nad „Plebanią” co najmniej od wiosny ub. roku. Przedstawiciele TVP narzekali, że serial traci widzów, „zapominając” dodać, że widzów traci większość tego typu produkcji. Skądinąd, nie mogło być inaczej, skoro każda stacja emituje po kilka seriali, a więc trudno było nie uniknąć przesytu.

„Plebanię”, prawdziwego „dinozaura” wśród seriali, emitowanego już dwunasty rok,  oglądało średnio 3,3 mln widzów, przy czym dane z ub. roku mówią o spadku do 2,5 mln.  Warto podkreślić, że „Plebania” – mimo wszystko - wyprzedzała wiele konkurencyjnych produkcji, wśród których były i takie, które już po kilku czy kilkunastu odcinkach obwoływano niewypałami (pomińmy nazwy, uważny telewidz wie, o które chodzi). Premierowy odcinek „Galerii” oglądało 4,8 mln widzów (taki jest zawsze urok nowości), obecna średnia oglądalność wynosi 3,6 mln (dane za www.fakt.pl). Można spuentować: to „Plebania” i tak nieźle się trzymała.

Ale problem jest głębszy. „Plebania” była – w panoramie polskich seriali – produkcją w pewnym sensie wyjątkową. Nie tylko dlatego, że była produkcją rodzimego pomysłu, a nie polską wersją zachodniego formatu. Była wyjątkowa przede wszystkim ze względu na temat: Polska prowincjonalna widziana przez pryzmat tytułowej małomiasteczkowej plebanii. Twórcy serialu  próbowali odpowiedzieć na ważkie pytania o etykę w biznesie, o patologiczne układy na styku biznes – samorząd. Wreszcie, o miejsce Kościoła w dzisiejszej rzeczywistości, o jego wpływ na życie ludzi, o to, jaki powinien być współczesny kapłan, by mógł skutecznie ewangelizować. To nie był serial kręcony „na kolanach”, pokazywał – czasami nawet w sposób przejaskrawiony – różnice między kapłanami „ortodoksyjnymi” i „otwartymi”. Jednym z ciekawszych odcinków był ten, gdy ks. proboszcz Antoni musiał skonfrontować się z kolegą-księdzem, który zrobił karierę w Kościele, a kiedyś na niego donosił. To był bardzo ciekawy głos w debacie na temat lustracji w Kościele.

Inne seriale nie tylko takich ważkich tematów nie podnoszą, a wręcz (nie chcę uogólniać, mówię o „lwiej” części z nich) pokazują świat, w którym ja odnajduję się coraz słabiej – świat bezideowych „japiszonów”, a może inaczej – świat, w którym jedyną „ideą” jest konsumpcja. Świat bez Boga, bez małżeństwa (a jeżeli już, to z bardzo swoiście rozumianym), z pędem do kariery i pieniędzy, który przesłania wszystko. A zatem wraz z końcem „Plebanii” ubożeje przestrzeń (względnej) normalności w polskiej telewizji.

W tym znaczeniu „Plebania” (której – żeby była jasność – nie chcę gloryfikować, a jedynie chcę powiedzieć, że na tle większość produkcji w polskiej telewizji była serialem, któremu o coś chodziło, serialem z głębokim przesłaniem) była serialem „misyjnym”. Trzeba więc zadać szefom TVP, a zwłaszcza dyrektorom programu 1, pytanie: czy wskaźniki oglądalności zawsze muszą wygrać z misją? Jakie wartości chcecie promować, skoro zastępujecie plebanię rzymskokatolickiej parafii galerią handlową, czyli współczesną „świątynią”?

Reasumując, myślę, że „szlaban” na „Plebanię” wyniknął głównie z tego, że podejmowana tematyka – Kościół, patologie w biznesie i samorządach – została uznana za niechodliwą w dzisiejszych, kompletnie bezideowych czasach. Spadek oglądalności to, w moim przekonaniu, drugorzędny pretekst.

Ale kierunek, w którym podążają polskie stacje telewizyjne, ma jedną niewątpliwą zaletę. Zostaje więcej czasu na spacery. Choć przy dzisiejszej pogodzie czy to jednak na pewno zaleta?

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych