Ludzie Sikorskiego promują Polskę za granicą. "Jestem za komiksami ale pod warunkiem, że nie upowszechniają one dresiarskich gustów"

Minister Sikorski o tym nie wiedział. O tym, jak jego resort za pieniądze podatników promuje polską kulturę za granicą. A zwłaszcza w Berlinie. Komiks poświęcony naszemu najsłynniejszemu kompozytorowi Fryderykowi Chopinowi zadziwił swoim rynsztokowo - kloacznym poziomem nawet słynącą z "poczucia humoru" korespondentkę "Die Tageszeitung" w Warszawie Gabrielle Leser.

Wprawdzie jej gazeta nawymyślała Kaczyńskim od kartofli, ale przecież taka promocja wielkiego kompozytora nie przystoi, nie przystoi taka promocja Polski. I słusznie zauważyła, że akcja propagowania tej postaci w Roku Chopinowskim jest ani taka ani siaka.

Dla gimnazjalistów, którzy o Chopinie wiedzą tyle co ja o konstrukcji rakiet kosmicznych, taka książeczka, wypełniona słowami swojsko brzmiącymi na "ch" i "k" sprowadza kompozytora na ziemię, przybliża i odbrązawia muzykę, której nikt z tych dzieciaków nie słucha. Chyba, że musi, jeśli chce tego nauczyciel. A tak w ogóle to jest fajnie, komiksy są cool, wszystko jedno jakie. Jestem za komiksami ale pod warunkiem, że nie upowszechniają one dresiarskich gustów dorosłych i naśladujących ich dzieci. Ponoć autorami tego o Chopinie są wybitni polscy graficy. Może tak jest, ale efekt ich pracy pokazuje, że mentalnością nie bardzo różnią się od małomiasteczkowych ważniaków, dla których cool są gwiazdeczki polskiej piosenki, najlepiej skąpo ubrane, denne kabarety dla ogłupiałych mas i ten szyk rodem z bazaru.

Na tle tego niebywałego skandalu kulturowego, bo trudno zaliczyć to dzieło do dorobku polskiej kultury, wspaniale wypada pozycja ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Pogromca watahy w badaniach opinii publicznej plasuje się na wysokiej pozycji. Cieszy lud, bo jest wysoki, przystojny i taki dyplomatyczny.

Komiks o Chopinie jeszcze bardziej podniesie jego notowania. Wśród wykształciuchów i przyszłych wykształciuchów wielkich i małych miast. W końcu nie takie rzeczy się robiło pod Pałacem Prezydenckim. I nie takich słów używało. Mowę mamy dziś taką i żadna kultura tego nie zmieni.

Nie da się ukryć, że komiksowy sukces MSZ pobije na głowę wszystkie inne, mniej lub bardziej poważne wysiłki resortu na rzecz umacniania pozycji Polski w Europie i jeszcze dalej. Chopin jest także wielkim skarbem Francuzów, czy można sobie wyobrazić, że koledzy Sikorskiego znad Sekwany pozwoliliby sobie na takie sponiewieranie kompozytora? Prawdziwym nieszczęściem jest polskie pojmowanie nowoczesności i światowości. Sprowadza się ono do krzywej chałupy przy dziurawej i wyboistej drodze, za to wyposażonej w telewizor, komputer i antenę satelitarną.

To jest Europa, trzeciej, a nawet czwartej prędkości. Zgrzebna, zakłamana i śmieszna. Ni to wschodnia ni to zachodnia. Byle jaka. I nie zmieni tego pochwalny tekst Jana Puhla w lewicowym tygodniku "Der Spiegel", że to niby wszystko u nas gra, gospodarka rozwija się niebywale, już nie jesteśmy zacofani, zaś naród jest ambitny i bardziej życzliwy Niemcom.

Znamy te numery, jest to przedwyborcza pomoc liberalnej lewicy niemieckiej dla ekipy Tuska. Taka dobrosąsiedzka przysługa. Czekamy na wzajemność z naszej strony.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych