Po obejrzeniu kolejnego odcinku „Rancza” zacząłem machinalnie skakać po kanałach. Tu angielski kryminał, ówdzie Sylvester Stallone walczy z kataklizmem w tunelu zalanym lawą. Nagle trafiłem na TVN 24. Sama końcówka „Loży prasowej”. I miałem wrażenie, jakbym trafił do knajpy, gdzie siedzi gromada starych bywalców i jeden z nich opowiada ten sam kawał co przed miesiącem.
Kiedy ostatni raz tam występowałem, ryczał Piotr Stasiński. To było z osiem miesięcy temu. Od tego czasu moja noga tam nie postała. Ale czasem przełączałem, z reguły po „Ranczu”, wtedy jest powtórka. I tak się zawsze składało, że trafiałem na taką scenę. A to Igor Janke, a to Paweł Lisicki, a to nie pomnę już kto – zawsze byli zakrzykiwani przez tego samego człowieka.
Tym razem spotkało to Bogusława Łozińskiego, spokojnego sympatycznego szefa publicystyki w „Gościu niedzielnym”, dziennikarza łagodnego, koncyliacyjnego i nie popierającego nikogo – poza Kościołem. Próbował przekonywać, że PiS nie rządzi od 5 lat, więc może warto się czasem zająć Platformą. Stasiński w swój zwyczajowy ryk. Istotnie ma donośny głos i to ostatnimi czasy staje się jedynym jego dziennikarskim atutem. A, jest jeszcze groźna mina.
Jak to dobrze, że mnie tu nie ma – pomyślałem, kiedy prowadząca zaczęła przerywać Łozińskiemu. Dokładnie w momencie, kiedy przeczekawszy wściekłe wrzaski wicenaczelnego „Wyborczej, dziennikarz katolickiej gazety próbował mu odpowiedzieć .
– No, tak panowie nie będziemy rozmawiać – oznajmiła sympatyczna Małgorzata Łaszcz.
Ach ta zbiorowa odpowiedzialność.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132847-a-w-lozy-nic-sie-nie-zmienilo-stasinski-jak-ryczal-tak-ryczy-jak-to-dobrze-ze-mnie-tam-nie-ma-rysuje-zawistowski
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.