Moje stanowisko odrębne w sprawie mundurówek. Dotychczasowy system był jaskrawo niesprawiedliwy

PAP
PAP

Janusz Palikot przyszedł w sukurs rządowi zagłuszając przyjęcie dwóch niepopularnych ustaw emerytalnych - najpierw sprowokowaniem Jarosława Kaczyńskiego na sali sejmowej, a potem dotknięciem go do żywo. Media miały temat: więcej mówiły  o pyskówce niż o zmianie prawa. I może o to chodziło.

Ale te karczemne awantury zwalniają trochę nas wszystkich od zajęcia się realnymi problemami. Napisałem już w pierwszym komentarzu poświęconym parszywym metodom Palikota: spór o mundurówki nie jawi mi się jako czarno-biały. Choć większość komentatorów czuje wielką potrzebę utożsamienia się w każdej sprawie z jedną ze stron.

Co do zasadniczego sporu o przesunięcie wieku emerytalnego tak jak opozycja nie jestem zachwycony jego finałem. W moim przekonaniu rząd przeforsował rozwiązanie nazbyt drastyczne, na dokładkę nie wspominając o nim wcześniej w kampanii, więc nie mając do zmiany mandatu. Ale też konkluzja, że jakoś to będzie, wystarczy sięgnąć do głębokich kieszeni i znajdą się pieniądze na podtrzymywanie coraz bardziej niewydolnego systemu mnie nie zadowala. Problem demograficzny nie jest wymyślony – coraz mniej ludzi młodych będzie pracowało na coraz większą liczbę seniorów. Ekonomiści i komentatorzy przez cztery lata nawoływali rząd Tuska aby poszukał jakichś rozwiązań.

Teraz ten rząd słyszy, że szykuje narodowi eutanazję. Patrząc na to z perspektywy czystej polityki, taki ton i taka metoda opłaca się liderowi PiS, pokazują to najnowsze sondaże.

Gdy Kaczyński próbował poważnej rozmowy o państwie, przegrywał. Więc spróbował postawić na hałaśliwy protest pod hasłem: „Odbierają wam!”.

Tak naprawdę od początku lat 90. przesuwa się w tym kierunku – od momentu, kiedy odkrył, że program PC, zarazem antykomunistyczny i stawiający na silne państwo, nie ma naturalnej bazy społecznej, więc warto się sprzymierzyć ze związkowcami i ruchami socjalnego protestu.

Ale to przesuwanie się trwało powoli i nie bez wahań – rządząc Kaczyński nie jawił się jako rzecznik  roszczeń, wtedy to jemu Gazeta Wyborcza z PO nasyłały demonstracje pod kancelarię premiera. Teraz jednak idzie na całego. Jaki to oznacza program w przypadku objęcia władzy? Na pewno bardziej antykorupcyjny, na pewno broniący narodowej tożsamości, tradycyjnej szkoły, polityki historycznej – co i mnie się podoba. Ale jaki  on będzie w dziedzinie społeczno-ekonomicznej – do końca nie wiem.

Nie tylko zresztą Kaczyński na tym zyskuje, wyprawy Leszka Millera do namiotów „Solidarności” też okazały się opłacalne dla SLD. Bardziej niż polityka wspierania rządu przez Palikota – to dlatego winiarz próbuje teraz odbić sobie tę porażkę antypisowskimi awanturami.

W przypadku sporu o emerytury te protesty są nawet wiarygodne. Ale wspólna wojna PiS, Solidarnej Polski i SLD przeciw bardzo nieśmiałej reformie emerytur mundurowych jawi się inaczej.

Dotychczasowy system emerytalnych przywilejów służb mundurowych był skrajnie niesprawiedliwy. Nie tylko z powodu możliwości przejścia na emeryturę już po 15 latach. Policjanci, żołnierze czy strażnicy graniczni nie płacili nawet śladowych składek, mieli naliczane emerytury według dużo korzystniejszych zasad. To był nie tylko znacznie większy procent ich uposażenia niż w przypadku zwykłego emeryta, ale podstawę stanowiła ostatnia pensja, co powodowało masowe przenoszenie na wyższe stanowiska po to aby zapewnić kolegom wyższe świadczenia.

Co zrobił rząd? Przesunął wiek emerytalny funkcjonariuszy (nadal niższy niż pozostałych – w wieku 55 lat, po 25 latach) i wprowadził zasadę naliczania emerytur na podstawie średniej z 10 lat, a nie ostatniej pensji. Wszystko to ma dotyczyć dopiero tych, co do służby przyjdą. Więc oszczędności zostaną osiągnięte dopiero po wielu latach. Policjantom i żołnierzom, którzy już w służbie są,  zapewniono ochronę praw nabytych, choć nie zapewniono jej nam wszystkim – przy okazji przesuwania wieku w pierwszej ustawie.

Opozycja przypuściła  jednak wściekły atak na tę korektę używając prostego argumentu: zniechęci się w ten sposób kandydatów do służby. Z pewnością coś jest na rzeczy – w niemal wszystkich państwach europejskich oddzielne systemy emerytalne dla funkcjonariuszy mają ich dodatkowo motywować – to ciężka i przede wszystkim bardzo ryzykowna praca.

Ale też odrębność naszego systemu jest wyjątkowo skrajna. Tam są oddzielne fundusze emerytalne, u nas – całkowite pokrywanie emerytur z budżetu. Tam wiek jest niższy niż dla zwykłych emerytów, u zaś był wyjątkowo niski itd.

Rozumiem obawy przed destabilizacją służb, ale podtrzymywanie tak skrajnej niesprawiedliwości z naszych podatków wydaje mi się przesadą. A po co opozycja to robiła? Ludwik Dorn, polityk którego z reguły bardzo szanuję, i który skądinąd najmocniej z opozycji podkreślał potrzebę zmiany. wyłożył to jasno. Kiedy minister Rostowski zapowiedział objęcie mundurowych normalnym powszechnym systemem emerytalnym poseł Solidarnej Polski zażądał potwierdzenie tego przez premiera. – Jeśli to podtrzymacie, będziecie mieli milion głosów mundurowych w plecy w najbliższych wyborach – powiedział z chyba niepotrzebnym cynizmem.

Tusk nota bene tego nie podtrzymał. Ale debata w tym tonie nie jest dobrą lekcją dla obywateli. Skądinąd Dorn nie całkiem ma rację. Objęcie powszechnym systemem emerytalnym tylko nowych funkcjonariuszy, dla tego miliona byłby raczej obojętny.

Skądinąd zaś jednego nie mówi nam ani rząd ani opozycja. U początków rządu PiS Ludwik Dorn i Władysław Stasiak  zapowiadali inną receptę na oszczędności na policyjnym systemie emerytalnym. Formułowali prostą receptę: ograniczmy przywileje do prawdziwych funkcjonariuszy, ale już nie urzędników czy sekretarek, którzy też się nimi cieszą. Stworzenie różnych kategorii pracowników policji (także wojska, służby granicznej czy straży pożarnej) to najbardziej logiczne rozwiązanie. Magazynierzy czy księgowi nie ryzykują życiem.

Z tych planów nic nie wyszło. Nowa ekipa PO też ich nie podjęła. A przecież byłby to klucz do oszczędności. W czasach, kiedy zamyka się policyjnej posterunki, rzecz nie do pogardzenia.

Tego nie ma w uchwalonym właśnie projekcie. Ale też nie krzyczy o tym leku nikt inny, łącznie z samym Dornem. Podobno struktury policyjne stawiały zbyt mocny, nawet jeśli niewidoczny z zewnątrz, opór. Te sekretarki czy magazynierzy są z reguły pupilkami rozmaitych komendantów, a czasami członkami rodzin funkcjonariuszy. Czy to jednak wystarczający powód aby takie reformatorskie pomysły odłożyć ad acta?

Jak widać, próbuję opisać tę sprawę nie tylko według jednego schematu: zły Tusk , wspaniała opozycja. To ekspert Instytutu Sobieskiego i były wiceszef MSW w ekipie PiS Paweł Soloch przekonywał niedawno w serii artykułów, że obecny system mundurowych emerytur to jedno z największych zagrożeń dla budżetu. I że każdy rząd będzie musiał z nim coś zrobić. Powtarzanie: Jesteśmy z wami, bronimy każdego, to nie jest dobra wiadomość dla państwa.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych