Pytanie, co wiedział w sprawie wniosku o Trybunał Stanu Donald Tusk? To jedna z największych tajemnic Platformy Obywatelskiej. Choć skądinąd mainstreamowe media nie próbowały się tego dowiedzieć. Relacje w telewizjach dyskretnie pomijały rolę premiera w całej tej historii przypominając co najwyżej jego wypowiedź sprzed tygodni. Że nie należy nękać opozycji.
O tym, że Tusk niczego nie wiedział zapewniali posłowie związani z szefem klubu PO Rafałem Grupińskim, który dał temu wnioskowi twarz. To samo twierdzili w sejmowych kuluarach ministrowie rządu Tuska. I jedni i drudzy mówili to jednak półgębkiem. O tym, że była to samowolna akcja prezydium klubu świadczy poniekąd finał całej historii. W środę posłowie PO zaczęli się rakiem wycofywać z inicjatywy. Przypominając, że to na razie tylko pomysł władz klubu. Bo przecież sam klub decyzji nie podjął.
Ale są też poszlaki każące mieć poważne wątpliwości wobec wersji o niewinności Tuska. Czy na przykład Ewa Kopacz, marszałek Sejmu, zaangażowałaby się w taką awanturę bez konsultacji z Tuskiem, któremu jest ślepo oddana. Nie sięgnęłaby od razu po telefon? A udzieliła Grupińskiemu i Schetynie entuzjastycznego poparcia, atakując nawet przy okazji ministra Gowina, jedynego, który sprzeciwił się w klubie PO otwarcie.
Może więc Tusk patronował jednak cichcem całemu przedsięwzięciu. Tylko po co? Aby skompromitować Grupińskiego i Schetynę, którym się ostatecznie nie udało zbudować wokół wniosku parlamentarnej większości? A może miał jednak nadzieję na wielką awanturę przykrywającą jego własne kłopoty.
Albo Plarforma jest przestrzenią skomplikowanych wielopiętrowych intryg. Albo panuje tam chaos – skoro już nawet marszałek Kopacz nie ogląda się na Tuska. A może i jedno i drugie?
Na obronę dziennikarzy, którzy nie dopytują Tuska, można tylko przypomnieć jedno. Nie bardzo mają kogo zapytać. W założeniu łącznikiem szefa rządu ze światem jest rzecznik Paweł Graś. Ale jest on całkowicie zaaferowany polemikami z prokuraturą, która właśnie podtrzymała zarzut grafologów, że to on podpisał dokumenty, których podpisać nie miał prawa. I z tego powodu nie odbiera telefonów, także od dziennikarzy, jeszcze bardziej systematycznie niż zwykle (zwykle nie odbierał tylko 9 na 10). Choć odbieranie telefonów to w teorii jego praca.
Co zabawne, rzecznik Graś ma już… rzecznika. Maciej Wewiór, dawny rzecznik resortu skarbu, został asystentem ministra. Teraz to on odbiera w jego imieniu telefony. Ale tylko po to aby oznajmić, że minister nic nie powie.
Oto uroki władzy w apogeum… właśnie, czego? Powodzenia? Czy może kryzysu?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128707-czy-tusk-wiedzial-o-wniosku-ws-trybunalu-stanu-dla-kaczynskiego-i-ziobry-od-kogo-sie-tego-dowiedziec-przeciez-nie-od-grasia
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.