Europoseł Ryszard Czarnecki dotknął sedna pisząc zaraz po dezercji Łukasza Gibały z PO, że obecny rząd zbliża się do granicy większości parlamentarnej. Dziś tę myśl powtarzają wszyscy, zastanawiając się nad przyszłością kluczowych rządowych projektów. Ale ta personalnie błaha zmian (Gibała był w swojej partii outsiderem) ma także konsekwencje wewnętrzne, dla samej Platformy.
Poczucie, że każdy głos jest dla rządu ważny, wzmocni tendencję wielu posłów i lokalnych działaczy aby stawiać temu rządowi i swojemu liderowi żądania, często nie do spełnienia. Zostanie przełamana bariera psychologiczna, to samo można było obserwować w SLD od roku 2003, pod słabnącym kierownictwem Leszka Millera.
Na dokładkę czym słabsze będą sondaże, tym większa pokusa i odwaga aby manifestować własne zdanie i własne aspiracje. Czym większa i bardziej widoczna będzie z kolei niejednorodność, tym bardziej mogą spadać notowania. To sprzężenie zwrotne.
Co więcej, choć dziś nikt nie chce iść za Gibałą, w przyszłości pokusa się pojawi. Co oferuje Janusz Palikot? O tylko ile zachowa wznoszącą się pozycję sondażową, może dać perspektywę indywidualnego awansu, o co w hierarchicznej, zabudowanej Platformie dziś trudno. Jego własna partia jest pospolitym ruszeniem w stanie budowy. W takiej formacji łatwiej się wybić. Przykładowo - w 2014 roku Ruch Palikota będzie miał do zaoferowania ambitnym politykom miejsca na listach do europarlamentu. W PO nie sposób się do nich dopchać, wykształciła się tam kadra monopolizująca tę tematykę.
A "u Janusza", starego znajomego z niedawnych czasów, wszystko będzie możliwe. On sam zna dobrze to środowisko, wie do kogo uderzyć, na czyich ambicjach pograć. Dziś barierą może być jeszcze jego niewielka powaga. Ale jutro? Pojutrze? Zwłaszcza jeśli w następstwie akcji Wyborczej i innych mediów winiarz z Biłgoraja awansuje do końca do mainstreamu. Lub raczej do niego wróci.
To naturalnie zwiększy z kolei nacisk koalicjantów - obecnego i potencjalnych - na ociężałego dominującego kolosa. Nie spodziewam się szybkich wyborów ani nawet szybkiej wymiany koalicji, choć ta ostatnia może się przytrafić w następstwie wypadku. Ale gdyby przegrane głosowania sprowadziły PO do roli faktycznej mniejszości w parlamencie, cały ten układ rządowy zacznie gnić.
Przepisy konstytucji zabezpieczają rząd przed pochopnym odwołaniem. Ba nawet utrudniają mu odejście, gdy sam tego chce. Ale konstytucja nie chroni najsilniejszej partii przed spadkiem w sondażach. Lekcja rządu Millera, a potem mniejszościowego układu Marka Belki, to był właśnie ten przypadek.
Ratunkiem dla PO może być w takiej sytuacji wymiana premiera, czyli twarzy. Ratunkiem dla Donalda Tuska jest z kolei tylko to, że ciężko jest wskazać nasuwającego się następcę. Ale być może czas przyniesie tu rozwiązania. W tym sensie Palikot zranił Tuska i będzie teraz postępował jak każdy drapieżnik, który poczuł krew rywala.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128384-piotr-zaremba-odejscie-gibaly-sygnal-gnicia-obecnego-ukladu-rzadowego-a-na-koncu-wymiany-tuska-na-kogos-innego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.