Zamordyści kontra nihiliści. Tak niestety widzę przynajmniej część wojny o ACTA… Komentarz Piotra Zaremby
opublikowano: 27 stycznia, 7:47
W batalii wokół ACTA zderzają się ekstremizmy. Z jednej strony ekstremizm prawnych rozwiązań, które próbuje się zaaplikować Polsce. Wedle których słabe jeszcze internetowe media, na przykład społecznościowe portale, można karać niejako prewencyjnie nie za ich winy. A państwo deleguje pewne swoje uprawnienia na rzecz prywatnych podmiotów. Gorzej jeszcze - nie tylko uprawnienia, to państwo gotowe jest przekazywać tym podmiotom cudze tajemnice!
To są pomysły co najmniej prawnie podejrzane. Które powinny zostać przez każdą szanującą się opinię publiczną obejrzane sto razy, zanim będą ewentualnie przyjęte. Tymczasem zafundowano nam spektakl przygotowań w tajemnicy. A u samego finału - seans wykrętów, zmiennych deklaracji, mylnych objaśnień, zakończonych werdyktem: nic się już nie da zrobić. Trzeba podpisać!
Okazało się, że właściwie nie istnieje nie tylko coś takiego jak europejska opinia publiczna, co twierdziłem zawsze. Nie ma także polskiej opinii publicznej. A w każdym razie próbuje się postępować tak, jakby jej nie było. Donald Tusk i jego ministrowie zachowują tak, jakby się jej pozbyli raz na zawsze.
Ale niestety, i tu od razu szykuję się na napaści rozsierdzonych czytelników, widzę też ekstremizm przynajmniej części drugiej strony. Dziwna koalicja Jacka Żakowskiego i Roberta Gwiazdowskiego, Magdaleny Środy i Łukasza Warzechy, skorzystała z okazji aby zaatakować samą zasadę praw autorskich czy intelektualnej własności.
Z tego punktu widzenia ja akurat wcale nie dziwię się pierwotnemu odruchowi europosłów polskiej prawicy, którzy głosowali przeciw uchwale europejskiej lewicy wymierzonej w ACTA. Bo była ona naszpikowana całkowitym lekceważeniem praw własności. Rozumiem dlaczego takiemu tekstowi przytakują Żakowski czy Środa. Nie rozumiem, co po tej stronie robią rzecznicy wolnego rynku.
Czytam rozważania Łukasza Warzechy, który każe mi lekceważyć pojęcie praw autorskich, bo nie miało ono wielkiego znaczenia w czasach Vivaldiego i Bacha. Cofnijmy się więc dalej: w średniowieczu artysta był przeważnie anonimowy. Niech Łukasz Warzecha pisze anonimowo swoje teksty. A co ważniejsze, niech nie żąda za nie w żadnej redakcji zapłaty. Bo z jakiego tytułu?
Łukasz - to prawda - popełnia bezpłatnie teksty do Internetu (także u nas, ku naszej radości). Ale nie jest to przecież dla niego główne źródło zarobkowania, a Internet wciąż nie śmierdzi groszem. Ale zasadniczo żyje jednak ze swojej twórczości, tylko gdzie indziej. Twórczości obwarowanej ochroną jego praw autorskich.
Niech się więc wczuje na przykład w sytuację ludzi, którzy zainwestowali własne pieniądze w film, i nie po kilkudziesięciu latach (terminy obowiązywania praw autorskich to oddzielny problem), ale od razu muszą ścierpieć sytuację, gdy ktoś wiesza ich dzieło w Internecie. Nie nazwiemy tego złodziejstwem?
Nota bene tacy ludzie jak Gwiazdowski czy Warzecha powinni się też jakoś odnieść do wizji swoich lewicowych sojuszników. Redaktor Żakowski został dziś pochwalony przez profesor Środę za wizję Internetu „społecznego”, uwolnionego ze szponów wolnego runku.
Zapewne społecznościowe fora i portale mają wielką rolę do odegrania, tak się jednak składa, że dopóki Internet nie ulegnie częściowemu skomercjalizowaniu, nie będzie w nim większych pieniędzy. A więc nie będzie też profesjonalnego dziennikarstwa, które nie polega jedynie na wypowiadaniu opinii, ale na przykład na pozyskiwaniu newsów czy dziennikarskich śledztwach. A to już kosztuje.
Może się zdarzyć tak, że dzisiejsi internetowi liderzy opinii zainteresowani przede wszystkim odrzuceniem wszelkiej kontroli, za kilka lat też zechcą ochrony własnego dorobku. Ja rozumiem, że można to uznać za swoistą „niewolę”. Za uderzenie w idealistyczny etos niezawodowego blogowania. Dlaczego jednak nie opowiadacie się w takim razie za wspólnymi gazetami? Za kolektywnymi telewizjami?
Możliwe, że formy internetowego kapitalizmu będą oczywiście inne niż tego w mediach tradycyjnych. Nikt nie umie ich zresztą dziś przewidzieć. Z tych powodów opowiadam się tu i teraz za częściowym „odpuszczeniem” tym nowym inicjatywom, zwłaszcza przez takiego biurokratycznego molocha jak Unia Europejska. Sam korzystam zresztą z jednej z takich inicjatyw.
Ale właśnie dlatego, że korzystam, wiem, że tam gdzie chce się coś zrobić porządnie, muszą się pojawić biznesplan, organizacja, elementarny porządek i jakieś reguły. Niekoniecznie od razu takie, jak w mediach tradycyjnych (to po prostu niemożliwe), ale jakieś.
Dlatego nie dawajcie się zwodzić już nie lewicowym a lewackim wizjom Żakowskiego. Czy apelom Janusza Palikota, który przekonując, że modernizacja opiera się na piratowaniu i kopiowaniu ma oczywiście w praktyce nawet trochę racji (na początku lat 90, polski kapitalizm rodził się z przemytu i lewych interesów). Ale który chce nam takie „zasady” zaszczepić na pewno nie dlatego aby Polacy stali się lepszym, przyzwoitszym narodem. To jeszcze jedna jego kampania na rzecz nihilizmu.
Z tych powodów także mój stosunek do obecnych antyrządowych manifestacji jest wstrzemięźliwy. Jestem w pełni za prawem Polaków do informacji o własnym systemie prawnym, i do konsultowania tego ładu. Zapewne pasjonaci tych zasad manifestowali także. Ale przytomna uwaga jednego z blogerów, że to dzieci Tuska wystąpiły teraz przeciw swemu ojcu też do mnie przemawia.
Jeśli to jest awantura o prawo ściągania sobie filmów bez płacenia ani grosza, nie widzę w niej niczego budującego. Choć mogę mieć gorzką satysfakcję, że ten rząd, taki podobno sprawny i taki biegły w społecznej komunikacji, po raz kolejny w ciągu paru tygodni przewraca się o własne nogi.
tagi: ACTA Warzecha Zaremba Piotr
Komentarzy: 43
Trend jest taki by obywatele sami siebie wzajemnie łapali za łby a rząd wtedy spokojnie niezauważony niczym szajka złodziei łaził i opróżniał im kieszenie. Urzędnika marzenie nic nie robić i dostawać za to szmal. Ludzie powinni wyjść na ulicę i domagać się zredukowania liczby urzędów o 2/3. Miały być wysokie standardy moralne a jest facecik który kombinuje sobie karierę kosztem reszty rodaków.
Internet jest miejscem darmowej reklamy dla artystów ponieważ internauci stanowią 1/3 odbiorców ich legalnych produktów. Nikt nie płaci inżynierowi tantiemów przez kilkadziesiąt lat za wybudowanie mostu.
Żakowski i Środa...?! Nie przed śniadaniem, proszę!
Dzieciaki ściągają z netu bo nie mają kasy,tak jak my jej nie mieliśmy kiedy nagrywaliśmy sobie płyty z polskiego radia (wieczory płytowe). Twórcy chociaż nie widzieli grosza za swoje produkcje zdobywali popularność , która z nawiązką zwraca się obecnie. I nie przesadzałbym z okradaniem artystów/twórców pomimo utraty części wirtualnych dochodów(bo przecież nie ma żadnej gwarancji, że dzieciak uciuła na oryginalny produkt ) są zdecydowanie bardziej zamożni aniżeli reszta społeczeństwa. Tak nawiasem mówiąc sam ściągam z netu rzeczy po czym je kupuję - jeżeli uznam ,że warto.W świetle prawa jestem przestępcą, sęk w tym ,że prócz nielegalnych plików mam w swojej bibliotece około 1000 jak najbardziej legalnych pozycji w odróżnieniu od moich uczciwych rodziców, którzy nie mają piratów a jedyne płyty jakie posiadają to te, które otrzymali ode mnie w prezencie -wydałem do dnia dzisiejszego około 50 tys zł na muzykę , którą kocham ...no i o czym my tu rozmawiamy, piraci i melomani to ci sami ludzie - biznes tego nie kmini.
UWAGA - ACTA to odwrócenie uwagi od faktów! Cytat z Aleksandra Ściosa - Bez Dekretu "KTO ZASTAWIA SIECI" - "Gdy na początku listopada 2011 roku w tekście „RZĄD WPROWADZA CENZURĘ INTERNETU” zwracałem uwagę, że za kilkanaście tygodni grupa rządząca uzyska ustawowe narzędzie cenzury Internetu, świadomość tego zagrożenia podzielała zaledwie część użytkowników sieci, a sprawę zgodnie przemilczały rządowe przekaźniki. Możliwość głębokiej ingerencji w treści internetowe przewiduje bowiem rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ustawy kodeks cywilny. Nowelizacja wprowadza dodatkowy rozdział 3a w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Opisuje on „procedurę powiadomienia i blokowania dostępu do bezprawnych informacji”. Odtąd każdy, kto „posiada informację o bezprawnych treściach zamieszczonych w sieci Internet” będzie mógł zwrócić się do usługodawcy internetowego z wnioskiem o zablokowanie takiej informacji. O tym, co podlega pod definicję „informacji bezprawnej” decyduje wnioskodawca, zaś usługodawca może, choć nie musi przychylić się do jego wniosku. Przepis skonstruowano w taki sposób, by rolę cenzora spełniał administrator portalu internetowego. Ten zaś zawsze może się tłumaczyć, że zablokował informację ponieważ uzyskał wiarygodną wiadomość, że zawiera ona „treści bezprawne”. Włączony do ustawy rozdział 3a, jest w pełni autorskim pomysłem rządu Donalda Tuska". Całość na http://bezdekretu.blogspot.com/2012/01/kto-zastawia-sieci.html
Pan, Panie Piotrze został shołdysowany myśleniem tego intelektualnego zaścianka.Dlaczego-przecież tym korporacjom i koncernom nie chodzi o Franka Kowalskiego z Pipidówki czy nawet z Warszawy który coś nielegalnie ściąga tylko o większe fisze i jeśli ten proceder wymyka się poza granice gdzie staje się już przemysłem ale ta granice trudno zdefiniować.W warunkach popychadła Panstwa Polskiego to jest niesłychanie grożne i Ci protestanci dobrze czują pismo nosem.Na różnych stronach internetowych istnieja tysiące filmów,piosenek ,tekstów o dużej wartosci artystycznej.Jest to praktycznie jedyna możliwość Kowalskiego z wiekszosci miast i wsi Polski korzystania z dostępnej kultury .Inne możliwości ma Kowalski np w USA gdzie mieszkam.Wszystkie muzea,osrodki kultury,Biblioteki mają cyfryzacje zasobów z filmami,książkami.muzyką,obrazami itp.Dostęp do tego jest powszechny gdyż powoduje to zakupy internetu superszybkiego,tabletów,wielkich telewizorów z odbiorem bezpośrednio internetu zwiększajace byznes(koncern Sony jest włascicielem olbrzymiej fonoteki muzyki i filmów i producentem elektronicznych odbiorników wszelkiego rodzaju) i w koncu przekonany odbiorca pójdzie do sklepu i kupi dzieło w lepszym wydaniu.Najbiedniejsi korzystają z wypożyczalni Red Box ustawianych przy sklepach gdzie za dolara płacąc karta kredytową wynajmuja na 1 dzien ostatnie najnowsze wydania filmów.Tak więc hołdysowanie twórców którzy przypisali sobie ta etykietę jest megalomańskie i w warunkach Polski to jest szkodliwe.Ludek w Polsce pogodził się ,że ma państwo bylejakie nie dbające o obywatela aby kultura była mu dostepna i jak zaczyna mu sie zabierać to co ma okazję że tak powiem polizać dostaje ataku buntu i na to powinien Pan zwrócić uwagę jako humanista .Szanuje Pana jako publicystę jednak w tym przypadku mam odmienne zdanie jak Pan.
Ja codziennie wychodze na ulice i domagam sie zredukowania liczby urzednikow o 100% i panstwa w ogole do zera. I cos mi slabo idzie, chyba za malo mnie...
Redaktor się zbłaźnił, nie pierwszy już raz zresztą - nie tak dawno nie zrozumiał o co chodzi w publicystycznym artykule M. Cichockiego, (za dużo serialów?) - tak to jest gdy nie myśli się samodzielnie, tylko czeka co inni powiedzą. Obok Rzakoskiego i psoferor Wtorek stoi jeszcze Cejrowski, Czarnecki Rysio, a i chyba SamPrezes.
BRAWO!!!!!!!!!Pierwszy od wielu miesięcy artykuł bez plucia na GW.Czyli z natręctwem i fiksacjami można walczyć.Tylko tak dalej p.redaktorze.
poniewaz GW z defincji juz nie nadaje sie do czytania i nikogo do tego nie trzeba przekonywac
@jest (212...Czytaj ze zrozumieniem.Red.Zaremba robi tu za lektora GW.(Na stronie tytułowej jest jeszcze jeden artykuł w/w.Sprawdź o kim i o czym)Dzisiejsza publicystyka "wiosny nie czyni".Ale ja trzymam kciuki.Oby tak dalej.
Widzę Idek, że zapoznałeś się ze swoją kartą chorobową i czerpiesz z niej literackie natchnienie. Brawka za rozwój słownictwa.
Na GóWno nie warto pluć, w ogóle szkoda się nią zajmować. Wystarczy olać.
id (31.61.128.***)nie podpieraj się cudzymi nickami.
Tusk napuści lekarzy i aptekarzy na internautów, do tego posłuży się prowokatorami z Marszu Niepodległości którzy wybiją kilka szyb w aptekach i zdemolują 2 gabinety lekarskie
Ta walka o wolność w internecie też nie wydaje mi się do końca szczera,w sytuacji gdy nikomu nie przeszkadza rażący przechył jaki ma miejsce w mediach elektronicznych.Jakoś nie widać masowych protestów przeciwko oczywistym manipulacjom medialnym.Także sposób w jaki rozdzielano koncesje na nadawanie w systemie cyfrowym oraz to jak potraktowano wniosek telewizji TRWAM daje wiele do myślenia.I to nie oburza wielu obrońców internetowej wolności.Czyli znowu mamy do czynienia z fałszywymi obrońcami demokracji.
Gwoli prawdy chciałbym jednak zauważyć, że ton wypowiedzi internautów pod newsami odnoszącymi się do chaniebnej manipulacji jakiej poddano proces rozdziału miejsc na multipexie cyfrowym, uległ zasadniczej zmianie. Lepiej poźno niż wcale. Zważywszy, że wpisy pochodzą w znacznej częsci od młodych internautów, którzy czasami oświadczają, że nie oglądają TRWAM ale dostrzegają jaskrawą niesprawiedliwość, jest to tym bardziej GODNE PODKREŚLENIA.
Do Józefa: lepiej późno niż wcale.Pisząc o fałszywych obrońcach demokracji miałem na myśli raczej przedstawicieli medialnych elit.
Panie redaktorze? a dlaczegoż to szanowny Pan nie zadał publicznie pytania? pod adresem wszystkich europosłów, którzy w ubiegłym roku głosowali za "acta" w brukselce? - dlaczego przed decyzją głosowania nie poinformowali opinii publicznej w Polsce, że taki temat staje i że oni - to będą popierać. Czyli też zachowali się jak: migalski i kamiński, który wprost stwierdzili, że głosowali a nie wiedzieli za czym. A kamiński nawet poszedł dalej, stwierdzając - przecież do niego nikt nie zgłaszał uwag? To co ten łysy sobie myśli, że on jest skrzynką pocztową, że ten duży goły łeb już nie musi myśleć. Przyjdziecie wy? do mnie po poparcie wyborcze - potraktuję was z - kopa.
Widać jesteś dobrze poinformowany..TO- wyjaśnij mi taką rzecz,czy-parlament UE już głosował za przyjęciem ACTA.., czy - nie!!! No i rada dla Tuska..-niech on nie słucha tych z PiS-u ..bo-same kłopoty potem wychodzą!
@POKO - chyba tak. Cytuję z Wirtualnej Polski (za Kazik0254): "Przystąpienie do Traktatu ACTA jest dobrowolne. To, że UE jako organizacja podpisała akces przystąpienia, nie znaczy, że państwo członkowskie też musi to zrobić. UE nie jest federacją, ale dobrowolnym zrzeszeniem państw i z racji tego każde z nich prowadzi samodzielną politykę, tak wewnętrzną, jak i zewnętrzną". I tego się trzymajmy jako fundamentu!
Może rzeczywiście rozdział V umowy super korporacyjnej ACTA ,jest najbardziej chwytliwy społecznie bo dotyczy Internetu.Jednak prawdziwe niebezpieczeństwo w tej umowie bardzo bogatych i sfederowanych nieformalnie dotyczy żywności i lekarstw. Bardzo krótko na ile pozwala objętość komentarza. Pod czytelnymi hasłami o ochronie oryginału , marki , kosztów poniesionych na wytworzenie ,wdrożenie , produkcję i sprzedaż przemycone zostały przepisy ,które bardzo ograniczają lub uniemożliwiają stosowanie zamienników szczególnie w uprawach rolnych i medykamentach powstających na zasadzie mutacji genetycznych a to jest niestety podstawa nowoczesnego rolnictwa i medycyny. Obrazowo nie można produkować tańszych zamienników ,które oparte są na opatentowanej mutacji. Dotyczy to także części zamiennych na przykład w motoryzacji.Ale jeżeli uda się przeszkodzić ratyfikacji ACTA ze względu na Internet to jestem za.
Od dawna wiadomo, że większośc polityków świata chodzi na krótkiej smyczy biznesmenów i bankierów - kasa rządzi! Dlatego ACTA, PIPA i parę podobnych przepisów próbują wprowadzać "bocznymi drzwiami", skoro normalnie i jawnie się nie udaje. Posiadacze wielkiej kasy mają to do siebie, że pazerność kompletnie odbiera im rozum i muszą mieć coraz więcej i coraz więcej. Bajdury o ochronie praw autorskich artystów to też lipa - chodzi głównie o zyski koncernów medialnych! Ale takie kołki jak Hołdys czy Kora kompletnie tego nie rozumieją, bo zawsze dawali się "dymać" przez ZAiKS.
Kieruję się tu prostą jak cep zasadą, którą podaję bez cienia ironii: wszystko co szkodzi PO, jest dobre dla Polski, ergo jest dobre! Ten rząd jest tak bandycki (Smoleńsk i to, co potem), tak antypolski (wypowiedź Zdradka w Berlinie choćby), że zasługuje tylko na bezbrzeżną pogardę i sąd. Wszyscy myśleli dotąd, że skorupa nieprawości zacznie pękać pod wpływem pochodów na Krakowskim Przedmieściu czy demonstracji kibiców. Nikt nie przewidział potrzeby haseł typu: Donald frajerze, twój rząd obalą hakerzy. Jeśli jednak wrzód zaczyna się wylewać dzięki protestom internautów i sprawie ACTA - znakomicie, choć sprawa sama w sobie interesuje mnie średnio i w normalnym kraju nie zwróciłbym pewnie na nią większej uwagi. Mam tylko nadzieję, że to nie jest - jak chcą niektórzy blogerzy - kolejna ściema tego rządu mająca odwracać uwagę np. od niewygodnych faktów smoleńskich, że to naprawdę wymyka się już spod kontroli.
O PO myślę podobnie, ale jak ostatnio widziałem Palikota w TVN (widziałem - nie słuchałem) to pomyślałem, że będzie jeszcze gorzej gdy te "wolne" media wypromują na zbawców Ojczyzny Palikociarnię, tak jak promowały (kto pamięta?) Samoobronę. Może być jeszcze gorzej. Mówią mi, że jestem przewrażliwiony. Wolę być przewrażliwiony niż kolejny raz wykołowany. Pozdrowienia dla wszystkich.
ACTA jest zla, ale ci "anonymous" sa jeszcze gorsi. To komuna w nowym wydaniu prosto z Łubianki. Zobaczcie ich manifest. Czysta komuna. http://www.youtube.com/watch?v=-_Wqar7IeiU
Mała poprawka. W średniowieczu artysta nie był anonimowy - to TERAZ DLA NAS większość ich jest anonimowa. A poza tym, oni wtedy zarabiali. Natomiast jeśli literat lub malarz lub rzeźbiarz wykorzystał jako inspirację czyjeś dzieło lub wręcz je skopiował - nikt się nie obrażał i nie latał po sądach, to było wręcz przyjętą praktyką.
W średniowieczu nie było żadnych nagrań (filmów, muzyki itp.), oraz ich masowego kopiowania i rozpowszechniania. Ale gdyby artyści byli mądrzy, to sami sprzedawaliby swoje utwory przez internet, bez pośrednictwa pasożytniczych pośredników. Ludzie mieliby tani, legalny towar, a artyści kasę. Z cwanymi pasożytami trzeba walczyć, a nie dopieszczać ich.
Amen
Rzeczą pewną jest że "rząd" wykorzystując umowę ACTA będzie pacyfikował ostatnie,w miarę wolne od platformerskiej propagandy,medialne okienko.Nie sposób jednak zgodzić się z wieloma wpisami internautów którzy mówią iż ci co dziś w taki sposób [atak na siedzibę PO]protestują to ci sami ludzie którzy na wezwanie tarasa pacyfikowali krzyż/modlące się osoby na Krakowskim Przedmieściu.Dziś po prostu Tusk zabiera im zabawkę.One w/s Smoleńskiego Kłamstwa by nie protestowali ale w obronie pirackich mp.3 to i owszem.Niestety medialne szczekaczki Tuska już ich próbują [jak np. kiboli,..etc]utożsamiać z PIS/Prawicą.Panów [Niezależnych Dziennikarzy]rolą jest by ten manewr się nie udał.Pozdrawiam Panie Piotrze
Szanowny panie redaktorze. Prawa autorskie 90 lat ich obowiązywania to kuriozum. Nieboszczyk Elvis Presley zarabia dzisiaj krocie. Przed laty,producenci, ufni w przewagę technologiczną jaką była technicznie skomplikowana możliwość kopiowania filmów płyt książek zignorowali pryszczatych młodzieńców którzy dłubali sobie coś na komputerach. Powstał format MP3, Google, YouTube i tym podobne serwisy. Firmy producenckie zamiast zainteresować się nową technologią tak jak Steve Jobs z Apple olali ufni w swoją potęgę prawa autorskie przyznane sobie na 90 lat. Obudzili się z ręką w nocniku i chcą zawracać Wisłę kijem. Ten kij to ustawy. Politycy idą ręka w rękę z wielkimi korporacjami i artystami bo ci pierwsi mogą cenzurować ci drudzy żyć z napisanych kilu utworów. To na czym się zarabia kasę to jest popularność. Wielkie firmy producenckie tracą monopol na ustalanie tego co będzie popularne. Przegrywają batalię z Google YouTube. Praw producenckich producenckich nie da się już ocalić w dzisiejszym kształcie. Ta sama technologia (rejestracja dźwięku i obrazu) która pozwoliła zarobić krocie, dzisiaj pozbawiła tych możliwości. Natomiast groźne jest coś innego. Korzystając z praw autorskich znana stacja zablokowała klip wideo z pijanym prezenterem na wizji. To jest groźne. Kompromitujące zdjęcie polityka z lat młodości może nie być opublikowane bo aktualny posiadacz zdjęcia nie ma na to zgody. Pozdrawiam
No -tak...Zapewne ; młody człowiek, uczący się i z racji tego, nie jest jeszcze w presji; zarabiania dla dziecięcia uczącego się . Nie płaci kieszonkowego -choćby.Tylko ..to, tak, jak z samochodami, obecnie. Samochody coraz tańsze..ale benzyna coraz droższa. Zarobi twórca w internecie..ale...ale..zapłaci możliwość publikowania. Dla przykładu.No ..i ..mogą ranna porą człowiekowi zabrać:samochód , z BENZYNĄ..sporą część dobytku , bo- wczoraj napisał że lubi COCA-COLĘ..a firma sobie tego nie życzy- akurat!Urzędnik ..ma takie prawo zgodnie z ACTA..oskarżyć -kogoś, o -"coś"..A ,ten ktoś nie ma prawa odwołania. Przypomnę pana- Kluskę!!!!Na zakończenie..MIRAGE wyższych zarobków dla twórców..jest zbyt bardzo zależny od KNEBLA..który sami-sobie założą, akceptując ACTA.
Nie da się szanowny Panie redaktorze prowadzić wojny ze zgnilizną i degrengoladą nie pobrudziwszy rączek. Pańskie dylematy moralne obchodzą mnie jak zeszłoroczny śnieg. Zejdź Pan na ziemię i zajrzyj do którejkolwiek korporacji produkcyjnej. Każdy za 1500 netto może po takim czymś może napisać w swoim CV byłem automatem. Pracują tam także ludzie po ciężkich studiach politechnicznych na stanowiskach robotniczych. Dlatego Pańskie dylematy moralne nic ,a nic mnie nie interesują.
Był taki prezydent, który powiedział NIE DLA ACTA, NIE DLA KASOWANIA WOLNOŚCI SŁOWA. To przemówienie, które można posłuchać (link) powinien znać każdy dziennikarz w Polsce. http://www.youtube.com/watch?v=yrmIau1ov18&feature=g-all-f&context=G24d10a9FAAAAAAAAMAA
No dobrze prosze panstwa! Czy ktos slyszal z panstwa o "RUCHU OTWARTYCH ZRODEL"? Albo o systemie LINUX? Prosze wiec skorzystac (jeszcze z darmowej przegladarki) google i "wklepac sobie" : andrej korobeinik+niezalezna.pl . I przeczytac od deski do deski. Profesor Kuzmiar nazwal Kaczynskiego "podczepiaczem". Sam okazujac po prostu ogrom NIEWIEDZY. Ja mam prosbe do intelektualistow polskich i pana autora. Zaglebcie sie w problem ACTA. Kaczynski ma przynajmniej intuicje (albo madrzejszych doradcow - intelektualistow/ humanistow?) Wiecej nie podpowiem, bo kazdy zrodel wiedzy musi szukac sam. Czekamy na referendum, bo pierwszy krok zostal zrobiony. A do autorow mam prosbe. Dzialajcie w tym kierunku...
Czy przeczytał Pan (czy ktokolwiek z zabierających w Polsce głos na ten temat!) założenia ACTA, czyli Anti-Counterfeiting Trade Agreement? Czy jestem lewakiem, czy lubię publicystykę Jacka Żakowskiego – a jego wypowiedź jest naprawdę bardzo mądra? TAK! mądra – bez względu na powód/ cel / skutek jego napisanych słów… Bez względu na to, że – na ogół – treści tekstów pana Żakowskiego nie trawię! Czy jestem ekstremistą? TAK! – w sensie szeroko rozumianej Wolności. O „ściąganiu” za darmo filmów, muzyki, gier wypowiedziałem się na Waszym portalu wczoraj. Powołując się – jak na ironię – artykułem Gazety Wyborczej. Nie wiem, czy jestem Zamordystą, czy Nihilistą? Wiem, że Pan nie wie! Na czym problem ACTA polega…. A wystarczy spotkać kogoś, kto zna prawniczy język rules/ requirements USA (różniący się od odpowiednich w UK i UE), żeby zrozumieć zagrożenie ze strony wprowadzenia ACTA. Pana pogarda wobec ludzi „ściągających” za darmo tzw. wartości intelektualne jest wybaczalna. Jak wybaczalna była słynna kwestia wypowiedzi Marii Antoniny! NIGDY nie posłużyłem się pobraniem, nielegalnym, z Sieci – muzyki, filmu, gry. Czy to oznacza, że jestem – w Pana rozumieniu – porządnym obywatelem? A może jestem głupcem? Może stać mnie i Pana na pójście do jakiegoś supermarketu i kupienie ulubionego CD, DVD? Nie myśląc o tym, że cena tej płyty to mój dwudniowy zarobek! Moja pensja, w UK, (raczej średnia) wystarcza na kupienie, w miesiącu, 150 - 200 (!!!) CD. Co z tymi, których w Polsce i w innych krajach na to nie stać? Nie pytam się o Pana zarobki. W standardach Zachodu nie wypada o to pytać! Proszę tylko o zrozumienie…. Maria Antonina była „obok” rzeczywistości. A Pan jest w niej???
W Polsce w pełni dozwolone jest ściąganie z interenetu wszystkiego, co tam jest. Tak samo jak np. robienie kopii kupionej płyty CD lub DVD na użytek własny i osób najbliższych. Zabronione jest tylko ROZPOWSZECHNIANIE takiego materiału - a to już zupełnie inna bajka. Nie dajmy się ogłupiać! NIKOMU!
Nie do końca sie z panem zgadzam. To niezupełnie nihiliści. Sprawa jest bardziej skomplikowana i zawiera się w pytaniu o współczesną komunikację. Nie kolejową rzecz jasna. Prosze troche popuścić z tej swojej intelektualności katolickiego publicysty. Nowe czasy, nowe analizy, nowe wnioski.
"Dlaczego jednak nie opowiadacie się w takim razie za wspólnymi gazetami? Za kolektywnymi telewizjami?" No właśnie z tego co się orientuję Żakowski jest za silną państwową telewizją (bardzo obszerny, ale nadal kolektyw), a czasopismo w którym pisze działa na zasadzie spółdzielni (też inaczej "kolektywu"). Więc jego poglądy (można się z nimi zgadzać lub nie) są jednak spójne, przed krytyką jednak trzeba przejrzeć kilka felietonów "przeciwnika" panie Redaktorze. Wtedy można by rozmawiać o meritum, a nie czepiać się hipokryzji, jest zazwyczaj to wyjątkowo słaby, łatwy do zbicia argument.
Panie Zaremba mnie jest czasem ciezko pana zrozumiec(gdzie mnie do pana intelektu).Ale tak na swoj chlopski rozum,odnosze wrazenie ze jest pan jak "granatowy policjant" niby nasz a jednak obcy.Czy aby to tylko KUNKTATORSTWO!!!
http://www.wykop.pl/link/1023573/wlasnosc-intelektualna-nie-tylko-internet/
Bardzo kiepski tekst panie Zaremba. Albo pan udaje - albo naprawdę nie rozumie o co toczy się gra wokół "ACTA". Tak czy inaczej proponowałbym skupić się na czytaniu. Pisanie zdecydowanie nie jest Pana mocną stroną.
Nie przegap
- Przywrócili nad stocznię imię komunistycznego zbrodniarza, twórcy systemu nienawiści. Ale są ludzie, którzy protestują. ZDJĘCIA!
- Poufne informacje KNF o SKOK-ach trafiły do mediów. "Czy mamy do czynienia z przekazaniem poufnych informacji mediom przez przedstawicieli KNF?"
- Nasz wywiad. Krzysztof Szczerski: Potrzebujemy, by Polska wstała z kolan ws. śledztwa smoleńskiego
- Ważny sojusznik sprawy smoleńskiej. McCain jest jednym z najtrzeźwiej patrzących na Rosję i Putina polityków
- 100 lat temu zmarł Bolesław Prus - jeden z największych polskich pisarzy, do dziś aktualny. Jego "Lalka" to powieść genialna
- Wicepremier Węgier: "Korporacje wywoziły ogromne pieniądze, większe niż wynikało z zasady zysku. Tak traktuje się kolonie"