Sprawa Migalskiego. Właśnie stłuczono termometr!
opublikowano: 3 września 2010 13:31:04 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 16:42:36
Przyznam szczerze: po kampanii prezydenckiej nie wyrywałem się do analizowania sytuacji w PiS. Kandydatów do udzielenia Jarosławowi Kaczyńskiemu najróżniejszych lekcji z najróżniejszych powdów i pozycji było tak wielu, że pisanie na ten temat szybko zaczęło przypominać wyścig: kto się bardziej wykaże. W tym sensie ma rację Agnieszka Romaszewska: debata o tym co dzieje się w PiS jest bardzo utrudniona. Nie jest miło współbrzmieć z nagonką.
A z drugiej strony życie ma swoje prawa. Usunięcie Marka Migalskiego z grupy parlamentarnej PiS w europarlamencie jest zdarzeniem smutnym. Naturalnie Migalski kusił swój los, choć tylko w polskich realiach. W zachodnich demokracjach debata o obliczu ideowym, a tym bardziej o taktyce partii politycznych jest dużo bardziej otwarta niż u nas. Niech nikt mnie nie przekonuje, że żaden przełożony nie tolerowałby ataków na siebie. Partie nie są korporacjami, demokracja wewnątrzpartyjna powinna być elementem demokracji w kraju. W Polsce jest inaczej, a PiS kieruje się na dokładkę logiką oblężonej twierdzy, co można zrozumieć, ale co akurat okazuje się coraz bardziej przeciwskuteczne.
Bo poza deptaniem demokratycznego obyczaju jest jeszcze problem skuteczności. Kaczyński eliminując kolejnych dysydentów kieruje się swoimi obawami mającymi korzenie jeszcze w latach 90. - kiedy PC kilkakrotnie prawie wymknęło mu się z rąk. Pisząc o nim książkę analizowałem te sytuacje i je rozumiem. Tyle że dbając o sterowność stworzonej przez siebie maszyny, niszczy przy okazji mechanizm wewnętrznej dyskusji, konsultacji, szukania najlepszych rozwiązań. Najtwardszy szef, nawet i korporacji, dla wlasnego dobra powinien mieć koło siebie ludzi, ktorzy są mu zdolni doradzić najlepsze rozwiązania, a czasem pokłocić się między sobą (tak zwane burze mozgów). W PiS ten mechanizm od dawna uległ paralizowi.
Wyrzucając Migalskiego, Kaczyński tłucze termometr, ktory mógł go ostrzegać przed gorączką. Politolog z Raciborza mogł być niezręczny w planowaniu wlasnej kariery, bo milcząc dotrwałby zapewne do lepszych czasów. Mógł też drażnić, bo sprawiał wrażenie człowieka zakochanego we własnych słowach i uzależnionego od obecności w mediach. Ale mówił rzeczy oczywiste: że warto by się zatroszczyć przede wszystkim nie o samopoczucie już przekonanych (którzy zaraz rzucą się na ten komentarz), a tych wyborców, którzy na chwilę znaleźli się pod urokiem odnowionego PiS i odnowionego Kaczyńskiego. Tych kilku dodatkowych procent z pierwszej tury i kilkunastu dodatkowych z drugiej.
Rozstrzygnięcie tego sporu przyjdzie bardzo szybko - wszak ludzie wierni prezesowi zapowiadają zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych i przejęcie władzy. Jeśli tak się nie stanie, okaże sie, że ciskanie na ziemię termometru i deptanie po nim było zajęciem głęboko nieracjonalnym. A ludzie, ktorzy dziś utwierdzają prezesa w jego obecnej linii (Zbigniew Ziobro), będą jutro pierwszymi chętnymi do rozliczania go za porażkę. To kolejna smutna prawda.
kategorie: Polityka
tagi: jarosław kaczyński
Komentarzy: 35
Właśnie dlatego nie zagłosuję już na PiS. Tym bardziej na PO SLD i PSL. Zagłosuję na tego z muszką.
Agree
ha, ja też;p oby było nas jak najwięcej!
Mój głos też dla Pana z muszką
Jako sympatyk liberalnej polityki, chciałbym jednak widzieć po drugiej stronie sceny jędrnych konserwatystów. Dlaczego Jarosław Kaczyński pozbawia mnie tej perspektywy? Jarosławie Kaczyński - dlaczego mi to czynisz? Przecież płacę podatki (no, powiedzmy 80% należnego, ale to i tak niemało). Płacę też abonament radiowo-telewizyjny, grzecznie, regularnie od 1992 roku, nawet wtedy, gdy usadziłeś, Jarosławie, na stołkach Lepperów i Giertychów. Dlaczego mi to czynisz, Jarosławie??...
Nie sposób nie zgodzić się z Erykiem Mistewiczem mowiacym o XIX wiecznym sposobie uprawiania polityki, która to tezę potwierdza Pan mówiąc o obawach prezesa Kaczynskiego wyniesionych z PC. Tylko ze ta droga dziś nikogo w PIS donikąd nie doprowadzi, z czego zdają sobie sprawy politycy, dla której w XIX wiecznej partii po prostu dziś nie ma. To arcyciekawy spór o politykę w Polsce w tej chwili.
To my wzborcy sami powinnismy odpowiedziec sobie na pytanie czy chcemy takiej partii jak PO,aby rzadzila?Ja nie wiem z jakiego wieku jest PIS?Ja wiem,ze to wszystko co robi Platforma jest nieszczesciem dla nas wszystkich?
XIXwieczna polityka polega na czym innym. Polega na ideowości, dziś natomiast prawdziwa polityka jest tylko piarem. Wielkie projekty, reformy, idee to historia. Dziś liczy się sprawne administrowanie i trwanie przy korycie
Pełna zgoda. To typowe stłuczenie termometru. Ale Kaczyński zawsze twardo rządził w swojej partii i i nie należało spodziewać się niczego innego. Mam nadzieję że Migalski odegra jeszcze ważną rolę w polityce. Choć nie przepadam za stylem który prezentuje to uważam że ma zadatki na skutecznego polityka.
dobrze by było gdyby prezes Kaczyński mniej się kierował swoimi obawami w polityce, każdemu łącznie z nim by to wyszło na dobre. być może wtedy po latach historia oceniła by go jako najwybitniejszego polskiego polityka XX wieku... a zresztą, tyle razy już się wypowiadałem na ten temat, że nie będę was więcej zanudzał :)
*korekta: zagalopowałem się, raczej przełomu wieków:)
Marek Termometr pod pachą siedział, Rozmyślał długo, wreszcie powiedział.. Powiedział słowa całkiem niegłupie I wnet spod pachy znalazł się w d...
Tolerowanie wystepkow Latajacego Ornitologa byloby dopiero niezrozumiale dla mnie jak i dla moich znajomych.Facet niedosyc,ze nie byl czlonkiem to wlaczyl sie w trwajaca od 4-ch m-cy ogolnonarodowa dyskusje o kondycji tej partii.Troska jaka facet przejawial to nic innego jak dolewanie oliwy do ognia.Te dyskusje tylko w ten sposob mozna bylo przeciac i jednoczesnie wskazac innym wlasciwa droge.Teraz na miejscu Migalskiego zlozylbym mandat europosla.Tak postepuja ludzie honoru o ktotych tak czesto wspominal w swych zapedach komentatorskich.
Do pewnego stopnia ma Pan rację. Ale dyskusje i burze mózgów powinny się odbywać w zaciszy gabinetów lub na zamkniętych posiedzeniach ciał statutowych partii. A Migalski zrobił to inaczej. Można to porównać do burzy mózgów w gabinecie konkurencji, burzy mózgów mającej w pierwszej kolejności dyskedytować szefa. Pan jako doświadczony dziennikarz wie z pewnością, że z dodatkiem retorycznych gestów w stosunku do Kaczyńskiego, była to zwykła próba rozbicia PiSu. Rozbicia lub osłabienia Kaczyńskiego.
Panie redaktorze słusznie usunięto migalskiego -to za jego sprawą znalazł się nowy temat zastępczy ratujący chwilowo PO-ALE NIE POLSKĘ - Cała prasa powinna teraz huczeć o wzroście długu publicznego o 200mld-zł-przez 2-lata nierządu tuska- i o właśnie teraz wymyślanym fikcyjnym budżecie,ale prawdziwej podwyżce vatu-do 23-24-25-to wszyscy piszą o migalskim -Pan też-opamiętajcie się wraszcie-PO-ROBI WSZYSTKICH W BAMBUKO
mnie PO w nic nie robi,ja popieram RZĄD we wszystkim.
Po pierwsze, zadajcie sobie Państwo pytanie, czy rzeczywiście ta debata mogła się toczyć w zaciszu gabinetów. Migalski rozmawial z Kaczyńskim w cztery oczy ostatni raz przed rokiem. I nie dlatego, że to on nie zyczył sobie tego spotkania. Po drugie ad ostatniego goscia: warto sobie zadać pytanie, dlaczego PO jest taka wszechmocna. Zapewne z wielu powodów, ale też na całym świecie partie różnicują swoją taktykę, adresują różny przekaz do różnych grup itp. I prowadzą wewnątrz dyskusję - i o tym, co zrobic po wyborach, gdy sie je wygra i jak te wybory wygrać. Odnoszę wrażenie, że w PiS kanały wymiany myśli od paru lat są coraz szczelniej zablokowane. Pan, ponieważ jest Pan zwolennikiem PiS, uważa, że to nieważne. I tak Pan wierzy liderowi. Ale PiS ma takich przekonanych w porywach do 30 procent. O tym przypominał Migalski. Pozdrawiam
Jaki odmieniony,raczej zrezygnowany. Takie wycofanie na dłuższą metę nie przynosi rezultatów. Polityka to walka,prowokowanie,podejmowanie spornych tematów nie wygodnych dla przeciwnika. Zeby wygrać mecz trzeba kopać.
Zgoda - żeby wygrac trzeba kopac, ale też wybierać do kopaniny tematy interesujące różnych wyborców, różnicować język, przemawiać do róznych grup odmiennym językiem. To elementarz polityki. Różnię sie tym od wielu komentatorow, że nie będe twierdzil: Kaczyński ma same złe cechy, a wszystie jego porazki, to jego wina. Moim zdaniem to nieprawda. Ale ostatnimi czasy trochę sie pogubił. Choc oczywiście ostatecznym sprawdzianem będą następne wybory.
Mam mieszne uczucie. Z jednej strony wydaje mi się, że Migalski przegiął z tym listem otwartym do Prezesa.Z drugiej strony że może faktycznie zrobił to dla dobra PIS-u. Ale ta nagonka na J. Kaczyńskiego z każdej strony zaczyna wyzwalać we mnie agresję do tych co krytykują, bo tak naprawdę w mediach tylko słyszę, że winny jest PIS i Kaczyński ( ostatnio jak usłyszałam Tuska, że VAT musi podnieść i winny jest Kaczyński to już naprawdę nie mam ochoty słuchać i oglądać jak niszczy się innych). Dlatego już we własnym środowisku pewne rzeczy mogli załatwiac bez mediów ( uważam, że we własne gniazdo się nie ....)
Panie Piotrze ja też nie uważam że Kaczyński to chodzący ideał,ale kto broni tym dzieciakom głosić swoją prawdę. Sądze że im chodzi o to żeby nie było skrzydła radykalnego wcale,a to jest wielki błąd. Dziękuję za odpowiedż i pozdrawiam. Jestem Pana stałym czytelnikiem,prawie fanem.
Czy PiS, który będzie wiecznie w opozycji jest komuś potrzebny? Zapewne tylko aparatowi partyjnemu, który nie lubi zmian. Jeśli nic się nie zmieni, PO spokojnie wygra kolejne wybory, jeśli je przegra to i tak dogada się z SLD lub PSL, bo by rządzić mogą dać więcej. Jakby nie patrzeć mamy przechlapane.
"Mógł też drażnić, bo sprawiał wrażenie człowieka zakochanego we własnych słowach i uzależnionego od obecności w mediach". Bardzo prawdziwa ocena pana Marka Migalskiego. Jego posty na blogu były denne.
Panie Piotrze a może Migalski tego właśnie chciał i ma jakiś plan co do swojej osoby.Doskonale wiedział że LISTEM doprowadzi do takiej sytuacji, zresztą większość obserwatorów naszego życia politycznego przewidywała taki rozwój sytuacji
ja też pasuję. Mieli mój głos we wszytskich wyborach od 2001r ale tym razem przesadzili. Wywalili bystrego faceta, a zostawili miernoty (dot. to zauszników Prezesa) PIS-ie dlaczego Nam to robisz. Ale oddaję głos na inną partię nawet ze świadomością, że głos zmarnuję. Chyba jednak JKM ?
Wow, nawet tu kulturalnie. No, i taka rozmowa o polityce mi się podoba. Pozdrawiam wszystkich którzy obserwują politykę z dystansem i szacunkiem do innych.
yo, pozdro :)
yo, pozdro :)
Jak mąż nie zgadza się z żoną to czeka na odpowiedni moment aby o tym z nią porozmawiać a nie biegnie szybko do sąsiadki , aby ponarzekać na żonę.To nie cementuje związku a prowadzi do rozpadu. Jako dojrzały kawaler powinien już to wiedzieć .Oby nie został drugim marcinkiewiczem lub sikorskim. Za dużo wyjść w tej sytuacji to Migalski nie ma.Okazał się nie lojalny Puki co oddam głos na PIS na dziś nie ma alternatywy
Ha, tym razem nie będę polemizować:-) To co sie stało bardzo mnie smuci. Rządzi bowiem małostkowosć i logika zimnej wojny domowej. Wiadomo: na wojnie defetystów "wsadza się do ciupy". Uderza mnie w tym wydarzeniu całkowicie zgubna koncepcja, że istnieje tylko jeden sposób zaradzenia problemom partii z niesfornymi politykami: "kara główna". No może jeszcze mozna kogos postawic do kąta :-) Dziki jest też obyczaj ferowania wyroków bez obecności zainteresowanego. Marek Migalski mógł udzielić wyjaśnien Radzie Politycznej? czy może nie mógł? Został może zaproszony? Dla jasności: list i część wypowiedzi MM mi sie zdecydowanie nie podobały. Uważałam je za nie tyle nieskuteczne co przeciwskuteczne i zdumiewało mnie, że dorosły człowiek i doktor politologii tego nie widzi.
Przepraszam - jeszcze jedno. Bardzo przenikliwy komentarz na temat Zbigniewa Ziobry.
Umiar w ferowaniu sądów to niewątpliwie Pańska zaleta, ale tym razem wypowiada się Pan stanowczo zbyt oględnie. Przecież to już jest jakiś kompletny zamordyzm i obyczaj rodem z komuny. Różnica polega tylko na tym, że przed wywaleniem Migalskiego nie kazano mu złożyć samokrytyki.
Wypowiadam się oględnie, bo 1. w Polsce standardy wewnątrzpartyjnej demokracji są niestety w ostatnich latach w ogóle coraz niższe 2. Próbuję zrozumieć, dlaczego przenikliwy polityk, jakim był i nadal jest Kaczyński zmienił się w zarządzającego permanentnym kryzysem pogubionego dowódcę. Zapewne nie tylko z wlasnej winy, w Polsce nie ma stuprocentowej równości reguł dla wszystkich. Ale wyraźnie piszę, że postępowanie wobec Migalskiego mi się nie podoba, tak zresztą jak na przyklad kiedyś wobec Dorna, co z kolei pokazałem w swojej książce. Z tym co pisze Agnieszka Romaszewska, pełna zgoda.
może dlatego, że (w nadal niewyjaśnionych okolicznościach) zmarł mu brat?> nie rozumiem dlaczego ludzie nie doceniają "czynnika ludzkiego" u polityków. to są normalni ludzie, którzy kierują się emocjami, a nie jakieś roboty.
Polityków rozpoznawalnych ,którzy odeszli z PiS jest już tak wielu,że mogliby pokusić się o stworzenie nowej formacji.Potrzeba odwagi,determinacji i idealizmu.Być może w przyszłości-nie wiem jak dalekiej-mogliby stać się koalicjantem dla partii Kaczyńskiego.ą tak na marginesie:problemem Prezesa są nie tylko kontrowersyjne decyzje ale i przekonywujące ich wytłumaczenie.A to może oznaczać lekceważenie części wyborców PiS.
Nie przegap
- Tąpnięcie w notowaniach premiera. W styczniu udział ocen złych zwiększył się o 6 punktów, a dobrych - spadł o 4 punkty
- Likwidujmy szkoły, budujmy stadiony? "Czy nie można dać szansy mniejszym klasom, w których łatwiej wychowywać?"
- Ludwik Dorn: "Po takiej klęsce premier Tusk i minister Sikorski powinni się zastanowić, czy nadal warto być premierem i ministrem"
- TYLKO U NAS. Ujawniamy, dlaczego na lotnisku nie było funkcjonariusza BOR. Szefowie Biura oficjalnie się na to zgodzili!
- Anna Fotyga: "Siedzenie przy stole raz w roku nie jest żadnym istotnym, ważącym elementem"
- Kazimierz M. Ujazdowski: "Platforma jest formacją antywolnościową. ACTA nie są przypadkiem"