Krótkie wspomnienie o pogrzebie śp. Pary Prezydenckiej."Wynoszą trumny. Wtedy dopiero czuję, że to naprawdę pożegnanie"

Fot. wPolityce.pl, Michał Karnowski
Fot. wPolityce.pl, Michał Karnowski

Na pogrzeb śp. Pary Prezydenckiej do Krakowa miałem nie jechać. Jednak w ostatniej chwili, dzięki przyjaciołom, pojechałem.

Kiedy dziś wracam pamięcią do tamtego dnia sprzed dwóch lat pojawia się zdziwienie. A więc to już dwa lata? Tak, cień Smoleńska wciąż nad nami. Ale czy mamy prawo z niego wyjść dopóki nie dojdziemy prawdy?

Wraca kilka silnych wspomnień. Piękny, wiosenny dzień. Jakby na przekór. Pewien dystans, chłód emocjonalny Krakowa, odczuwalny zwłaszcza w kontraście z poruszającą atmosferą Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie.

Pusta, wojskowa laweta, którą mijamy po drodze. To dla Nich? Tłumy ludzi przed kościołem. Z ekranów puszczają transmisję TVN. Ludzie niemal wyją. "Wyłączyć, wyłączyć!" - krzyczą. Wyłączają.

Potem wnętrze Bazyliki Mariackiej. Puste jeszcze gdy wchodzę tam po raz pierwszy. Tylko Aleksander Kwaśniewski siedzi z boku.

Dwie trumny przed ołtarzem. Podchodzę. Klękam. Modlę się. Jak trudno znaleźć słowa odpowiedniej modlitwy.

Przygotowane rzędy krzeseł czekające na liderów państw. Już wiadomo, że dojadą nieliczni. Podobno wulkan wybuchł. Czy od tamtego czasu dziwne to zjawisko się powtórzyło? Wstrzymano ruch lotniczy z takiego powodu?

Na inne to rozważania. Wtedy, w tych dniach, ktoś rzuca: tak musi być. To pożegnanie będzie tak polskie także w tej samotności. Sami musimy Ich pożegnać, bo tylko my jesteśmy w stanie to ogarnąć.

Po mszy żołnierze wynoszą trumny. Przechodzą tuż obok. Wtedy dopiero czuję, w tym momencie, że to naprawdę pożegnanie.

Potem przemarsz na Wawel. Ktoś tam krzyczy na nas, że nam nie wolno iść. Bo to kondukt rzekomo dla wybranych. Ignorujemy. Tego nam nie zabronią, żadną siłą. Idziemy. Powoli, tak bardzo powoli. Toczy się jedna laweta z trumną, toczy druga. Cisza. Kondukt dochodzi pod Wawel. Siła symboliczna tej chwili odbiera dech.

W kościele migają twarze rodziny prezydenta - Marty i Jarosława Kaczyńskich.Widać rozpacz.

Potem Tusk, Sikorski. Kamienne wizerunki. Nie mogę wyczytać z nich nic, żadnej emocji. Cóż, w takiej chwili ludzie czasami przybierają maski by nie płakać. Tak wtedy myślę.

Dziś już nie.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych