Co nam mówią taśmy Klicha? UDAWANE ŚLEDZTWO. "Narzucono i przyjęto zakaz pytań o rosyjską odpowiedzialność"
opublikowano: 16 grudnia, 5:10 | ostatnia zmiana: 16 grudnia, 10:52
Fot. wPolityce.pl
W sensie ogólnym taśmy te przede wszystkim mówią nam, że nie ostygły jeszcze smoleńskie popioły, nie wyzbierano wszystkich szczątków ciał przedstawicieli polskiej elity z parą prezydencką na czele, nie uprzątnięto elementów tupolewa (choć rosyjscy żołnierze zdążyli go już pociąć piłami i zniszczyć łomami), a polskie władze wiedziały już, co jest ich najważniejszym celem: ocieplenie relacji z Rosją. Za wszelką cenę. Na trumnach.
Ujawnione w "Gazecie Polskiej" przez red. Anitę Gargas stenogramy taśm Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy rosyjskim śledztwie,to w smoleńskim śledztwie ważny przełom. Z nagrań dokonywanych przez tego funkcjonariusza państwa polskiego wynika, że 22 kwietnia (12 dni po katastrofie) minister polski obrony wiedział czego w tym śledztwie nie chce: żadnej winy Rosjan. Jaką mamy bowiem sekwencję wydarzeń?
1. Pułkownik Mirosław Milanowski, jeden z najlepszych polskich ekspertów meteorologii, wchodzący w skład ekipy mającej badać katastrofę przedstawia dokument, że wina leży po stronie rosyjskiej, która nie zamknęła lotniska choć przepisy rosyjskie mówią wyraźnie, przy tych warunkach pogodowych, powinna to zrobić.
2. Dokument trafia na biurko ministra obrony narodowej Bogdana Klicha.
3. Minister Bogdan Klich wzywa Edmunda Klicha i mówi do niego:
– Skąd ta wiedza? – pyta Bogdan Klich. – Mianowicie, że to rosyjska. Znaczy nie zaskoczyła ta teza, ale zaskoczył fakt sformułowania na tak wczesnym etapie tej tezy, tam pan to wyboldował (pogrubił – przyp. red.) tłustym drukiem, że odpowiedzialna jest strona rosyjska.
Klich jasno stawia sprawę:
…jest (to) sprawą, no, kłopotliwą. Tak bym to powiedział.
4. Edmund Klich jest zaskoczony, jakby pierwszy raz czytał ten dokument. A może tylko przestraszony reakcją ministra. W każdym razie szybko postanawia zrzucić "winę" na pułkownika Milanowskiego:
Ale ja bazowałem… Może tak: ta teza wynikła głównie z oceny sytuacji przez pana meteorologa. On to ocenił, bo on brał udział też…Ten problem meteorologa i problem przesłuchania meteorologów pan minister zna..
5. Pułkownik Mirosław Milanowski, który zadawał podczas przesłuchań świadków zbyt dociekliwie pytania, w tym czasie jest już odsunięty od czynności śledczych przez Edmunda Klicha. Stało się to już trzeciego dnia po katastrofie – na wyraźne żądanie Rosjan. Taką decyzję wymusił na polskim akredytowanym osobiście Aleksiej Morozow, zastępca szefowej MAK-u gen. Tatiany Anodiny.
Tyle przebiegu wydarzeń. Ale wniosków jest więcej. Widzimy oto przedstawicieli polskiego państwa postawionych przed najważniejszą próbą w ich publicznym (a może w ogóle) życiu, w sytuacji dla państwa najtrudniejszej od odzyskania wolności. Chcielibyśmy dostrzec ludzi nawet jeśli nie najsprawniejszych, to z wolą dojścia do prawdy. Ale niestety - widzimy małych, zastraszonych ludzi, którzy w imię niejasnego interesu drżą jak osiki przed Rosją. Nawet nie chcą pomyśleć, że prawda może być niewygodna.
Widać też, że to polecenie, wytyczenie kierunku udawanego śledztwa musiało przyjść z góry.
A już zupełnie szokuje, że ludzie ci nie chcą zwiększenia polskiej ekipy pracującej w Moskwie. Powód? Będzie im za ciasno w pokojach. A może to tylko wymówka? Może więcej osób to większe ryzyko dociekliwych pytań? Jednego pułkownika musieli już wyrzucić.
Trzeba jasno powiedzieć - z dwóch rozmawiających Klichów żaden nie jest dobrym bohaterem. Jeden narzuca zakaz pytań o rosyjską odpowiedzialność, drugi przyjmuje.
Dziś wiemy, że także nagrywa. Dlaczego? Dla kogo? Komu mogła być potrzeba taka wiedza? Polski kontrwywiad powinien to bezwzględnie wyjaśnić. Jeśli jeszcze istnieje i ma zdolność operowania na odcinku rosyjskim.
Po przeciwnej stronie stoi w tym czasie generał KGB i całe zaplecze służb specjalnych wielkiego i brutalnego państwa. Wynik całości - wmówienie całemu światu fałszu, upokorzenie Polaków był już tylko oczywistą konsekwencją dokonanych wcześniej wyborów. Nie można nawet powiedzieć, że rozegrali nas jak dzieci. Bo ci "nasi" nawet nie podjęli gry. W każdym razie nie po naszej, polskiej stronie.
Ale nie zrozumiemy znaczenia tych taśm i hańby jaką niosą jeżeli nie przypomnimy co działo się wtedy i później w przestrzeni publicznej. Rosyjska machina propagandowa pracowała już na całego. Rzekome cztery próby lądowania (kłamstwo - nie było żadnej), rzekome polecenie lądowania wydane przez śp. prezydenta (kłamstwo - nie wtrącał się), rzekome przechwałki, że tak lądują debeściaki (kłamstwo - odchodzili) - maszyna propagandowa KGB pracowała w najlepsze. A polskie media na czele z "Gazetą Wyborczą" i wartego zapamiętania Jana Osieckiego (medialny przyjaciel Rosjan, napisał książkę oskarżającą polskich pilotów na podstawie materiałów MAK przed opublikowaniem raportu MAK) wszystko to powielały, same dorzucając do pieca.
Mieliśmy więc z jednej strony kampanię zniesławiania, z jasno postawionym celem, z drugiej - nakaz milczenia, zakaz stawiania pytań, wyrzucanie dociekliwych śledczych.
Tak, coraz wyraźniej widać, że to co działo się po 10 kwietnia 2010 roku zasługuje na osądzenie równie ostre jak to, co robiono wcześniej, doprowadzając do śmierci 96 osób.
tagi: Klich Rosja Smoleńsk
Komentarzy: 23
Łatwiej temu rządowi i partii rządzącej opluwać ofiary, ich rodziny i przyjaciół niż wyjaśnić przebieg wypadku. Jeśli nie maczali w tym palców to dlaczego tak postępowali i postępują ?
Czy maczał ktoś w tym palce? Wiemy to, że niektórzy coś mówili o DORŻYNANIU WATACHY, a by dorzynać trzeba wcześniej zarzynać, czy rznąć. Wiemy też że ktoś ocenił brak ochrony BOR-u wizyty elity naszego kraju w Smoleńsku przez nagrodę i awans generalski. Niektórzy głoszą, że nie chcą rozmawiać o największej w dziejach katastrofie z VIP-ami i o niej nic wiedzieć. Takie mamy państwo!
„B.Klich: […]Załoga była zdeterminowana do wykonania tego lądowania, pomimo tego, że warunki na tym lotnisku… […] że ta determinacja załogi wynikała z ogólnej sytuacji, kiedy oni wiedzieli, ze muszą wylądować,dlatego, ze inaczej się spóźnią”. Mamy tu sytuację niezwykłą: oto minister polskiego rządu, przed rozpoczęciem szczegółowych badań, analiz, przedstawił człowiekowi, który ma właśnie badać tą katastrofę, gotową wersję wydarzeń. Jest to doprawdy niebywały skandal. Jednak ja dostrzegam w tej całej sprawie tak zwane drugie dno, pewną misterną grę, choć może się mylę. Czy czasem pan E. Klich, który sam się określa mianem współpracownika Morozowa, nie przybył do Warszawy z pewną misją, a dowodem na to, jest ten dziwaczny i kontrowersyjny pomysł z nagrywaniem rozmów z członkami polskiego rządu (nagranie z szefem MON może nie być jedynym)? Czy czasem nie było tak, że pan Edmund Klich udał się do Warszawy, by „wybadać” wolę współpracy polskiego rządu z rządem Rosji przy dochodzeniu w sprawie tragedii 10 kwietnia? Czy 22 kwietnia 2010 roku mieliśmy do czynienia z takim scenariuszem? Edmund Klich udał się do Warszawy, spełniając prośbę pana Morozowa, tudzież innego funkcjonariusza FR, by przedstawić polskiej stronie dość mocny akt oskarżenia Rosjan o spowodowanie katastrofy i sprawdzić, jaka będzie reakcja. Wszystko miało być nagrane, by była tzw ‘podkładka”. Sprawa delikatna, wszystkie nerwy napięte do granic możliwości i w końcu padły słowa, że według polskich współpracowników, pod których tezami podpisał się pułkownik Klich, winę za katastrofę w pełni ponoszą Rosjanie. Jak na to reaguje polski minister? Polski minister reaguje strachem na tak mocno sformułowaną tezę, przywołuje natychmiast do porządku polskiego akredytowanego, po czym robi mu wykład o ostatnich 30 sekundach lotu tupolewa. Krótko mówiąc przedstawia stanowisko polskiego rządu na przebieg katastrofy, przed oficjalnym zakończeniem dochodzenia – winę za wszystko ponoszą polscy piloci, którzy pod presją byli zdeterminowani do lądowania. Jak się dalej sprawy potoczyły wszyscy pamiętamy. Słowa ministra Bogdana Klicha, potajemnie nagrywane przez Edmunda Klicha dziwnym trafem znalazły swe odbicie w oficjalnych raportach. Trudno się dziwić, że polska strona nigdy nie wycofała się ze swoich oskarżeń pod adresem pilotów i nie reagowała na poniewieranie przez Rosjan na oczach świata polskich oficerów.
mo..pan M.Milanowski był DORADCĄ prokuratury, a nie prowadzącym śledztwo.opracował na nastepny dziń pytania dotyczace pogody.Nagranie jest dziwne a wyciek fragmentów jeszcze dziwniejszy.
Panie Michale, czy wie pan o tym, ze ma pan cenzora blokujacego dostep do forum? Przedtem filter blokowal tylko IP adresy. Teraz blokuje rowniez numer karty NIK. JESTEM PRZEKONANY, ze nie ma Pan o tym pojecia, ze jacys admini bawia sie w komunistyczna cenzure.
@iwonka jakaś tam...proponuję np. onet.pl tam wcale "tego nie wałkują...a, i gratuluję słownictwa, takie piękne, SBeckie....
nic się nie da zrobić ona lubi jak biedroń się ocierać
Zastanawiam sie, skad sie nam wzielo przekonanie o naszej madrosci??? przeciez my jestesmy rozgrywani przez byle lachudry! Jestesmy tak glupi, ze az litosc bierze! Amerykanie zauwazyli to juz dawno temu! kazdy dowcip o Polaku znajduje, niestety, potwierdzenie w rzeczywistosci!!! Polowa Polakow to ZWYKLI DURNIE! Potwierdza to historia Polski - z miliona km kwadratowych mamy juz tylko troche ponad trzysta tys! czyja to wina?! ano durnych Polakow, bo dalismy sie okrasc i ograbic!
Racja, wybierano z nas tych do rozwałki czy zsyłki światlejszych, nie durnych.
Zawsze najpierw ginie ELITA narodu, potem załatwiają reszte/tzn.dzielą się kasą/! Wszyscy samodzielnie myślący wiedzieli od momentu tragedii.W internecie od razu pojawiły się opinie badaczy katastrof lotniczych z USA i Kanady. /wszystko wskazywało na zamach,przecież było ostrzeżenie 9.04.10r/ Ale winę ponoszą również wszyscy,którzy po 10.04.2010r oddali głos na kolesiów mira,zbycha,rycha!
Osobne śledztwo a potem proces sądowy musi objąć rolę GW w Tragedii Smoleńskiej.
Nie tylko GW, ale także dziesiątki nieby dziennikarzy z TVN!!! Tudzież wataha celebrytów!!!!
po co reagujecie ? ono z tego żyje - jak mu spadnie skuteczność to mu zabiorą miche - więc obniżajcie jego skuteczność ignorując - lekturę należy kończyć na nicku OBNIŻAJMY ICH SKUTECZNOŚĆ IGNORUJĄC a wtedy będą im zabierali miche i będą głodni a jak głodni to może użrą pana - wtedy już wystarczy potrząsnąć workiem..
jestem wsciekly ze tuski maja sie dobrze...ich miejsce jest w wiezieniu..
po prostu płakać się chc, zwykli ludzie oskarżają siebie nawzajem zamiast rozliczyć elitę z odpowiedzialności, elita ma władzę ale i odpowiedzialność. Ta nierozliczona katastrofa zdegeneruje śmierdzącą bandę Tuska za zdradę kolejną powinni siedzieć w kiciu.
Ale czym tu się podniecać.Skoro po '89 roku nie dokonano oczyszczenia wszelkiego rodzaju służb z funkcjonariuszy dawnego sytemu i na dodatek ważne stanowiska państwowe obejmują ludzie niekompetentni, którzy kierują się w swoich działaniach partykularnymi interesami swojej partii, a nie dobrem Polski, to czemu tu się dziwić. Dopóki nie usunie się ze struktur państwowych ludzi o mentalności HOMO SOVIETICUS, to nie ma szans, aby w tym nieszczęsnym kraju mogło zmienić się coś na lepsze.
To jest ten moment, ta chwila, kiedy należy przestać być cicho lub po cichutku zadawać pytania. Należy krzyczeć! Głośno Krzyczeć! Wszystkie pytania i wątpliwości musimy wyjaśnić. Czas na śledztwo obywatelskie. Trójtorowo. Kto jest winien złego przygotowania wizyty? Co stało się w Smoleńsku? Kto zaciera ślady i dlaczego?
Kazdy,kto jest jako tako roztropnie spostrzegawczy,juz od pierwszych oswiadczen pulkownika Klicha ,w jaki to proceduralnie sposob znalazl sie on w ekipie do badania katastrofy, W I D Z I A L ,ze jest to ruskie R O Z E G R A N I E.Tylko Tusk i rzad Polski zamknal oczy.Hanba tym lobuzom i przestepcom.A pan ,panie M.Karnowski niech uwaza na rozne okolicznosci.Bandyci sa zdolni do wszystkiego.
Jak najbardziej, że wciąż sprawa śledztwa smoleńskiego jest kwestią kontrowersyjną i tak de facto jednoznacznie nie zakończoną albo wcale nie zakończoną. Wymaga to jednak jakiejś heroicznej pracy, odwagi oraz przezwyciężenia oporu lub uporu osób, które nie są zainteresowane badaniem wątpliwości czy też nowych dowodów i faktów, dzięki którym ową katastrofę można zacząć rozumieć nieco inaczej niż sugerują to oficjalne komunikaty i sprawozdania. A tak w ogóle,jaka jest jakość polskich śledztw? Właściwie wszystkie są umażane, nie znajduje się sprawców albo uznaje, że ich czyny przestępcze nie są społecznie szkodliwe. Jeżeli zatem nie rozwiązuje się lub poddaje ku jakiemuś zaniechaniu prestiżowe śledztwa, to zwróćcie też uwagę jakie są wyniki śledztw spraw mniejszej rangi...po prostu nie ma sprawy...nie ma sprawy, czy dobrej woli jej rozpoznania?
Zgadzam się z panem panie Michale. Nieraz budzę się w nocy i myślę o tej katastrofie. Bezsilna złość, zgroza i przerażenie oto co wtedy czuję.
Co z tego,że od samego początku przytaczane są niezbite dowody udziału tuska w zmowie blokowania smoleńskiego śledztwa.Jeżeli koalicjanci zbrodniczego spisku-PJN i ziobryści skutecznie dostarczają tematów zastępczych eliminujących niewygodne smoleńskie tematy.
lektura stenogramów z rozmowy dwóch Klichów jest porażająca, ja nie mogłem przeczytać tego materiału na jeden raz, w jakim my kraju żyjemy? i ten bełkot E. Klicha - "naszego" akredytowanego .... koszmar
trafny komentarz P Karnowski takich dziennikarzy nam potrzeba ps probujmy ignorowac trolli nimfomanka cesia i inne szmaty nie komentujac ich postow oni tu robia krecia robote -sprobujmy!!!
Nie przegap
- Przywrócili nad stocznię imię komunistycznego zbrodniarza, twórcy systemu nienawiści. Ale są ludzie, którzy protestują. ZDJĘCIA!
- Poufne informacje KNF o SKOK-ach trafiły do mediów. "Czy mamy do czynienia z przekazaniem poufnych informacji mediom przez przedstawicieli KNF?"
- Nasz wywiad. Krzysztof Szczerski: Potrzebujemy, by Polska wstała z kolan ws. śledztwa smoleńskiego
- Ważny sojusznik sprawy smoleńskiej. McCain jest jednym z najtrzeźwiej patrzących na Rosję i Putina polityków
- 100 lat temu zmarł Bolesław Prus - jeden z największych polskich pisarzy, do dziś aktualny. Jego "Lalka" to powieść genialna
- Wicepremier Węgier: "Korporacje wywoziły ogromne pieniądze, większe niż wynikało z zasady zysku. Tak traktuje się kolonie"