Pięknie, coraz piękniej. Nawet poseł Adam Szejnfeld ma dość rządów, w których uczestniczy. Przeczytałem, że ten niezwykle elokwentny i zaradny poseł nagle zaczął pomstować na dworcowe porządki, na bałagan, brud i ogólną degrengoladę zauważoną w przestrzeni zarządzanej przez kolesi Szejnfelda. Idzie o Polskie Koleje Państwowe.
Przyzwyczajony do partyjnych i państwowych wygód, limuzyn i samolotów Szejnfeld nagle znalazł się na wrocławskim dworcu, na którym przyszło mu spędzić trzy godziny w oczekiwaniu na możliwość przemieszczenia się do pociągu. Gdy wreszcie znalazł się w wagonie, nikt go nie rozpoznał i nie ustąpił miejsca w przedziale, więcej całą podróż – zdaje się – do stolicy, musiał spędzić tuż przy, jak określił, kiblu.
No, no, jeśli poseł w takim tempie zacznie rozpoznawać inne skandale autorstwa jego ukochanego rządu, umiłowanego przywódcy i uwielbianych przez niego kolesi, to – jak powiada jego równie umiłowany prezydent - ho, ho. Jeszcze jakąś nową frakcję w PO zafunduje, postraszy wizją wycofania się z polityki, albo i zapisze się do innej, na przykład koalicyjnej dziś lub w przyszłości partii. Taki jest ten Szejnfeld.
Jeśli można przypuszczać, należy do dość ścisłego dworu, otaczającego najwybitniejszą postać polskiej polityki przynajmniej na przestrzeni ostatniego stulecia, więc na pewno świetnie się orientuje we wszelkich zagrywkach, manipulacjach i zadymach inscenizowanych w tym towarzystwie.
Może, więc kolejnym obywatelem rzuconym lwom na pożarcie będzie model wynajęty przez światowe firmy wytwarzające chronometry dla świata pracy. Pracy w odpowiednim towarzystwie, to chyba jasne. Gdyby zatem okazało się, że dni Nowaka Sławomira są policzone, Szejnfeld byłby pierwszym liczącym się heroldem przybliżającym manewr. Chyba, że jest jeszcze bardziej inteligentnie – Szejnfeld krytykuje, premier czyta i wyciąga natychmiast budujący wniosek – faktycznie, ten Nowak coś niecoś spartolił, ale jeśli go Adamie tak mocno krytykujesz, to weźmiesz się za udoskonalenie tej świetnie, ale jednak z pewnymi niedociągnięciami pracującej machiny.
Co będzie, to będzie. Na pewno nic szczególnie dobrego, ale ważne jest, że poseł Szejnfeld, stojąc tuż przy kiblu, coś zobaczył i poczuł. Czy coś zrozumiał? Na taką sielankę chyba nikt nie jest przygotowany.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/159843-posel-szejnfeld-cos-zauwazyl-poczul-i-opowiedzial-czyli-stanie-jak-okreslil-przy-kiblu-ma-przyszlosc
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.