Wizja PO wizją narodu. Tak samo jak telewizja. Pamiętać jednak trzeba, kto namawiał do niepłacenia abonamentu. Taki jeden Koreańczyk - Ten Sam

fot. PAP/Rafał Guz
fot. PAP/Rafał Guz

Nasz umiłowany, nieprzerwanie zapracowany, niezwykle mądry i wszystko – no, prawie wszystko – przewidujący premier ponownie zatrzymał się dziś znowu w blasku zaprzyjaźnionych fleszy.

Zrobił minę zwiastującą wygłoszenie jakiejś sentencji przynajmniej w rejestrze Seneki, rozejrzał się, czy poza została zauważona, a następnie sypnął parę uwag. Był pewien, że to kwestie fundamentalne dla dalszego istnienia Polski. Oczywiście takiej Polski, jaką jest w stanie wyobrazić sobie Donald Tusk. Wielka wyobraźnia cechuje na ogół ludzi z wielkim polotem, mała – konsekwentnie. Wybór zawsze należy do wyborców, chyba, że jeszcze ważniejsi są ci, co liczą głosy. Ale to już było…

Jeden z tych fundamentów to stwierdzenie, że losy Polski rozstrzygną się pomiędzy wizją PO a wizją PiS.  Świetnie powiedziane. Pan premier nie był jednak na tyle łaskaw, by objaśnić nam, czy idzie o wizje stale przedstawiane Polakom w licznych jego wystąpieniach, wywiadach, pouczeniach, czy też wizje sumiennie, stale i bez szemrania realizowane przez jego partię, rząd, który utworzył i całe zaplecze rozmaitych rad, kolektywów formalnych i nieformalnych.

Odpowiedź na to pytanie jest dość ważna, choć wielu Polaków ją dobrze zna. Wszak różnica pomiędzy słowami – cytując innego wielce utrudzonego i równie złotoustego notabla – geniusza, który trafia się raz na stulecie, a jego uczynkami jest bezmierna, jak przestworza.

Spryt, ale przede wszystkim cynizm Donalda Tuska wprowadził w koleiny uwielbienia wiele osób. Tylko, że sprytem i cynizmem niczego trwałego się nie zbuduje. Można tym sposobem wygrać jedne wybory, a nawet i kolejne. Stale Polaków oszukiwać się nie da. Co bardziej uczciwi, uwiedzeni obietnicami Tuska i jego zdolnościami do malowania obrazów na odpadającym tynku już dziś wiedzą, czym te obiecanki i malunki pachną.

Dalszym rozpasaniem partyjnych służb, które są już tożsame z państwowymi, ogromnymi wydatkami na ich utrzymanie, na budowę coraz okazalszych dla nich siedzib. I wszystko to dla swoich. Wyłącznie dla swoich. Polak z poza układu ma listę dla bezrobotnych, wielomiesięczną kolejkę do lekarza, szkołę dyrygowaną przez mało rozgarniętą minister i zapewnienia premiera, że żyje się dostatnio.

A jeśli już czasem coś w tym wspaniałym tuskowym mechanizmie zatrzeszczy, to na pewno przyczyna leży gdzieś z dala od tęgich głów, które premier wokół siebie zgromadził. Właściciele firm, które brały udział w budowie dróg do dziś czekają na pieniądze. Podwędzili je z pewnością jacyś Marsjanie, a nie przyjaciele króliczka.

Taka wizja Polski na pewno spodoba się niejednemu i dziś. Nie jednemu, ale tysiącom. Chcą brać nadal. A że okradają w ten sposób miliony? Przecież dla wszystkich jest jasne, że i temu winien jest PiS. I co? Takiej wizji chcecie? Chybaście pogłupieli.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych