Polska jest potęgą! Hej, wy tam, rozmaici fałszywi patrioci i zawodowi malkontenci! Mówię wam to ja, Radosław Sikorski!

fot. PAP / J. Bednarczyk
fot. PAP / J. Bednarczyk

Patrząc na jeden z portali, zastanawiałem się kto może być autorem cytowanych tam słów. Tych mianowicie, że jeszcze nigdy Polska nie była w Europie tak potężną. Myślę sobie – ktoś po prostu zwariował, ale żeby myśli faceta, który dostał kręćka od razu cytować i traktować poważnie? Okazało się, że wypowiedział te mądrości Sikorski. Radosław. Ten sam, który nie tak bardzo dawno twierdził, że rosyjsko – niemiecka rura, to najnowszej klasy układ Ribbentrop – Mołotow. Od tego czasu przybyła rurociągowi druga nitka, a Sikorski – już na stanowisku ministra spraw zagranicznych – traktuje go, jako ilustrację polskiej potęgi w Europie.

Polska jest dziś w Europie wielką siłą, bo Sikorski, wraz z Tuskiem, dopuszczany jest do rozmów o pogodzie, ale o kosztach tzw. walki ze zmianami klimatycznymi już nie. Podczas ostatniego szczytowania w Brukseli, polscy najwyżsi przedstawiciele nie odezwali się ani słowem, gdy 20 proc. kwoty przeznaczonej dla Polski musi ona przeznaczyć na inwestycje wymyślone przez facetów podporządkowanych oszukańczemu lobby. Ponoć Tusk już wówczas spał, a Sikorski pewnie palił cygara. Może nawet z którymś z asystentów Angeli Merkel, w drugiej ręce trzymając popielniczkę.

Jak można pleść takie androny wiedząc, że za chwilę całą propagandową układankę szlag trafi, bo – gdyby policzyć uczciwie – bez pracy pozostaje już w Polsce coś około 18 proc. ludności, a wśród młodzieży kończącej szkoły, studia jest przeraźliwie gorzej. Jak można w ten sposób tumanić ludzi, gdy podpisaliśmy wasalski, tzw. pakt fiskalny? Tusk z Sikorskim opowiadali bzdury, że dzięki temu będziemy, jak równy z równym, zasiadali przy stole posiadaczy euro. Owszem, będzie dzięki temu Tusk z Sikorskim, mógł do Brukseli przyjechać, ale cała reszta jest jedną wielką blagą. Nawet za najbliższe drzwi ich nie wpuszczą, bo niczego przy podpisywaniu nie zrozumieli.

Tacy mocarze z tych Sikorskich. Na dowód tego mocarstwa pan Radosław powiada, że jeszcze nigdy rozmaite zachodnie kluby nie namawiały nas, by uczestniczyć w nich czynnie. Na przykład wciąż jesteśmy pytani, kiedy wejdziemy do strefy euro? Gdyby Sikorski był prawdziwym ministrem, a nie głupkowatym narcyzem, miałby odpowiedź w kieszeni – przy tej kondycji państw euro i przy takich zarządzających strefą euro – nigdy. Chyba, że chcemy błyskawicznie znaleźć się w sytuacji Grecji.

Ale przecież w tych wypocinach Sikorskiego nie idzie o prawdę, ani o pozycje Polski w Europie, czy świecie. Nasz ministerek dostał po prostu polecenie, by najgłośniej jak tylko może, wrzeszczeć o sukcesach, bo właśnie nadciąga klęska. I trzeba jej marsz, jak tylko da się, opóźniać. I dlatego właśnie uruchomiono pana Radosława, by wykorzystał swe wpływy w zaprzyjaźnionej redakcji. Jesteśmy potęga! Hej, wy tam, malkontenci z rozmaitych zakamarków, zazdrośnicy i fałszywi patrioci! Słyszycie? Mówię to wam ja, Radosław Sikorski.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych