Bądź kulturalny, nie pytaj! "Wolno pytać wyłącznie o pogodę"

PAP/Tomasz Gzell
PAP/Tomasz Gzell

Chamska dociekliwość, wciskanie się z pytaniami niegodnymi zapytywanych, spartoliło już dobry nastrój niejednego salonu. Nieznajomość podstawowych zasad regulujących współżycie była w każdej epoce jej przekleństwem. Co prawda zdarzały się sytuacje, w których bohaterowie byli znaczącym zaprzeczeniem otaczającej rzeczywistości, ale mówimy o wyjątkach. Taki Toscanini, nie patrząc ani na dotychczasowe osiągnięcia muzyka w zespole, ani na jego wykształcenie, wyrzucał z prób z byle jakiego powodu. Wystarczyło, że skrzypek przyszedł z pożyczonym instrumentem, bo swój zostawił w domu lub w lombardzie. I nikt nie śmiał go zapytać, czy kara aby nie jest zbyt surowa. Historia zna pełno podobnych przykładów. Trzeba wiedzieć, kogo, a w szczególności o co można zapytać.

Panią Ewę Kopacz, osobliwie, gdy z kaprysu premiera jest już drugą osobą w państwie, wolno pytać wyłącznie o pogodę, być może także o kolejność dni w tygodniu, zapach sukcesu itp. No, może jeszcze o imię Róży, ale pod warunkiem, że będzie to imię posłanki Thun.

Natomiast stanowczo zabronione jest zadawanie pytań o ustawę refundacyjną. I słusznie, przecież Ewa Kopacz nie miała z nią nic wspólnego. Człowiek sukcesu ma być kojarzony z taką chałą? A idźcież do wszystkich diabłów! Ani ona osobiście, ani jej znajomi, ani nawet jej towarzysze partyjni nie mają też żadnego wpływu na KRRiT, dlaczego więc ma dopuszczać do głosu jakichś oszołomów z opozycji, którzy koniecznie chcą znać przyczyny nie przyznania telewizji Trwam prawa do istnienia na multipleksie. Sejm nie jest dla oszołomów i marszałek Kopacz o tym dobrze wie. Nie będzie więc pozwalać na burdy wywoływane nieodpowiedzialnymi pytaniami.

I trzeba za to podziwiać Ewę Kopacz. Ciągle się uczy, choć potrafi już bardzo dużo. I opozycję postawi pod ścianą, i swoich pochwali, potrafi także pochwalić siebie samą. Najprawdopodobniej właśnie to umie najlepiej i dlatego wygląda na osobę szczęśliwą. Czego chcieć więcej?

W jej przypadku nie ma sensu – wzorem Ludwika Dorna - dociekać „lekarzu, co masz w garażu?”. Raczej, czego nie masz i mieć nie będziesz.








Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych