Dziennikarce portalu „Nowy Ekran” udało się uchwycić bardzo symboliczną dla III RP scenkę rodzajową. Działacz państwowy, jakim jako poseł jest niestety Stefan Niesiołowski, pokazowo wybiera sobie żurnalistów, z którymi będzie raczył rozmawiać.
Tą „wybraną” – a jakże - okazała się Katarzyna Kolenda-Zaleska, znana z tego, że słyszy głosy. Głosy mówiące na wiecach o „prawdziwych Polakach”.
Kolenda-Zaleska może złośliwcom kojarzyć się ze „stojakiem pod mikrofon”, zjawiskiem pamiętanym z peerelowskich dzienników telewizyjnych. Tamte stojaki też nie robiły krzywdy ukochanej władzy. Miło się uśmiechały i w ogóle były taki cymes, że palce lizać.
No więc widzimy Stefana Niesiołowskiego podczas miłej rozmowy z Kolendą-Zaleską, której polityk rządzącej partii z uśmiechem (sic!) serdecznie i wylewnie dziękuje za jakiś milusi artykuł w „Gazecie Wyborczej”. Fragment dotyczący podziękowań jest od 16 do 20 sekundy:
http://www.youtube.com/watch?v=MIFOtTKmVXA&feature=relmfu
Potem z ust pana profesora pada śmiertelny zarzut, że dziennikarka „Nowego Ekranu” jest z PiS-u. To kończy tę „konferencję prasową”, bo poseł zdenerwowany obecnością „mediów pisowskich” zaprasza dziennikarkę z zaprzyjaźnionej telewizji „na bok”.
Bardzo charakterystyczne jest zachowanie innych dziennikarzy. Milczą. Być może są zadowoleni z wyróżnienia przez kulturalnego i statecznego starszego pana...
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132537-stefan-niesiolowski-jednak-lubi-dziennikarzy-co-prawda-tylko-niektorych
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.