Londyn-Boston-Tuluza: sprawców popełnionych tam zbrodni łączy wspólna nienawiść do Zachodu

fot. PAP/EPA
fot. PAP/EPA

Zabójcy z londyńskiej dzielnicy Woolwich może są szaleni, ale to, że prosili przypadkowych przechodniów o sfilmowanie ich tuż po dokonaniu zbrodni, na tle gorących jeszcze zwłok ofiary, świadczy o działaniu wyrozumowanym, nie zaś impulsywnym.

Przesłanie, jakie Abdullah Mujahid (przed konwersją na islam: Michael Adebolajo) miał, nie dla przechodniów przecież tylko, ale dla Zachodu w ogóle, było takie: nie jesteście już bezpieczni u siebie, ponieważ my - wasi współobywatele, działający z ukrycia, możemy was zaatakować w każdym momencie, kiedy się tego nie spodziewacie, ale zawsze w imię Allacha, gdyż wasz system wartości obraża Allacha.

Ta zbrodnia bardzo przypomina serię zabójstw Mohameda Meraha w Tuluzie i okolicy w marcu 2012, a - oglądana z szerszej perspektywy - także niedawny zamach w Bostonie podczas maratonu, dokonany przez braci Carnajewów.

Podobieństwo z zabójstwami Meraha polega na tym, że celem zabójcy byli ci, którzy symbolizują albo próby zaprowadzania zachodnich porządków w świecie islamu (żołnierzy armii francuskiej), albo tolerancję Zachodu w stosunku do kultury żydowskiej (nauczyciel i uczniowie z żydowskiej szkoły wyznaniowej). Merah był, by tak rzec, bardziej dosłowny w swoim przesłaniu, bo żołnierze armii francuskiej, których zabił, byli synami islamskich imigrantów, podczas gdy Michael Adebolajo i jego kompan zabili białego Brytyjczyka. Jednak przesłanie jest bardzo podobne: wara wam, ludziom Zachodu, od tego jak my urządzamy swoje życie na naszych islamskich ziemiach.

Ale jest coś jeszcze: przez zgeneralizowany strach, jaki takie akty muszą wywoływać, chodzi też o zmianę zachowań ludzi, społeczeństw i w końcu państw Zachodu. Chodzi więc także o to, żeby ci ludzie, te społeczeństwa i te państwa także u siebie prowadziły się inaczej, niż dotąd. Na przykład pluralizm jako zasada budowy tych społeczeństw, jest jedną z rzeczy, które obrażają Allacha i jako takie muszą być wykorzenione. Nie tylko w Afganistanie czy w Iraku, także we Francji czy w Anglii.

Z pewnością nie można utożsamiać antyzachodnich radykalizmów z islamem jako takim, ani ekstremistów z muzułmanami jako takimi. Ale faktem niezbitym jest i to, że zawsze powołują się oni na islam. Więc twierdzić, że nie ma tu żadnego związku, to uprawiać kolejne poprawne politycznie zaklęcia w nadziei, że to zaklinanie rzeczywistości zmieni ją.

Roman Graczyk

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych