W co gra p. Kowalczyk? "Redakcja „Pressa" nazywając moje sprostowanie „wyjaśnieniem" dokonuje manipulacji"
opublikowano: 30 lipca 2011 roku, 10:54 | ostatnia zmiana: 3 sierpnia 2011 roku, 16:30
Okładka książki Romana Graczyka. Fot. wPolityce.pl
Jak część z Państwa wie, w kwietniowym numerze miesięcznika "Press" ukazał się obszerny materiał poświęcony mojej osobie (jako autorowi „Ceny przetrwania?"), pióra Mariusza Kowalczyka. Nie będę go tu szczegółowo omawiał, w każdym razie podane tam fakty mijały się prawdą – niekiedy rażąco. Wojciech Pięciak ocenił ten tekst na łamach "Tygodnika Powszechnego" jako zasługujący na tytuł "Hieny roku" ("Tygodnik Powszechny", 17 kwietnia 2011). Ja ze swej strony wyjaśniłem na łamach "Tygodnika" okoliczności tego, co było najdalej idącym oszczerstwem pod moim adresem („Tygodnik Powszechny", 8 maja 2011), zaś do „Pressa" skierowałem żądanie opublikowania sprostowania wraz z dokumentami ze śledztwa z roku 1984.
„Press" w majowym wydaniu zamieścił sprostowanie, ale zarazem w dwóch punktach złamał prawo. Po pierwsze - odmawiając opublikowania dokumentów (czym złamał art. 31, ust 1 ustawy „Prawo prasowe"), po drugie opatrując sprostowanie komentarzem w tym samym wydaniu pisma (art. 32, p. 6).
TU podaję za „Pressem" moje sprostowanie i komentarz autora tekstu, Mariusza Kowalczyka.
Co się tyczy oskarżeń Jerzego Skoczylasa, wszystko wyjaśniają dokumenty z 1984 r. – zachęcam do ich lektury. Co do p. Kowalczyka (nb. autora osławionego tekstu o „Uważam Rze" w lipcowym „Press"), pozwolę sobie poczynić cztery uwagi.
Po pierwsze, redakcja „Pressa" nazywając moje sprostowanie „wyjaśnieniem" dokonuje manipulacji. Próbuje ukryć fakt, że tekst ma status sprostowania i w ten sposób chce znaleźć alibi do drukowania polemiki z nim, bowiem „Prawo prasowe" nie zezwala na to w przypadku sprostowań.
Po drugie, odmowa druku dokumentów pod pretekstem, że są obszerne objętościowo jest unikiem. Gdyby „Press" traktował ten argument serio, zaproponowałby wybór najważniejszych dokumentów, albo zamieściłby całość na swojej stronie internetowej.
Po trzecie, zwracam uwagę, że można - działając jak Mariusz Kowalczyk w złej wierze - wskazać dowolną ilość osób, które rzekomo rozmawiały ze Skoczylasem po mojej z nim rozmowie 29 kwietnia 1984 r. i potwierdzają jego wersję. Tylko jak wytłumaczyć jedno: dlaczego podczas przesłuchania na SB zachowałem się w sposób, który nikogo nie narażał na szwank (co zaprotokołowano), a nazajutrz w rozmowie ze Skoczylasem miałem mu rzekomo powiedzieć, że naraziłem ludzi? To nonsens.
Po czwarte, p. Kowalczyk z uporem godnym lepszej sprawy udaje, że nie wie, o co chodzi. Udaje, że nie rozumie, iż moja taktyka w śledztwie polegała na tym, by oddzielić to co „trefne" (powielacz, farba i inne rzeczy świadczące, że na tam się odbywało drukowanie) od tego, co mogło uchodzić za legalne. I zgodnie z tą zasadą powiedziałem SB-ekom, że papier służy mi do pisania tekstów dziennikarskich (a nie do drukowania „bibuły"), zaś matryce pozostały z okresu legalnej „Solidarności" i też nie służą do drukowania „bibuły". P. Kowalczyk uporczywie nie przyjmuje do wiadomości, że ta taktyka była dostosowana do faktu, iż matryce i papier znaleziono w części mieszkalnej, zaś powielacz na strychu – co mu wyraźnie powiedziałem.
Nie robi też na nim żadnego wrażenia fakt, że ta taktyka okazała się skuteczna: nikomu z moich znajomych (ani tym związanym z drukowaną na strychu „bibułą", ani tym z „Aplauzu") nie spadł włos z głowy. P. Kowalczyk udaje idiotę, pisząc:
Gdybym się na nich [tzn. na materiałach ze śledztwa – RG] opierał, musiałbym napisać, że Roman Graczyk powiedział na milicji, iż na strychu miał nie papier, lecz matryce poligraficzne z czasów >>Aplauzu<<?
To jest insynuacja, że w śledztwie uczyniłem iunctim pomiędzy powielaczem czynnym w 1984 r., a matrycami z czasów „Aplauzu". W rzeczywistości zeznawałem dokładnie odwrotnie.
A więc: o co chodzi p. Kowalczykowi i „Pressowi"?
kategorie: Media Historia
tagi: graczyk
Komentarzy: 6
Panie Graczyk! Jako konsument ubeckiego lajna powinien Pan zachowac resztki przyzwoitosci i czynic wokol siebie jak najmniej halasu. Juz zbyt wiele Pan zla wyrzadzil z proznosci, nierozwaznosci, czy innych niskich pobudek?
Bardzo ciekawa, rzeczowa i kulturalna wypowiedź. Niemożliwe, żeby tak pisał PiSowiec - to musiało wyjść z najjaśniejszych mysli PO!
jakie tam PO, to UBECJA !!!
Podszywajacy sie pod PiS ("Stary PiSowiec) jest powszechnie znany jako stary ubek. Smrodzi nie tylko na tym forum.
Masz obsesje smordu "warszawiaku" z Wolomina, ale to dlatego, ze sam cuchniesz Wolominem.
Kowalczykowi i "Pressowi" chodzi wyłącznie o nasmrodzenie dookoła Pana. To jest tzw. dziennikarstwo zaangażowane - za pryla było tej hołoty mnóstwo, ale podpisywała się pseudonimami. Teraz najgorsze kanalie nie wstydzą się być kanaliami, to czego niby miały sie wstydzić p. Kowalczyk?
Nie przegap
- Przywrócili nad stocznię imię komunistycznego zbrodniarza, twórcy systemu nienawiści. Ale są ludzie, którzy protestują. ZDJĘCIA!
- Poufne informacje KNF o SKOK-ach trafiły do mediów. "Czy mamy do czynienia z przekazaniem poufnych informacji mediom przez przedstawicieli KNF?"
- Nasz wywiad. Krzysztof Szczerski: Potrzebujemy, by Polska wstała z kolan ws. śledztwa smoleńskiego
- Ważny sojusznik sprawy smoleńskiej. McCain jest jednym z najtrzeźwiej patrzących na Rosję i Putina polityków
- 100 lat temu zmarł Bolesław Prus - jeden z największych polskich pisarzy, do dziś aktualny. Jego "Lalka" to powieść genialna
- Wicepremier Węgier: "Korporacje wywoziły ogromne pieniądze, większe niż wynikało z zasady zysku. Tak traktuje się kolonie"