Część dziennikarzy już znalazła winnych tego, że przed kilkoma dniami funkcjonariusze Policji - w zasadzie bez żadnego powodu - zatrzymali i ukarali kibiców Jagiellonii Białystok. Dziennikarski mainstream przekonuje, że to... PiS odpowiada za to, że kibice krzyczą hasła, które obrażają konstytucyjne organy państwa. Teraz toczy się już tylko bój o to, by taka narracja dotarła do jak największej części społeczeństwa.
Świat polskich mass-mediów (a przynajmniej jego dominująca część) jest niezwykle przewidywalny. Od kilku dni można było się spodziewać, że przedstawiciele mainstreamowych mediów będą starali się udowodnić, że za zatrzymanie kibiców Jagiellonii Białystok odpowiada...
PiS. Przypomnijmy, że w ostatni wtorek do policyjnych radiowozów trafiło 43 kibiców Jagi, protestujących pod Podlaskim Urzędem Wojewódzkim przeciwko zamknięciu części trybun na stadionie miejskim. Młodych ludzi, którzy stali z transparentem i krzyczeli m.in. hasło „Donald, matole, twój rząd obalą kibole" zatrzymano, a następnie ukarano mandatami pod zarzutem... demonstracyjnego okazywania w miejscu publicznym lekceważenia narodu polskiego, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnych organów (chodziło przede wszystkim o obraźliwe okrzyki pod adresem premiera Tuska).
Po tym zatrzymaniu tylko czekałem, który z dziennikarzy odezwie się pierwszy. Padło na Dominikę Wielowieyską, która - o czym pisał już portal www.wpolityce.pl - na łamach „Gazety Wyborczej" stwierdziła, że za karanie kibiców odpowiadają przede wszystkim... posłowie PiS, którzy - gdy rządzili - nie zmienili przepisu dotyczącego znieważania konstytucyjnych organów. Argument to niezwykle pokrętny, ale myślę, że można się spodziewać kolejnych takich tekstów bądź wypowiedzi, udowadniających odpowiedzialność PiS za zatrzymanie kibiców Jagi.
Dlaczego spodziewałem i spodziewam się takiej reakcji części dziennikarzy tzw. „głównego nurtu"? Wystarczy sobie przypomnieć kwietniową dyskusję w radiu Tok FM, gdy zaproszeni przez red. Janinę Paradowską goście mówili o oszczerstwach wobec najwyższych urzędników państwowych podczas demonstracji 10 kwietnia. Symptomatyczny był wówczas głos prof. PAN Radosława Markowskiego:
Za dużo już powiedziano. Padają takie słowa, jak „zdrajca" wobec premiera, czy „sprzedawczyk" wobec prezydenta i nic się nie dzieje. Zastanawiam się, jak wielkie spustoszenie to czyni w młodym pokoleniu. Żyjemy w kraju, w którym otoczenie lidera partii opozycyjnej bezkarnie obraża władzę. Tu nie chodzi o zarzuty, że ktoś jest „nieukiem", czy że jest leniwy, bo takie zarzuty można czynić. Ale na słowo „zdrajca" powinna reagować prokuratura. A ona nic nie robi
- stwierdził prof. Radosław Markowski.
Z wypowiedzi prof. Markowskiego można więc wysnuć wniosek, że to PiS odpowiada za zachowanie kibiców, bo przecież to PiS czyni spustoszenie w głowach młodych ludzi. Spustoszenie polegające na tym, że „otoczenie lidera partii opozycyjnej bezkarnie obraża władzę", a więc de facto pozwala na jej obrażanie także przez kibiców. Gdyby nie taka postawa otoczenia prezesa, kibice nie krzyczeliby haseł obrażających obecnego premiera, bo nie mieliby i nie znali negatywnych, PiSowskich wzorców. A takiej postawy by nie było, gdyby PiS został - o czym głośno mówił w tej samej dyskusji w Tok FM red. Adam Szostkiewicz - zdelegalizowany.
Tyle tylko, że takie wypowiedzi dziennikarskiego mainstreamu świadczą o jego bardzo krótkiej pamięci. A może raczej pokazują jak łatwo przychodzi niektórym dziennikarzom wypieranie ze swojej pamięci niewygodnych faktów, kłócących się z obecnie obowiązującym oglądem sytuacji. Gdy kilka lat temu młodzi ludzie domagali się ustąpienia ówczesnego ministra edukacji Romana Giertycha krzycząc „Giertych do wora, a wór do jeziora", cieszono się, że oto mamy zaangażowaną w sprawy społeczne młodzież, która skutecznie korzysta z zagwarantowanej art. 54 Konstytucji wolności wyrażania swoich poglądów. Podobnie jak Hubert H., który obrażał głowę państwa, a następnie został bohaterem programu Tomasza Lisa. Wspomniany Hubert H. trafił zresztą w 2006 r. na sztandary większości dziennikarskiego mainstreamu. Można chociażby przypomnieć tekst Moniki Olejnik, która ironicznie pisała, że dziwi się, że sprawą Huberta H. zajmuje się prokuratura.
Hubert H. powinien chodzić po Warszawie z kubłem i pędzlem i zamalowywać wszystkie brzydkie napisy dotyczące władzy albo w ramach kary powinien pomalować mieszkanie obywatelowi, któremu głowa państwa powiedziała „Spieprzaj, dziadu" („Poland show", Gazeta Wyborcza, 28 sierpnia 2006 r.)
Można też sięgnąć po komentarz z tej samej „Gazety Wyborczej", dotyczący sprawy Stanisława B. z Węchadłowa, którego pińczowski sąd uznał za winnego „znieważenia organu państwowego" (czyli prezydenta Wałęsy) podczas sprzeczki na przystanku o „Solidarność":
Wyrok jest groźnym precedensem (...) Gdy jakaś władza państwowa, sądownicza czy inna będzie decydować, co nam wolno mówić na przystankach lub w telewizji. Tak zaczyna się cenzura i kończy demokracja.
Albo komentarz Stanisława Podemskiego pt. „Kaganiec" („Gazeta Wyborcza, 1-2 kwietnia 2006 r.) który przypominał, jak to w czasach PRLU-u obowiązywał przepis:
kto rozpowszechnia fałszywe wiadomości mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa polskiego bądź obnażyć powagę jego naczelnych organów, podlega karze więzienia do lat pięciu lub aresztu".
„Co to jest wiadomość? Co to jest istotna szkoda? Co to jest obniżenie powagi - pytali obrońcy sądowi i z wyroku dowiadywali się że dowcip, wierszyk, kalambur to fałszywa właśnie wiadomość niebezpieczna dla państwa. Na tej podstawie skazano na dwa lata więzienia człowieka, który opowiadał klasyczny już dowcip o „Moskalikach".
Ciekawe, czy i kiedy Polacy będą zatrzymywani za opowiadanie dowcipów o obecnej władzy. I czy wówczas medialny mainstream też będzie milczał, albo udowadniał, że wszystkiemu winny jest... PiS.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/113811-buerlecithina-dla-dziennikarskiego-mainstreamu-kiedy-hubert-h-ktory-obrazal-glowe-panstwa-zostal-bohaterem-programu-tomasza-lisa
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.