W przeciwieństwie do wielu polskich prawicowców nie mam problemu w tym, żeby przyznać, że naród niemiecki wiele wycierpiał podczas II wojny światowej. Mało tego, uważam powojenne wysiedlenia ludności niemieckiej za zbrodnię komunistyczną. A mimo to inicjatywa Bundestagu, który wezwał rząd Angeli Merkel do ustanowienia 5 sierpnia Dniem Wypędzonych wzbudza mój opór.
Niemcy - jeżeli już chcą rozdzielać poszczególne kategorie swoich ofiar z ostatniej wojny - mogliby bowiem stworzyć trzy narodowe święta.
1. Dzień ofiar alianckich nalotów dywanowych. Upamiętniał on by setki tysięcy niemieckich cywilów, w tym kobiet i dzieci, które padły ofiarą amerykańskich i brytyjskich, ataków na niemieckie miasta. Drezno, Hamburg i
dziesiątki innych miejscowości Rzeszy w ostatniej fazie wojny zostało obróconych w gruzy, przy pomocy tysięcy potężnych zapalających i burzących bomb.
2. Dzień ofiar barbarzyństwa Armii Czerwonej. Upamiętniałby on setki tysięcy niemieckich cywilów, w tym kobiet i dzieci, które padły ofiarą, zbrodni wojennych, do których doszło gdy jednostki sowieckie wkroczyły na
terytorium Rzeszy. A były to zbrodnie straszliwe. Bolszewicy puszczali z dymem całe miejscowości, dokonywali masakr ludności, bronią masowego rażenia Armii Czerwonej był gwałt. Do tego można dodać ofiary sowieckich
okrętów podwodnych (samo zatopienie Gustloffa to blisko 10 tysięcy ofiar) oraz gehennę niemieckich jeńców w sowieckich łagrach po zakończeniu wojny. Ci co mieli szczęście i przeżyli wrócili do domów po 1956 roku.
3. Dzień wypędzonych z terytoriów należących dziś do Polski i Czech. A więc ludzi, których dotknęło wielkie nieszczęście. Komuniści - często w brutalny sposób - wygnali ich ze stron rodzinnych, odebrali im domy i inną własność. Trudno jednak porównać to wydarzenie do hekatomby nalotów dywanowych czy koszmaru, jakim było wkroczenie do niemieckich miast i miasteczek Armii Czerwonej.?
Warto więc zadać pytanie dlaczego niemiecka koalicja rządząca forsuje właśnie trzeci pomysł? Dlaczego na główną grupę niemieckich ofiar II wojny światowej wyrastają właśnie wysiedleni ze Wschodu? Obawiam się, że chodzi tu o polityczną kalkulację. Niemcy doskonale wiedzą komu lepiej się nie narażać. Kto jest silny, a kto słaby na arenie międzynarodowej.
Ustanowienie Dnia ofiar alianckich nalotów dywanowych wywołałoby bez wątpienia niezadowolenie Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, które nie lubią jak przypomina im się, że - wbrew obrazowi utrwalonemu w
hollywoodzkich filmach - podczas minionej wojny nie zawsze występowali w roli "good guys". Reakcję Rosji na ustanowienie w Niemczech Dnia ofiar barbarzyństwa Armii Czerwonej łatwo sobie wyobrazić.
A Polska i Czechy? No cóż, wygląda na to, że z nami się liczyć nie trzeba.
Co więc powinniśmy robić w tej sprawie? Przede wszystkim przestać wchodzić w polemiki na temat sensu wypędzeń ("to Hitler wywołał wojnę", "po tym co działo się podczas okupacji inaczej się nie dało", "wyście nas pierwsi przesiedlali" itp.). Taka taktyka stawia nas bowiem na pozycji, w której bronimy działań komunistów, a poza tym jest kontrproduktywna.
Zamiast tego powinniśmy na każdym kroku przypominać, że Niemców nie wysiedliła Polska. Nasz kraj przegrał wojnę i w jej wyniku utracił niepodległość. W momencie, gdy Niemcy byli wysiedlani z terytoriów odebranych Rzeszy polski rząd i polski prezydent znajdowali się na emigracji i nie mieli żadnego wpływu na te wydarzenia. Wysiedlenia były dziełem komunistów, a więc ludzi wykonujących rozkazy Związku Sowieckiego.
Również sama decyzja o usunięciu Niemców nie została podjęta przez Polaków. Zdecydowali tak w Poczdamie przedstawiciele trójki wielkich mocarstw - Związku Sowieckiego, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.
Tylko jeżeli udałoby się nam przeforsować taką narrację i interpretację wydarzeń sprzed 65 lat problem wypędzeń zniknąłby z listy problemów w stosunkach polsko-niemieckich. Stałby się bowiem problemem w stosunkach niemiecko-rosyjskich oraz niemiecko-anglosaskich. A w Berlinie dobrze wiedzą, że w relacjach z tymi
partnerami mogą sobie na znacznie mniej pozwolić.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/110167-nie-mam-klopotow-z-dniem-wypedzonych-ale-powtarzam-niemcom-powiedzcie-o-wszystkich-swoich-ofiarach
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.