Zdumiewające jak dalece może zmienić się postawa kobiety walczącej o własny interes. Z wabiącej kokietki lub polującego wampa, w oka mgnieniu potrafi przeobrazić się w skrzywdzoną Calineczkę, naiwnie pozwalającą się uwieść czyhającemu na jej niezłomną cnotę złoczyńcy. Złoczyńcą miał się okazać Agent Tomek, a niewinną ofiarą Beata Sawicka, próbująca przekonać dziś Sąd, a za pośrednictwem mediów całą opinię publiczną, do swoich racji.
Błagająca o uniewinnienie była posłanka PO, przekroczyła wszelkie granice śmieszności.
Odebrano mi godność, odarto z intymności, skrzywdziło mnie demokratyczne państwo. To polityczne barbarzyństwo
- łkała w tzw. ostatnim słowie przed wyrokiem.
Uniewinnienie to dar na dalsze życie. Ja nie chcę umierać za politykę
- apelowała w trwającym ponad 50 minut wystąpieniu, próbując dowieść, że stała się celem politycznym PiS, które za czasów swoich rządów szukało haków na polityków Platformy.
Nie ja byłam celem, lecz Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, rodzina Wałęsów i nadzorujący służby poseł Marek Biernacki. To na nich się zasadzano.
- łkała nieprzerwanie, podkreślając, że perfidnie wykorzystano jej odruchy serca i przyjaźni.
Wszystkim, którzy sądzą, że świat jest dobry, a ludzie przyjaźni, chcę powiedzieć, że tak nie jest. Nikt nie kalkuluje, czy osoba nowo poznana będzie dobrym przyjacielem, czy zrujnuje życie dla dobra formacji, której wtedy sprzyjał, a dziś jest jej posłem. Ja cały czas uważałam, że Tomasz Piotrowski (udający biznesmena agent CBA) jest moim przyjacielem
- mówiła. Ciekawie ustawiła też linię obrony, uzasadniając własne słabości. Przekonywała sąd, że gdy chce się uderzyć w kobietę, najłatwiej uderzyć w jej seksualność.
To zastanawiające, tym bardziej, że w tym samym przemówieniu uznała samą siebie za uosobienie cnót i bohaterstwa.
Uważam się za kobietę silną, odważną i waleczną. Przeżywałam te upokorzenia przez 5 lat. Barbara Blida tego nie przeżyła. Andrzej Lepper tego nie przeżył. Czuję się pionkiem w wielkiej grze sił specjalnych
- mówiła.
Szkoda tylko, że podczas tego ckliwego przemówienia, w którym Beata Sawicka prezentowała samą siebie jako świętą męczennicę, zapomniała o kilku kluczowych faktach.
1. To nie państwo odarło ją z intymności, rękami Agenta Tomka, lecz jej naiwna i prawdopodobnie trudna do okiełznania przez nią samą namiętność. Jak dziś nam wiadomo, nie tylko miłosna.
Z nagrań operacyjnych CBA wynika wyraźnie, że żądza pieniądza i władzy były jej równie bliskie:
Może będą wybory za dwa miesiące, może będą za pół roku, może za trzy tygodnie. Stąd wiesz, ja muszę być przygotowana na każdy wariant. W politykę się nie musicie mieszać, tylko kasę dajcie -
mówiła w rozmowie z funkcjonariuszem CBA 20 sierpnia 2007. (źródło: nagrania operacyjne CBA; Fragmenty – „Gazeta Wyborcza” 18 października 2007).
2. Beata Sawicka nie pamięta już dzisiaj, że sądowy wyrok nie byłby "umieraniem za politykę", lecz poniesieniem odpowiedzialności za własne, podjęte świadomie działania. Przyjęcie łapówki to rzecz, której towarzyszy zwykle wysoki stopień świadomości, zwłaszcza w sytuacji, gdy jest się posłem na Sejm, o nieskalanej - co podkreślała dziś wielokrotnie Sawicka - reputacji.
W to, że była sprawy świadoma, też trudno wątpić:
I rezyduję tutaj, na stałe przeprowadzam się i koniec i kręcimy lód, co półtora tygodnia jestem w Sejmie. Codziennie w robocie, Warszawa nasza
- wieściła z triumfem w rozmowie z funkcjonariuszem CBA 22 sierpnia 2007. (źródło: nagrania operacyjne CBA; fragmenty – „Gazeta Wyborcza” 18 października 2007).
3. Była posłanka Platformy twierdzi, że była tylko małym pionkiem, niezbędną przynętą do złowienia grubych ryb. Może i byłoby w tym trochę prawdy, gdyby tak chętnie nie dała się nabić na haczyk. O tym, że była figurą większą, niż dziś opisuje, również można się przekonać, śledząc materiały CBA.
Kurwa mać, tyle mam układów teraz wypracowanych i to wszystko w łeb weźmie, bo nie problem byłby, gdybyśmy my wzięli władzę
- mówiła w rozmowie z funkcjonariuszem CBA 8 sierpnia 2007. (źródło: nagrania operacyjne CBA, „Rzeczpospolita”, 17 października 2007).
Ja robię w polityce już trochę czasu i mam głowę na karku
- dawała wyraz swojej pozycji w rozmowie z funkcjonariuszem CBA 8 sierpnia 2007. (źródło: nagrania operacyjne CBA; fragmenty – Gazeta Wyborcza 18 października 2007).
4. Mówienie o tym, że wykorzystano jej przyjaźń czy chwilowe otępienie serca, w które wprawił ją czarujący Agent Tomek również brzmi niedorzecznie. Fascynacja - fascynacją, przyjaźń - przyjaźnią, namiętność - namiętnością, ale biznes - biznesem. Gdyby chodziło tylko o rozkochanie, w które miał ją wprawić mężczyzna, będący obiektem jej westchnień, załatwiłaby mu każdą możliwą sprawę bezinteresownie. Tutaj jednak znalazło się miejsce na grubą kopertę.
Powiem szczerze, że chciałabym to doprowadzić do końca, jeżeli coś z tego mielibyśmy oboje albo ty. Ale jeżeli jest tylko za friko, to to pieprzę
- jasno precyzowała swoje cele w rozmowie z funkcjonariuszem CBA 3 sierpnia 2007. (źródło: nagrania operacyjne CBA, „Rzeczpospolita”, 17 października 2007).
5. I wreszcie ostatnia rzecz, ta o bohaterstwie. Pani Beato, aż nie przystoi. Waleczne kobiety nie miękną tak łatwo pod wpływem testosteronu sprawcy. Mądre kobiety panują nad słabością, potrafią rozpoznać właściwy kierunek i są świadome skutków własnych działań. Bohaterskie kobiety potrafią odmawiać, nie dają się tak łatwo omamić chłopcom, którzy mogliby być ich synami. Waleczne kobiety, pani Beato, potrafią same bronić własnej godności. Żaden, nawet najsprawniejszy agent CBA im w tym nie przeszkodzi.
Warto się dłużej oszukiwać?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132211-pani-beato-nie-przystoi-waleczne-kobiety-potrafia-same-bronic-wlasnej-godnosci-zaden-agent-cba-im-w-tym-nie-przeszkodzi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.