Fotoplastikon. Grzech strachu. Boję się ministra Nowaka, posła Biedronia w MSZ, Lisa to się już boję z przyzwyczajenia

Rys. Rafał Zawistowski
Rys. Rafał Zawistowski

Czas wyznawać grzechy, a ja się boję.

Bać się to grzech. A ja boję się coraz bardziej, z dnia na dzień strach rośnie, odsuwa od ludzi, gubi entuzjazm i potrzebną wiarę oraz nadzieję, choć matką ona głupich.

Budzę się w nocy i boję się tego, czego jeszcze nie wie poseł Joński. On może jeszcze nie wiedzieć wiele. A jak zacznie za mnie decydować – strach.  Na Kościół – matkę naszą jak się zamachnie, bo nie wie, bo nie rozumie, nie słyszał, nie powiedzieli. I będzie nieszczęście i pasibrzuchy mu się pomylą. Z posłem Kaliszem.

Boję się, że poseł Joński nie zrezygnuje i nikt go nie odwoła. Nie, nie, tego nawet się nie boję, bo to pewnik. Jakby odwołali, to poszedłby na kolei pracować, to i strach jeszcze większy, bo zapomni, przekręci, coś mu się wyda i nieszczęście gotowe. Ale nie odwołają. Raczej się boję, że wyborcy wezmą go za ważnego, bo ciągle jest w telewizji, jak Lis, Gugała i Kolenda, i jeszcze raz wybiorą.

Boję się ministra Nowaka od dawna, bo zadusić może jedną ręką, a teraz jeszcze koledzy dojdą w zarządzie kolei. Strasznie się boję, bo znów rozkład zmienią, na jeden tor wpuszczą i kolejne lokomotywy pójdą na przemiał. A skąd brać nowe lokomotywy?

Boję się, że dociągnę jakoś do 67, a Wincentemu znów zabraknie i każe pracować do 76, i na dwóch etatach, bo to taniej i wydajniej, pewnie i na kolei. Strach.

Boję się też nowych wersji matki Madzi, mi już nic do głowy nie przychodzi. A Jej?

Ze wstydem przyznaję, że boję się posła Biedronia w MSZ, co obiecał poseł Palikot. Obecny szef resortu już jest do niczego, ale przynajmniej wiem, czego się bać. A tu strach przed nieznanym. Co jeszcze wymyśli poseł Palikot, boję się, że nie wiem – czy na trzeźwo wymyśli, czy dla jaj. Dla mego strachu to bez znaczenia.

Jaj też się boję. Z chowu klatkowego czy z podściółki – strach dotknąć, bo na każdym męka kury i nowa cena, przez którą i salmonella drożeje. Ryzyko przed Świętami, jeszcze większe po, bo przecież nie wyrzucą, przecenią i wcisną.

Boję się wściekłych kur. Podobno są ich miliony. Jak wyrwą się z za małych klatek, jak hulną na ulice, to i Kaczyński przy nich anioł, a Lis nie wystarczy. Tłumy widzę na ulicach tymczasem we śnie, i się boję.

Lisa to się już boję z przyzwyczajenia, przez Lisa się nie budzę. To usypia czujność i tego się boję, bo a nuż coś nietypowego zmaluje, nowe pismo obejmie, a choćby i książkę telefoniczną, to już do nikogo się nie dodzwonię, bo będą w niej tylko lepsi, a z co z gorszymi, kiedy znam tylko gorszych?

Co babę widzę, to się boję, że ma bakterie w miejscach intymnych i nie zaleczyła za radą znanej prezenterki, która zwalczyła, ale nie wiadomo, czy tylko bakterie, czy też i wzdęcia.

Zniknęła kobiecość, nawet na poczcie, strach dotknąć, rękę podać, w oczy przymilnie zajrzeć, bo nieszczęście gotowe.

Facetów też się boję, szczególnie tych z przedłużoną erekcją, po najedzeniu się pastylek szeroko reklamowanych, zgodnie z rosnącym popytem. Niechby to był tylko dróżnik czy chirurg, ale polityk? Polityk w tym stanie musi mieć spaczone widzenie i jeszcze wymyśli dodatek dla ojców, którzy odchowali dzieci. Trzy lata dłużej za każde odchowane dziecko. A niby czym to się różni od obiecanek dla powodzian czy redukcji nauczania historii? Mały Joński będzie bez szans, bo ani z domu, ani ze szkoły. A jak polityk-facet przedawkuje, co widać nieraz w telewizji, a jak polityczka nie zażyje i wzdęta coś poweźmie, podejmie, uchwali?

I jeszcze sen miałem straszny – siedziała Olejnik, Lis i Paradowska i tak na mnie patrzyli, nic nie mówili. Do rana nie spałem, zgrzany i spocony. Kostucha?

Strach żyć.

I ta baba z reklamy, która chce zadenuncjować szefa, że ma nielegalne oprogramowanie. To już groza. Puścili to na wzór, na przykład do naśladowania. Jak to trafi na babę ze wzdęciem jeszcze, leczoną przez Goździkową, nie daj Boże ministrę jakąś czy feministkę, to na człowieka tak doniosą, że strach żyć, strach spać, strach być.

A jak Lech takie poprze, że niby jest za i tylko trochę przeciw? To ja się boję, że tak znów powie i będą kłopoty. Już raz podobno tak kiedyś gadał i są kłopoty z papierami, i rysa na historii. A teraz referendum sercem popiera, ale nie rozumem. To znaczy jak, to znaczy czym, to znaczy – jak? Przecież z porywu Jońskiego jeszcze poprze, jak innych wcześniej – dla jaj, a tych, jak powiedziałem już i tak się boję.

I śni mi się poseł Palikot, i Joński, i emerytura, i Lech zanim co powie, i że Tusk jeszcze raz się spotka z Pawlakiem. Już teraz jak obu widzę, to za guzik się chwytam, dwa obroty robię. Czy to poważne?

Ja już się nie boję, że przed wyborami kłamali. To by nie było nic nadzwyczajnego. Ja się boję, że nie wiedzieli, że trzeba wydłużyć, że mus jest taki, a nawet warunek awansu premiera gdzieś wyżej i stąd ta heca.

A może wtedy jeszcze nie zażywali albo teraz przestali?

Czy to grzech tak się bać? Chyba duży, przeto proszę o rozgrzeszenie, o wybaczenie proszę i wsparcie. Obiecuję telewizor wyrzucić, gazety do rąk nie brać, chyba że Polską i Uważam Rze, ale boję się linczu środowiska, zemsty salonu, sarkania w pracy, ostracyzmu i zaułków Ciemnogrodu, kosztem jasności, kosztem jedynej słuszności i wiedzy – jak nazwać Murzyna, żeby było poprawnie. Może Bambo?

Tu się obudziłem i wypieram się, zlany potem - chamstwa, braku zrozumienia, poprawności i elegancji.

Może wreszcie spokojnie usnę z rozgrzeszeniem. Ale nie, znów mi jaki tam wytknie Polsat, szczęściem nie wie, jak głosowałem za waloryzacją.

Więc - na Święta, ze strachu przed zejściem z niedospania – zawieszam banie się, czego i Państwu życzę. Do Dyngusa i olania.

A potem bójmy się świadomie, konstruktywnie, w rozsądnych granicach…

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych