Fotoplastikon Markiewicza. Procedury. Obywatel i tak wie, że trzeba „załatwić” lub (lokalnie) „łatwić”

Fot. PAP / Leszek Szymański
Fot. PAP / Leszek Szymański

Biją się. Rzekomo w sprawie ACTA. Genialnie spór ten nazwał Zaremba – biją się zamordyści z nihilistami, ale dodać też trzeba koniecznie, że jedni popaprańcy naparzają się z drugimi.

Tym pierwszym wydało się, że ktoś i za nic dał im obszar wolności, gdzie żadne reguły nie obowiązują, żadnych praw nie trzeba szanować, a zamordyści wezmą ich – jak nazwa wskazuje – za mordę.

Naiwni, wszelako rozkosznie naiwni i obaw to nie budzi. Niedługo staną się płatnikami VAT i wszystko się unormuje. A zamordyści i tak wezmą ich – jak nazwa wskazuje – za mordę, ale przecież wybiórczo i  nieskutecznie.

Zamordystom z kolei wydaje się, że ukazami, obwieszczeniami, ustawami i dekretami uregulują wszystko i złapią, obnażą, zdemaskują wszelką nieprawość. Pomysł ten – godny idioty – wymaga w realizacji geniusza, by wszystkie zakazy połączyć z karami, rozporządzenia uzgodnić z zarządzeniami, a te – z ustawami, co nigdy się nie udało, tym bardziej u nas.

Kult procedur i nieumiejętność ich wymyślenia budzą strach i trzeba zrozumieć nihilistów.

Jak rząd chce wprowadzić procedury, to z pewnością będzie nowelizować je co kwartał i nikt ich nie pojmie, z czego brać się będzie chęć działania poza procedurami.

Podsłuchy są tego koronnym przykładem.

Ustawa refundacyjna jest następnym. Pięciu na stu pigularzy oszukiwało i tylu też lekarzy, więc kaganiec nałożono na wszystkich, kary wymyślili takie, że Katar i Kuwejt byłyby ubogimi naszymi krewnymi, gdyby kary ściągnięto, ale nie ma kto, nie ma jak, nie ma kasy, nie ma ludzi.

A gdy się pigularze zbiesili to Prezes obiecał niekaranie – wbrew ustawie i jej absurdalnym procedurom – co uznano za słuszną reakcję władzy na jej własne procedury i przykład, co są one warte.

Premier wpierw zagroził lekarzom, potem szybko znowelizował, bo po co z lekarzami zadzierać i w tej procedurze naruszania procedur Premier jest dobry, Sejm wyszedł na durnia, a Pani Kopacz jest Marszałkiem, teraz rozumiem dlaczego.

Poleciał samolot bez prognozy, bez przygotowania, bez lotnisk zapasowych, więc nikt poza brzozą nie odpowiada, a nihilistów uczy to przydatności procedur miejscowych.

No bo puśćmy wodze wyobraźni.

Powstanie urząd do kontroli nadużyć w Internecie. Będzie miał prezesa i wiceprezesa plus sekretarki oraz personel i wszystko by nadużycia kontrolować. A jak kontrolować bez specjalnych upoważnień? Więc Sejm da prawo do podsłuchiwania, znowelizuje ustawę o ochronie danych, że „w wypadkach szczególnych…”, że „ z wyłączeniem emerytów, kombatantów i nauczycielek…”, że „ pod nadzorem innego urzędu, który jest pod nadzorem sądu a działają wspólnie i w porozumieniu…”

I każdy oczyma duszy już widzi kolejną strukturę, nad którą nikt nie panuje, a jak nie panuje, to działa ona jak chce – przynajmniej do katastrofy, którą będzie łapówka, którą wziął wiceprezes, dorsz, którego zjadł wiceprezes i powszechnie znane kanty z benzyną.

Szary obywatel padnie ofiarą, a generał „Cz” się wymiga, z czego wynika, że procedury procedurami, a porządek naturalny silniejszy jest i lepiej nie być szarakiem.

Obywatel i tak wie, że trzeba „załatwić” lub (lokalnie) „łatwić”, co etymologicznie jest uzasadnione i wskazuje, na upowszechniony sposób obchodzenia procedur i zamiany relacji obywatel-urząd na układ trójstronny z urzędnikiem jeszcze, który z urzędem się nie utożsamia, bo jak mandat weźmie do kieszeni, to urząd pogorszy wyniki i wprowadzi się nowy urząd do jego kontroli, z kolejnymi urzędnikami.

Podobnie jest z Ojcem Rydzykiem. Niby poddał się jakiejś procedurze, czego nie lubi, oj nie lubi. I w tej procedurze wniosek Ojcu odrzucili. Gdyby wierzyć w procedury, to nie ma sprawy, bo sprawa przepadła. Znawcy jednak procedur wiedzą, że coś skręcić zawsze można – w zgodzie z procedurą – i z tego skręcenia korzysta Generał, a traci – dajmy na to Ojciec Dyrektor. Nie trzeba się więc dziwić, że są protesty, że Ojciec Dyrektor wie, że jak nie wymusi poza procedurą, to mieć nie będzie…

I tak dokonuje się pogrzeb Państwa.

Ojciec Rydzyk zaś wygra, gdy będzie miał więcej zwolenników, a przegra, gdy mniej.

Ojciec Rydzyk niegdyś też składał wniosek i też ten wniosek miał błędy. Wtedy Rada – zgodnie z tą samą procedurą – wzywała do poprawienia, do uzupełnienia, do dodania, do sprecyzowania – i w końcu, choć znienawidzona, koncesję dała.

A czy musiała? Nie musiała. Nowa Rada też nie musi, a widać, że nie chce. Procedura jest rozciągliwa, teoretycznie ma pomagać, a nie szkodzić, a kij zawsze się znajdzie, z przyczyn pozaproceduralnych.

Za nic nie uwierzę, że telewizja, która działa od kilku lat i ma swoją widownię, więc sprawdza się w przestrzeni publicznej, ma mieć zakaz dalszego rozwoju, bo czegoś nie zamieściła we wniosku, a Rada wykorzystała wszystkie procedury, by wniosek uzupełnić i wszystkim startującym zapewnić równe szanse.

A przecież powinienem wierzyć w prawo, ale przecież wiem, że Ojciec Rydzyk, choć odkrył ciepłe źródła, dotacje stracił, nie ze względu na źródła, a z powodu tego, że jest, kim jest.

Z gazu łupkowego korzyści obiecali emerytom, ale koncesje rozdali po swojemu i już siedzi tam prokurator przerzucony na odcinek gazu, więc opuścił odcinek lobbingu, jak to się szumnie nazywa.
Jak każą płacić abonament i pieniądze na reklamę tego płacenia wydają, by przypomnieć, że prawo nakazuje to, co jest reklamowane, to i tak pamiętamy, że Premier zalecał nieopłacenie, więc nie płacimy, bo głupi by płacił.

I taka to procedura.

Jak mówią, że Unia dla wszystkich równa, a za chwilę, że trzeba zapłacić, by zasiąść z równymi, to już czujemy zakłócenie, ale jak płacimy i nie zasiadamy, to czujemy szwindel i jesteśmy w domu.
To też procedura obywatelskiej edukacji, nieobca internautom.

Jak budujemy domek i nie chcą odebrać, to albo czekamy, albo „łatwimy”, także ze strażakami.

A jak budują Stadion, to się odbiór załatwia na oczach publiczności, w dwa dni, przy użyciu telewizji.

I jest.

Będzie na nim z pięć meczów, a potem będzie stał. I albo wrócą handlarze, w lepsze niż wcześniej warunki albo ktoś podejmie akcję ochrony lwów, bo gatunek ginie i poseł Palikot podchwyci, wskazując na proceduralny związek lwów, stadionu i chrześcijan, na przykładzie starożytnego Rzymu.

Przyznacie, że chrześcijan u nas dostatek, więc mogą być igrzyska, gdy benzyna za bardzo zdrożeje a „Urząd do spraw kontroli cen materiałów pędnych, transportu drogowego i naftownictwa” będzie bezradny z powodu braku przepisów wykonawczych oraz „woli politycznej”.

Trzeba będzie jednak wprowadzić ustawę o długości łańcucha dla lwa oraz specjalną ustawę o szczególnej ochronie dozorców lwów, a potem do tego rozporządzenia wykonawcze, zarządzenia ministrów oraz interpretacje podatkowe ministra finansów.

A kolejny minister transportu obieca, że pociągi będą jeździły „bardziej punktualnie”, co otworzy mu drogę do Konwentu Seniorów, zaś pociągi i tak będą jeździły po swojemu…

Zaradzi temu ustawa „o punktualności transportu osobowego”.

Albo nie zaradzi…

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych