Słowo polemiki z Memchesem. "Prezydent Komorowski nie jest dla mnie symbolem technokratycznej oligarchii".

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Nie zgadzam się z Filipem Memchesem i jego tekstem ("Memches dla wPolityce.pl: Razem 13 Grudnia – przeciw technokratycznej oligarchii. Rysuje Andrzej Krauze"). Prezydent Komorowski nie jest dla mnie symbolem technokratycznej oligarchii, który by odbierał społeczeństwu podmiotowość, ograniczał możliwości decydowania o sobie czy doprowadzał do zaniku faktycznej demokracji. Nie głosowałem na niego, ani na jego partię i nie zamierzam tego robić, ale nie widzę powodów do takiego diabolizowania jego osoby czy jego formacji politycznej.

Dążenie do monopolizacji mediów, zacięcie cenzorskie, myślenie w kategoriach sitwy opanowującej co tylko się da, jest wyraźnie widoczne w praktyce rządów PO, ale to nic nowego - przecież przeżywaliśmy to samo za czasów rządów PiS. Wystarczy przypomnieć historię bojów o media publiczne i to, jak nimi kierowano.

Martwi oczywiście, że w kręgach tej władzy pojawiają się ludzie PRL-u, ale czy to taka nowość?

Zapominamy już, że wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS-u był komunistyczny, dyspozycyjny sędzia, sadzający do więzienia działaczy niepodległościowych nawet jeszcze w 2. połowie lat 80-tych?

Antykomunizm jest traktowany tak przez PO, jak i PiS instrumentalnie. To razi zwłaszcza w wykonaniu PiS-u, który to hasło wypisuje na sztandarach. A praktyka jest taka, że to za pisowskiego prezesa, kierowanie programami informacyjnymi telewizyjnej Dwójki, powierzono propagandziście stanu wojennego, rejestrowanemu przez SB przez długie lata jako tajny współpracownik. Pisowców dawno w TVP nie ma, on trzyma się świetnie i co najwyżej teraz awansuje.

Sam Jaruzelski nie budzi już we mnie żadnych emocji

- pisze Filip Memches, który był jednym z wzywających do nocnej demonstracji przed willą Jaruzelskiego.

I tu jest pies pogrzebany.

Jaruzelski i inni zbrodniarze komunistyczni budzą we mnie emocje. Szczególnie żywe, bo są to zbrodniarze nieukarani przez całe 20 lat III RP. Demonstracje przed willą Jaruzelskiego, rozpoczęte przez KPN, a kontynuowane w formie nocnych, milczących pikiet przez Ligę Republikańską, były zawsze protestem wobec niesprawiedliwości, żądaniem osądzenia oprawców dożywających swych dni w luksusie i nierzadko śmiejących się w twarz rodzinom swoich ofiar. Nie były elementem bieżącej polityki, bardziej przypomnieniem o dziesiątkach zabitych, tysiącach więzionych i bitych. Były okazją do zadumy i modlitwy. Brali w niej udział ludzie będący dziś po obu stronach barykady PO-PiS.

Dlatego wyraziłem swój dystans do urządzania akurat w tym czasie i w tym miejscu, protestu zupełnie innego niż dotychczasowe, protestu wymierzonego w Komorowskiego jako sojusznika „technokratycznej oligarchii". Jaruzelski pewnie się nawet ucieszył – przestał być głównym celem, jeszcze tylko gdyby się demonstranci przenieśli sprzed jego willi pod pałac prezydencki, to jego szczęście byłoby pełne.

A wystarczyło demonstrację przeciw Komorowskiemu urządzić choćby nawet w tym samym dniu, trochę wcześniej, pozostawiając tradycję spotkań przy Ikara. Nie wykluczam, że przyjechałbym chętnie na obie takie akcje.

Punktem wyjścia rozważań Filipa Memchesa był cytat z „Rzeczypospolitej". Niestety, jej redakcja usunęła z uzgodnionego, autoryzowanego tekstu mojej wypowiedzi poniższy fragment:

Należy protestować przeciw takim gestom jak zaproszenie Jaruzelskiego na posiedzenie RBN przez prezydenta Komorowskiego, tak jak należało protestować, kiedy prezydent Kaczyński chciał wozić go do Moskwy swoim samolotem, a prezydencki minister mówił, że Jaruzelskiemu należy się „szacunek ze względu na wiek, ale także na mandat prezydencki".

Szkoda, bo ktoś mógł odebrać moje słowa jako akceptację dla zaproszenia sowieckiego namiestnika PRL na obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Pewnie moja wypowiedź nie mieściła się w prostej logice wojny PiS-PO...

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych