Teatrzyk „Przegniły batonik” przedstawia
sztukę „Prawo prasowe”
Osoby:
Senator I, senator II, senator III, senator IV – wszyscy anonimowi, ponieważ i tak nikt ich nie zna i nie rozpoznaje
Gościnnie: Jasiek (z „Wesela” Wyspiańskiego)
Miejsce: restauracja z wyszynkiem w budynku Sejmu i Senatu. Wieczór. Senatorowie siedzą przy stoliku, w kieliszkach napoje bardzo wyskokowe. Krawaty rozluźnione, koszule przepocone, marynarki zdjęte.
Senator I: A to się pismaki wściekają!
Senator II: Jeszcze jak! Boją się, że będą musieli drukować nasze teksty. No i dobrze. Niech się boją. No, panowie, chluśniem, bo uśniem!
Chlustają.
Senator III: Heeep… A ja tak sobie myślę… Bo mnie ostatnio we „Fakcie” obsmarowali, że pojechałem służbowym autem do fryzjera… No, to po maluchu… (wychylają po maluchu) Pomyślałem, żeby im jeszcze wrzucić do tego prawa prasowego, że osób publicznych nie wolno krytykować. No bo co w końcu?! Heeep… Bo jakby se tak każden jeden krytykował, to co by było? A my w końcu jesteśmy osoby publiczne, co nie? Narodu przedstawiciele!
Senator I: Jesteśmy, jesteśmy… No, kto nie pije, tego we dwa…
Piją.
Senator IV: A mnie, na ten przykład, w „Rzepie” zaczęli wyciągać, że pożyczyłem pieniądze od jednego takiego… pseudonim „Kaszana”…
Senator I: Ode mnie żeś pożyczył, pół roku temu, dwie stówy, i żeś nie oddał… Hyyp…
Senator IV: Koko spoko, oddam. No więc mnie czołgają, że pożyczyłem, a potem niby że przepychałem ustawę, coby ten „Kaszana” mógł swój biznes prowadzić. Chamówa, co nie? Więc może by tak jeszcze im wpisać, że jak nas obsmarują i coś nam się nie spodoba, to możemy sami zredagować jedno wydanie. Zamiast naczelnego.
Senator II: Świetny pomysł, świetny… No, to kieloooooo… (spada pod stół)
Senator III: I w każdej gazecie obowiązkowy kącik „Z życia Senatu”. Tak na jedną stronę. No, „Z życia Sejmu” też może być. Niech się naród dowie o naszych dokonaniach. No to – pierdykniem, bo odwykniem!
Pierdykają.
Senator I: A o mnie… Yyyyy… O mnie te świnie z „Superaka” napisały, żem jest alkoholik… Alkoholik!!! Ja!!! Rozumiecie?! Ja im wpiszę do nowelizacji, że za oszczerstwo wobec członka parlaaaaaaa… (zwala się z krzesłem efektownie na podłogę)
Senator III: Taaaaa, koniecznie taaaa… (wrzeszczy) Podmoskowskije wiecziera!!! (osuwa się miękko na posadzkę)
Senator IV: Eeeee!… Eeeeeeee, panowie! Co wy tak… Ktoś musi projekt napisać! Chromolę, co, sam mam pić? Ech, ciężki los wybrańca narodu. No cóż, człowiek nie wielbłąd, pić musi. (wychyla kieliszek, po czym zasypia z twarzą wtuloną w kotlet schabowy)
Wchodzi Jasiek
Jasiek (na proscenium): Syćko tak porozwierane,
syćko z rękami na usach,
dech im zaparło w dusach;
jako drzewa wrośli w ziem,
jak tu, co tu radzić jem – ?
Kurtyna zapada, pozostawiając nas z tym dramatycznym pytaniem
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132237-lukasza-warzechy-teatrzyk-przegnily-batonik-przedstawia-sztuke-prawo-prasowe
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.